16 października 1978 roku kardynałowie wybrali na papieża arcybiskupa Krakowa Karola Wojtyłę. Dla władz PRL był to szok, dla milionów Polaków powód do radości i nadziei. Kilka miesięcy później, podczas pierwszej pielgrzymki do ojczyzny, Jan Paweł II wołał na placu Zwycięstwa w Warszawie, by Duch Święty odnowił „oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Rok później wybuchły strajki, które doprowadziły do powstania Solidarności.
W tym poradniku opisujemy, jak władze PRL i Kreml przyjęły wybór Polaka, jak przebiegała pielgrzymka 1979 roku i jak oceniają jej wpływ historycy, jak papież reagował na Sierpień 1980, na zamach na swoje życie i na stan wojenny, jakie znaczenie miały pielgrzymki z 1983 i 1987 roku, jak wyglądały relacje Watykanu z Waszyngtonem i Moskwą i co rzeczywiście wiadomo o rzekomym „świętym przymierzu” z Ronaldem Reaganem. Piszemy też o roku 1989 i o tym, jak dziś ocenia się rolę Jana Pawła II, także o sporach z ostatnich lat. Tam, gdzie źródła się różnią albo czegoś nie udało się potwierdzić, mówimy o tym wprost. Szerzej o samej Solidarności i stanie wojennym piszemy w osobnych poradnikach.
- Karol Wojtyła został wybrany na papieża 16 października 1978 roku w ósmym głosowaniu. Służba Bezpieczeństwa inwigilowała go od lat, a władze PRL i ZSRR przyjęły wybór z niepokojem.
- Podczas pielgrzymki w czerwcu 1979 roku papież odwiedził między innymi Warszawę, Gniezno, Częstochowę, Kraków i Oświęcim. Historycy wiążą tę wizytę z późniejszym zrywem Sierpnia 1980, choć różnie oceniają siłę tego związku.
- 13 maja 1981 roku papież został postrzelony przez Mehmeta Alego Ağcę. Kto stał za zamachem, do dziś nie ustalono ponad wszelką wątpliwość.
- W 1983 roku, w czasie stanu wojennego, papież spotkał się z Lechem Wałęsą w Dolinie Chochołowskiej, a w 1987 roku publicznie mówił o solidarności i wzywał młodych w Gdańsku do odnalezienia „swojego Westerplatte”.
- Teza o tajnym „świętym przymierzu” papieża z prezydentem Reaganem jest sporna. Udokumentowane są wspólnota celów i intensywne kontakty, ale nie tajny, formalny pakt.
Polak papieżem – 16 października 1978
W poniedziałek 16 października 1978 roku, trzeciego dnia konklawe, nad Kaplicą Sykstyńską pojawił się biały dym. Było kilkanaście minut po 18.00 czasu rzymskiego (źródła podają 18.18 albo 18.19). Mniej więcej pół godziny później kardynał protodiakon Pericle Felici wyszedł na balkon Bazyliki św. Piotra, żeby ogłosić imię nowego papieża. Zanim to zrobił, upewnił się u prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego, jak poprawnie wymówić polskie nazwisko. Pięćdziesięcioośmioletni arcybiskup krakowski przyjął imię Jan Paweł II.
Był to pierwszy od 455 lat papież spoza Włoch i najmłodszy od czasów Piusa IX, wybranego w 1846 roku. W konklawe uczestniczyło 111 kardynałów elektorów, a Wojtyła został wybrany w ósmym głosowaniu. Często powtarzana liczba 99 głosów pochodzi z ówczesnej prasy włoskiej. Głosowanie jest tajne, więc tej liczby nie da się potwierdzić w oficjalnych dokumentach.
Kto poparł Wojtyłę
Według dostępnych opracowań ważną rolę w budowaniu poparcia dla krakowskiego metropolity odegrał arcybiskup Wiednia kardynał Franz König, który przedstawiał go innym elektorom jako kandydata kompromisowego. Za Wojtyłą opowiedziała się też większość kardynałów amerykańskich, a wśród nich wyróżniał się arcybiskup Filadelfii kardynał John Król. Przebieg konklawe znamy jednak tylko z przecieków i późniejszych relacji, bo uczestników obowiązuje tajemnica.
22 października 1978 roku, podczas mszy inaugurującej pontyfikat, padło po włosku wezwanie, które miało wrócić w Polsce wiele razy. W polskim przekładzie brzmi ono: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”. W tej samej uroczystości doszło do gestu, który Polacy zapamiętali na długo. Gdy kardynał Wyszyński podszedł, by jak inni kardynałowie złożyć hołd i ucałować pierścień, papież, jak opisują polskie opracowania, podniósł się z tronu, ucałował jego dłoń i mocno go objął.
Radość w kraju, konsternacja w gabinetach
W Polsce wiadomość wywołała wybuch radości. Historyk Mirosław Szumiło, opierając się na relacjach z epoki, opisuje, że w Krakowie ludzie wyszli na ulice, były pochody i śpiewy, a na Wawelu bił dzwon Zygmunta.
Znacznie mniej wiemy o pierwszej reakcji władz PRL. Edward Gierek wspominał po latach, że wiadomość przekazał mu telefonicznie sekretarz KC Stanisław Kania, a on sam powiedział do żony: „Polak został papieżem. Wielkie to wydarzenie dla narodu polskiego i duże komplikacje dla nas”. Szumiło zaznacza jednak, że wspomnienia Gierka trzeba czytać z dużym sceptycyzmem, bo były sekretarz miał skłonność do konfabulacji. Pewne jest natomiast, że jeszcze 16 października zwołano naradę Biura Politycznego, a oficjalna linia brzmiała: wybór Polaka umocni autorytet socjalistycznej Polski w świecie. Do Watykanu wysłano depeszę gratulacyjną podpisaną przez Gierka, przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego i premiera Piotra Jaroszewicza.
Profesor Jerzy Eisler określa wybór Wojtyły jako „ogromny szok” dla władz PRL i przytacza kilka szczegółów z tamtego wieczoru. Telewizyjny „Dziennik” 16 października rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem. Eisler wspomina, że jego pierwszą myślą była wojna: „jeżeli Dziennik Telewizyjny spóźnia się 4 minuty, to wojna”. Przytacza też odnotowaną w relacjach z tamtego dnia anegdotę, że członek Biura Politycznego Stefan Olszowski z wrażenia oblał się kawą. W innym źródle nie udało się nam jej potwierdzić. Lepiej udokumentowana jest decyzja, którą władze podjęły kilka dni później: Telewizja Polska pokazała mszę inaugurującą pontyfikat. Według Eislera była to pierwsza msza w 25-letniej historii Telewizji Polskiej.
Co myślano na Kremlu
Publicznie Moskwa zachowała dyplomatyczny ton. Leonid Breżniew wysłał do nowego papieża depeszę z życzeniami „owocnej działalności w interesie odprężenia międzynarodowego, przyjaźni i pokoju między narodami”. Za kulisami oceny były zupełnie inne. Opisuje je w artykule z 2024 roku Szumiło, historyk z UMCS i IPN.
- Ambasador ZSRR w Warszawie Borys Aristow meldował do Moskwy, że polskie władze uważają nowego papieża za „jadowitego antykomunistę”. Informacja pochodzi z Archiwum Mitrochina, czyli notatek archiwisty KGB wywiezionych na Zachód.
- Szef KGB Jurij Andropow polecił przygotować analizę okoliczności wyboru. Według opisu tego raportu jego autorzy doszli do wniosku, że Wojtyła został wybrany w wyniku spisku niemiecko-amerykańskiego, w którym główną rolę mieli odegrać kardynał John Król z Filadelfii i Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta Jimmy’ego Cartera do spraw bezpieczeństwa narodowego. Celem spisku miało być wywołanie rewolty w Polsce. Nie ma żadnych dowodów, że taki spisek istniał. To była ocena KGB, a nie fakt. Szumiło opisuje ten raport za artykułem brytyjskiego badacza Felixa Corleya z 1991 roku, a nie za opublikowanym oryginałem.
14 marca 1979 roku, podczas rozmów Gierka w Moskwie, minister spraw zagranicznych ZSRR Andriej Gromyko, który wcześniej rozmawiał z papieżem, podsumował swoje wrażenia słowami, że na tronie papieskim zasiada człowiek „kuty na cztery nogi”, „nasz wspólny groźny przeciwnik ideologiczny i polityczny”. Zapis opublikowali Andrzej Friszke i Marcin Zaremba w tomie dokumentów KC PZPR i MSW.
5 listopada 1978 roku w Asyżu ktoś z tłumu zawołał do papieża: „Nie zapomnij o Kościele milczenia”. Odpowiedział: „Nie ma już Kościoła milczenia, bo on mówi moim głosem”.
Kardynał, którego władze nie doceniły
Relacje Karola Wojtyły z władzami PRL zaczęły się na długo przed konklawe i nie były proste. W listopadzie 1963 roku Wydział Administracyjny KC PZPR odrzucił trzy kandydatury na arcybiskupa krakowskiego przedstawione przez prymasa Wyszyńskiego, w tym kandydaturę Wojtyły. Już 19 grudnia premier Józef Cyrankiewicz nie zgłosił jednak zastrzeżeń wobec Wojtyły, a 30 grudnia 1963 roku został on mianowany metropolitą krakowskim.
Dobrym przykładem tych relacji jest Nowa Huta. W planach socjalistycznego miasta budowanego pod Krakowem w ogóle nie przewidziano kościoła. Gdy w 1959 roku władze cofnęły zgodę na budowę świątyni i postanowiły w jej miejscu postawić szkołę, ówczesny biskup Wojtyła odpisał 22 kwietnia 1960 roku, że stojący tam krzyż stał się obiektem kultu i jego usunięcie byłoby obrazą uczuć wiernych. Pięć dni później, 27 kwietnia 1960 roku, próba usunięcia krzyża z Osiedla Teatralnego wywołała całodniowe zamieszki z udziałem tysięcy ludzi. Według danych milicji aresztowano około 500 osób, a 87 skazano na więzienie. Kwestia ofiar śmiertelnych pozostaje sporna: rzetelnych danych brak, choć relacje świadków każą przypuszczać, że takie były.
Władze ostatecznie zgodziły się na budowę kościoła w innym miejscu, w Bieńczycach. 18 maja 1969 roku kardynał Wojtyła wmurował tam kamień węgielny przywieziony z Bazyliki św. Piotra i poświęcony przez Pawła VI. Kościół Matki Bożej Królowej Polski, nazywany Arką Pana, budowany w latach 1967–1977 z inicjatywy księdza Józefa Gorzelanego, Wojtyła konsekrował 15 maja 1977 roku. Ciekawostka: w tabernakulum umieszczono kamień, który według przekazu miał być fragmentem Księżyca przywiezionym przez załogę Apollo 11 i podarowanym kardynałowi przez Pawła VI. Według oględzin makroskopowych opisanych przez Jacka Rajchela w książce „Kamienny Kraków” (2005) jest to jednak agregat kryształów pirytu, więc jego kosmiczne pochodzenie jest bardzo wątpliwe. Watykan potwierdził jedynie, że kardynał Wojtyła taki kamień otrzymał.
Teczka Wojtyły
Przez cały ten czas Wojtyła był pod obserwacją bezpieki. Dokumenty na ten temat zebrał IPN, między innymi w tomie „Ku prawdzie i wolności. Komunistyczna bezpieka wobec kard. Karola Wojtyły”, który zawiera około 200 dokumentów UB i SB z lat 1946–1978. Według IPN najstarsze ślady zainteresowania bezpieki Wojtyłą pochodzą najpewniej z 1946 roku, gdy był jeszcze klerykiem. SB chciała wiedzieć wszystko: jaki jest jego rozkład dnia, z kim się spotyka, dokąd jeździ, o czym mówi w kazaniach, jakie ma przyzwyczajenia, kto prowadzi mu dom i co czyta.
W notatce z 18 grudnia 1972 roku ówczesny naczelnik Wydziału IV krakowskiej SB, zajmującego się Kościołem, przekazał zasłyszaną relację z wypowiedzi poznańskiego arcybiskupa Antoniego Baraniaka. Baraniak miał powiedzieć po powrocie z Rzymu, że gdyby w tej chwili odbyło się konklawe, „najpoważniejszym kandydatem byłby Karol Wojtyła”. Mimo to, jak podkreśla współredaktor tomu Filip Musiał, „najwyższe gremia partyjne były tym wyborem niezwykle zaskoczone”. Według dyrektora krakowskiego oddziału IPN Marka Lasoty Wojtyła „wiedział, że jest inwigilowany, ale był ponad to”. Po konklawe materiały polskiego Departamentu IV MSW posłużyły KGB do przygotowania tajnej charakterystyki nowego papieża dla stolic bloku wschodniego.
Czego bały się władze
Władze PRL przewidywały, że papież z Polski może rozbudzić aspiracje wolnościowe rodaków. W raporcie przygotowanym dla KC KPZR 4 listopada 1978 roku spodziewano się z kolei coraz silniejszego nacisku Watykanu na wolność religijną w całym bloku. W charakterystyce przygotowanej dla przywódcy Czechosłowacji Gustáva Husáka podkreślono, że Wojtyła szczególnie interesował się wychowaniem młodzieży i ostro krytykował ateizację w szkołach. Już następnego dnia po konklawe w komunikacie Episkopatu Polski znalazło się zaproszenie papieża do kraju na obchody 900. rocznicy śmierci biskupa krakowskiego św. Stanisława. Szumiło nazywa to postawieniem władz przed faktem dokonanym. Męczeńska śmierć tego biskupa, zabitego w XI wieku z woli króla Bolesława Śmiałego, była dla polskich katolików symbolem sprzeciwu wobec nadużyć władzy. Władze nie chciały, żeby papież przyjechał właśnie na tę rocznicę.
Pielgrzymka 1979: „Niech zstąpi Duch Twój”
Negocjacje trwały miesiącami. Episkopat i papież chcieli przyjazdu w maju 1979 roku, na rocznicę śmierci św. Stanisława. Strona rządowa proponowała odłożenie wizyty do 1982 roku, czyli do 600-lecia Jasnej Góry. Wspólna komisja państwa i Kościoła zebrała się po raz pierwszy 14 lutego 1979 roku. Na początku marca ustalono termin czerwcowy i dziewięciodniową trasę. Władzom udało się zablokować przyjazd w maju, ale nie zdołały narzucić pielgrzymce własnego tematu, czyli upamiętnienia ofiar wojny i przesłania pokojowego.
Breżniew: niech papież ogłosi, że jest chory
Moskwa przyjęła tę wizytę bardzo niechętnie. Według relacji przytaczanych przez historyków i publicystów, których pierwotnego źródła nie udało się nam ustalić, Breżniew radził, żeby papież sam ogłosił chorobę uniemożliwiającą przyjazd. Gdy Gierek nie ustąpił, miał usłyszeć ostrzeżenie, które w różnych źródłach brzmi nieco inaczej, na przykład: „Róbcie, jak uważacie, bylebyście wy i wasza partia później tego nie żałowali”. Zapisu tej wymiany zdań w opublikowanych dokumentach nie znaleźliśmy, więc jej przebiegu i brzmienia nie da się potwierdzić.
Lepiej udokumentowana jest rozmowa z 13 marca 1979 roku w Moskwie. Według zapisu opublikowanego przez Friszkego i Zarembę Gierek tłumaczył Breżniewowi, że papież jest „obywatelem Polski Ludowej” i trudno odmówić mu prawa do odwiedzenia ojczyzny. Odmowa mogłaby wywołać ostry konflikt z katolikami w kraju, a także, jak mówił, „z silnym naciskiem ludzi polskiego pochodzenia żyjących poza granicami”. To ciekawy ślad tego, że władze PRL brały pod uwagę także reakcję Polonii.
Dziewięć dni, które zmieniły Polskę
Pierwsza podróż apostolska Jana Pawła II do ojczyzny odbyła się w dniach 2–10 czerwca 1979 roku pod hasłem „Gaude Mater Polonia”. Trasa wyglądała tak:
| Data | Miejsce |
|---|---|
| 2–3 czerwca | Warszawa |
| 3–4 czerwca | Gniezno |
| 4–6 czerwca | Częstochowa |
| 6 czerwca | Kraków |
| 7 czerwca | Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim |
| 8 czerwca | Nowy Targ |
| 8–10 czerwca | Kraków, zakończenie mszą na Błoniach |
Władze odmówiły zgody na wizyty w Piekarach Śląskich i we Wrocławiu. Samolot z papieżem wylądował na Okęciu w sobotę 2 czerwca o godzinie 10.07. Po południu, po spotkaniu z Edwardem Gierkiem w Belwederze, papież przyjechał odkrytym samochodem na plac Zwycięstwa, dziś plac Piłsudskiego, gdzie odprawił mszę przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
„Tej ziemi”
Szumiło pisze, że w homiliach tej pielgrzymki papież unikał otwartej krytyki reżimu, ale przekazywał „pozytywną wykładnię dziejów narodu, osadzoną na wartościach chrześcijańskich”. Zakończenie homilii na placu Zwycięstwa przeszło do historii:
„Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”
Papież mówił po polsku, a Stolica Apostolska publikuje tę homilię tylko w przekładach, dlatego polskie zapisy różnią się nieco interpunkcją. Słowa o odnowieniu oblicza ziemi pochodzą z Psalmu 104, a papież dodał do nich „tej ziemi”, czyli Polski. W wielu opracowaniach te zdania nazywa się jednym z pierwszych haseł powstałej rok później „Solidarności”, ale dokumentu z epoki, który by to potwierdzał, nie znaleźliśmy.
Władze PRL od początku dostrzegały polityczny wymiar tych słów. We wstępnej ocenie pielgrzymki przygotowanej w KC PZPR jako najbardziej szkodliwe wskazano właśnie wypowiedzi o roli Kościoła w dziejach Polski, w których partia widziała „swoistą absolutyzację wpływu kościoła” na powstanie i przetrwanie państwa.
Ile osób zobaczyło papieża
Nikt nie policzył uczestników tej pielgrzymki w wiarygodny sposób, a wszystkie liczby są szacunkami. Według szacunku przytaczanego przez PAP w spotkaniach z Janem Pawłem II w czasie tych dziewięciu dni uczestniczyło około 10 milionów Polaków. Ciekawe, że partyjne podsumowanie z zadowoleniem odnotowało frekwencję niższą od przewidywanej i przypisało to zasługom własnej propagandy. Z kolei w sprawozdaniu MSW zwrócono uwagę na coś, co władze martwiło znacznie bardziej: ponad połowę uczestników spotkań stanowiła młodzież.
Władze robiły sporo, żeby tłumy były jak najmniejsze. Według ustaleń historyków utrudniano wynajem autobusów i pociągów, a SB przechwytywała i niszczyła karty wstępu na msze w Warszawie i Krakowie. W samym Krakowie do „zabezpieczenia” wizyty zaangażowano 480 tajnych współpracowników, w tym co najmniej kilkudziesięciu duchownych.
Jak to pokazywała telewizja
Amerykański tygodnik „Time” opisał w lipcu 1979 roku przemycony z Polski dziesięciostronicowy projekt instrukcji KC PZPR w sprawie relacjonowania wizyty. Według tego dokumentu teksty, nawet w prasie kościelnej, miały sprawdzać dwa pięcioosobowe zespoły cenzorów, a gazety partyjne miały nie publikować żadnych zdjęć. Projekt nie zawierał poleceń dla telewizji, ale według „Time” jeden z operatorów przyznał, że obowiązywał zakaz pokazywania ogromnych tłumów. Raz kamera przez kilka minut śledziła helikopter papieża, byle nie pokazać ludzi na ziemi.
W późniejszych opracowaniach powtarza się, że operatorzy mieli pokazywać z bliska osoby starsze, zakonnice i księży zamiast młodzieży. Nie udało się nam tego potwierdzić w dokumencie źródłowym, więc podajemy to jako relację.
Transparent w Gnieźnie i Słowacy w Nowym Targu
Pielgrzymka nie była wydarzeniem wyłącznie polskim. W homilii na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie papież mówił o chrześcijańskich korzeniach narodów słowiańskich, o chrzcie Rusi i Litwy, o Czechach, Słowakach, Chorwatach i Bułgarach. W tłumie zobaczył transparent „Pamatuj Otče na své české děti”, czyli „Pamiętaj, Ojcze, o swoich czeskich dzieciach”, i odszedł od przygotowanego tekstu, by zapewnić Czechów o pamięci. Czechosłowacka bezpieka, by zatrzymać Słowaków chcących jechać do Nowego Targu, drastycznie ograniczyła sprzedaż polskiej waluty, bez której nie można było przekroczyć granicy. Mimo to na mszę 8 czerwca dotarło kilka tysięcy Słowaków.
13 listopada 1979 roku Sekretariat KC KPZR przyjął wytyczne do działań przeciwko polityce Watykanu wobec krajów socjalistycznych, które Szumiło określa jako nieformalne wypowiedzenie wojny Janowi Pawłowi II.
Co pielgrzymka zrobiła z ludźmi
Historycy są tu zgodni co do kierunku, choć różnią się w akcentach. Szumiło pisze, że niemal wszyscy badacze uznają pierwszą pielgrzymkę za katalizator zmian w świadomości, które doprowadziły do powstania „Solidarności”. Jego zdaniem najważniejsze było obniżenie zbiorowego poczucia strachu. Pielgrzymka była według niego „praktyczną szkołą działania organizacyjnego”, a ludzie uświadomili sobie, że w PRL można publicznie głosić wartości, z którymi komunizm walczył od dziesięcioleci. Historyk Jan Żaryn ujął to krótko: „Kiedy papież przyjechał 2 czerwca 1979 r., przez tydzień rządził Polską”. George Weigel nazwał wizytę „dziewięcioma dniami, które zmieniły świat”, nawiązując do książki Johna Reeda o rewolucji październikowej.
Zmianę dostrzegł nawet Edward Gierek, który po latach przyznawał, że w kraju „nastąpiła wyraźna polaryzacja poglądów”.
Od czerwca 1979 do sierpnia 1980
Czternaście miesięcy po pielgrzymce wybuchły strajki na Wybrzeżu. Ich bezpośrednie przyczyny były ekonomiczne i pracownicze, o czym szerzej piszemy w poradniku o „Solidarności”. Związek z pielgrzymką jest więc interpretacją historyków, a nie prostą zależnością przyczyny i skutku. To jednak interpretacja bardzo rozpowszechniona i to po obu stronach żelaznej kurtyny.
Brytyjski historyk Timothy Garton Ash, który obserwował te wydarzenia z bliska, ujął ją w trzech krokach: bez polskiego papieża nie byłoby rewolucji „Solidarności” w 1980 roku, bez „Solidarności” nie byłoby radykalnej zmiany polityki Moskwy wobec Europy Wschodniej za Gorbaczowa, a bez tej zmiany nie byłoby aksamitnych rewolucji 1989 roku. Sam zastrzegał przy tym, że nikt nie jest w stanie tego ostatecznie udowodnić. Co ciekawe, podobnie widzieli to sami komuniści. W styczniu 1981 roku czechosłowackie MSZ pisało, że powstanie „Solidarności” było „owocem długoletniej świadomej działalności Kościoła katolickiego” i impulsu, jakim był wybór Polaka na papieża oraz jego wizyta w kraju. Te dokumenty pokazują, jak widzieli to komuniści, ale nie są dowodem na to, że Watykan kierował „Solidarnością”.
Papież, Sierpień i zamach
14 sierpnia 1980 roku stanęła Stocznia Gdańska. 20 sierpnia, podczas audiencji generalnej, papież zwrócił się po polsku do rodaków i wobec wiadomości napływających z Polski odmówił dwie modlitwy Kościoła w Polsce: z uroczystości Królowej Polski z 3 maja i z uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej z 26 sierpnia. Pierwsza z nich prosi, by religia cieszyła się wolnością, a ojczyzna bezpieczeństwem. O strajkach wprost nie powiedział ani słowa.
Tego samego dnia napisał krótki list do prymasa Wyszyńskiego, opublikowany dziś na stronie Stolicy Apostolskiej. Pisał w nim, że modli się, aby Episkopat z prymasem na czele mógł „dopomóc temu Narodowi w ciężkim zmaganiu się o chleb powszedni, o sprawiedliwość społeczną i zabezpieczenie jego nienaruszalnych praw do własnego życia i rozwoju”. O strajkach list nie wspomina wprost, ale mowa w nim o chlebie, sprawiedliwości społecznej i nienaruszalnych prawach narodu.
15 stycznia 1981 roku Jan Paweł II przyjął w Watykanie Lecha Wałęsę i delegację NSZZ „Solidarność”. Powiedział wówczas, że u podstaw inicjatywy, która zrodziła się w sierpniowych tygodniach na Wybrzeżu, tkwił „jakiś zbiorowy zryw do podniesienia moralności społeczeństwa”.
List do Breżniewa
Pod koniec 1980 roku sytuacja w Polsce była bardzo napięta. Według kalendarium pontyfikatu opublikowanego przez PAP 16 grudnia 1980 roku papież wysłał list do sekretarza generalnego KPZR Leonida Breżniewa. Pisał w nim, że wydarzenia ostatnich miesięcy w Polsce „zostały wywołane nieuchronną koniecznością gospodarczej przebudowy kraju, co wymaga równocześnie przebudowy moralnej opartej na świadomym zaangażowaniu, w duchu solidarności, wszystkich sił całego społeczeństwa”. Zwracał się do Breżniewa: „Ufam, że zrobi Pan wszystko, co w Pana mocy, żeby rozładować obecne napięcie”.
List jest odnotowany w kalendarium PAP, ale cytowany fragment to polskie tłumaczenie, a pełnego oryginalnego tekstu nie znaleźliśmy w dokumentach papieskich udostępnionych przez Stolicę Apostolską. Nie wiadomo też, jaki wpływ list miał na decyzje Kremla.
13 maja 1981, plac św. Piotra
W środę 13 maja 1981 roku, podczas audiencji generalnej, papież objeżdżał plac św. Piotra odkrytym samochodem. Około 17.17–17.19, bo źródła podają różne minuty, Turek Mehmet Ali Ağca oddał strzały z pistoletu Browning kalibru 9 mm. Źródła różnią się też w opisie ran: część mówi o dwóch kulach, które trafiły papieża w brzuch i w palec lewej dłoni, inne o trzech trafieniach. Zgodnie podają, że kula przeszła przez jamę brzuszną. Ranne zostały też dwie Amerykanki: Ann Odre z Buffalo, trafiona w klatkę piersiową, i lżej ranna Rose Hall z Massachusetts.
Zamachowca obezwładnili szef ochrony Watykanu Camillo Cibin, zakonnica i kilku pielgrzymów. Papieża przewieziono do kliniki Gemelli. Z powodu ogromnej utraty krwi gwałtownie spadło ciśnienie, a chory otrzymał sakrament namaszczenia chorych. Podejrzewa się, że przy przetaczaniu krwi doszło do zakażenia wirusem cytomegalii, co wydłużyło rekonwalescencję. Już 17 maja papież poprosił z kliniki, by modlić się za „brata”, któremu „szczerze przebaczył”. Wierni szybko zauważyli, że zamach wydarzył się 13 maja, w rocznicę pierwszego objawienia w Fatimie z 1917 roku.
Ağca miał już za sobą przeszłość terrorysty. Związany ze skrajnie prawicową turecką organizacją Szare Wilki, w 1979 roku zamordował w Stambule dziennikarza Abdiego İpekçiego, redaktora dziennika „Milliyet”. W lipcu 1981 roku włoski sąd skazał go na dożywocie. W 1983 roku papież odwiedził go w rzymskim więzieniu Rebibbia i rozmawiał z nim w cztery oczy. W 2000 roku, na prośbę papieża, prezydent Włoch ułaskawił Ağcę, który trafił do więzienia w Turcji i wyszedł na wolność w 2010 roku.
Kto stał za Ağcą
To najbardziej sporny wątek tej historii i trzeba go opisać uczciwie: do dziś nie ma prawomocnego wyroku, który wskazywałby zleceniodawcę. Sam Ağca podawał w śledztwie dziesiątki sprzecznych wersji. Prokurator Antonio Marini mówił, że zamachowiec „zmanipulował nas wszystkich”.
- „Ślad bułgarski”. Po zatrzymaniu Ağca zeznał, że przed zamachem bywał w Sofii i współpracował z Bułgarami. Na podstawie jego zeznań zatrzymano Siergieja Antonowa, pracownika bułgarskich linii lotniczych w Rzymie. Oskarżono też dwóch bułgarskich dyplomatów, Żeliu Wasiljewa i Todora Ajwazowa, którzy wcześniej wyjechali z Włoch. Po długim procesie Antonowa w 1986 roku uniewinniono z braku dowodów, a dwaj dyplomaci także zostali uniewinnieni.
- Wątpliwości wobec tej tezy. Krytycy, wśród nich Edward Herman, uważali „ślad bułgarski” za zachodnią dezinformację, bo Ağca zaczął mówić o Bułgarach dopiero po wizytach włoskiego wywiadu. W 1991 roku były analityk CIA Melvin Goodman zeznał przed komisją Senatu USA, że raport CIA z 1985 roku, wskazujący na udział Sowietów, został przygotowany pod z góry założoną tezę i że agencja nie miała dowodów.
- Śledztwo IPN. Polski Instytut Pamięci Narodowej prowadził własne śledztwo w latach 2006–2014, bo ofiarą zamachu był obywatel Polski. Prokurator Michał Skwara zgromadził 220 tomów akt, korzystając z materiałów włoskich, bułgarskich, niemieckich i tureckich. Według IPN Ağcy pomagali funkcjonariusze bułgarskich służb i ludzie z tureckiego półświatka, a Antonow, jak wynika z dokumentów bułgarskich, był tajnym współpracownikiem wywiadu. Jednocześnie IPN przyznał, że nie ma dowodów na to, kto stał za Bułgarami, „choć wiele wskazuje na inspiracje radzieckie”. Prokurator Ewa Koj z katowickiego IPN mówiła, że służby ZSRR „co najmniej podżegały do akcji dezinformacji”.
- Dezinformacja. Po zamachu Bułgarzy w operacji „Erozja 81” sfabrykowali rzekomy list Ağcy do lidera tureckich nacjonalistów, a wschodnioniemiecka Stasi od sierpnia 1982 roku prowadziła akcję mającą odwrócić uwagę od wątku bułgarskiego.
- Komisja Mitrochina. W marcu 2006 roku włoska komisja parlamentarna kierowana przez senatora Paolo Guzzantiego z partii Silvia Berlusconiego twierdziła, że to przywódcy ZSRR podjęli decyzję o wyeliminowaniu papieża z powodu jego poparcia dla „Solidarności” i przekazali ją wojskowym służbom wywiadowczym, a nie KGB. Komisja była jednak silnie upolityczniona, a jej ważnego informatora Maria Scaramellę aresztowano pod koniec 2006 roku, między innymi pod zarzutem zniesławienia. Rosja i Bułgaria potępiły jej raport.
Sam Jan Paweł II w ostatniej książce „Pamięć i tożsamość” z 2005 roku napisał, że jest przekonany, iż zamach nie był inicjatywą Ağcy i że „ktoś inny” go zaplanował i zlecił. Nie wskazał jednak, kto. Historyk IPN Mirosław Szumiło uważa, że decyzja o ataku zapadła na najwyższych szczeblach władzy sowieckiej, ale to jego interpretacja, której nie potwierdził żaden sąd ani dokument z archiwów Kremla. Uczciwie trzeba więc powiedzieć: udział bułgarskich służb jest według polskiego śledztwa dobrze udokumentowany, sowiecki zleceniodawca jest prawdopodobny w ocenie części historyków, ale nieudowodniony.
Śmierć Prymasa Tysiąclecia
Gdy papież dochodził do siebie w klinice Gemelli, w Warszawie umierał człowiek, który od 1948 roku był prymasem Polski. U kardynała Stefana Wyszyńskiego w połowie marca 1981 roku rozpoznano chorobę nowotworową. 16 maja, przyjmując namaszczenie chorych, mówił przy łóżku o zamachu na papieża. Zmarł 28 maja 1981 roku o godzinie 4.40.
Tego samego dnia Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu ogłosiła żałobę narodową od 28 do 31 maja. Papież, który sam dochodził do siebie po operacji, przysłał depeszę kondolencyjną i odprawił mszę za zmarłego w szpitalnym pokoju. Na pogrzeb 31 maja nie mógł przyjechać. Na placu Zwycięstwa, tym samym, na którym dwa lata wcześniej padły słowa o odnowie „tej ziemi”, kardynał Franciszek Macharski odczytał homilię Jana Pawła II. Wśród zagranicznych gości byli między innymi amerykańscy kardynałowie John Król z Filadelfii i John Cody z Chicago. Ciekawostka z drugiej strony barykady: jak opisują biografowie, Wyszyński był pod nieprzerwaną obserwacją UB i SB od maja 1946 roku aż do dnia pogrzebu, a w kwestionariuszu sprawy o kryptonimie „Prorok” w rubryce zawód wpisano mu po prostu „Prymas”.
13 grudnia 1981: „Nie może być przelewana polska krew”
Wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego dotarła do Watykanu 13 grudnia 1981 roku. Kardynał Stanisław Dziwisz wspominał w książce „Świadectwo”, że był to „prawdziwy szok”. Połączenia z Polską zostały zerwane. Według relacji otoczenia papież rozważał nawet wyjazd do kraju, ale szybko uznał to za niemożliwe.
W niedzielę 13 grudnia, po modlitwie Anioł Pański na placu św. Piotra, zwrócił się do polskich pielgrzymów. Powiedział, że wydarzenia ostatnich godzin skłaniają go, by znów prosić wszystkich o modlitwę za ojczyznę, a potem dodał według polskiego zapisu przytaczanego przez PAP: „Przypominam to, co powiedziałem we wrześniu: nie może być przelewana polska krew, bo zbyt wiele jej wylano, zwłaszcza w czasie ostatniej wojny. Trzeba uczynić wszystko, aby w pokoju budować przyszłość ojczyzny”. Stolica Apostolska publikuje te słowa tylko w przekładzie włoskim, w którym mowa wprost o drugiej wojnie światowej. Na koniec papież zawierzył Polskę Matce Bożej Częstochowskiej.
16 grudnia, na audiencji generalnej, mówił już bardzo jasno: trudnych spraw nie można rozwiązywać „przy użyciu przemocy”, a „siła i powaga władzy wyraża się w takim dialogu, a nie w użyciu przemocy”.
18 grudnia Jan Paweł II wysłał list do generała Wojciecha Jaruzelskiego. Papież pisał w nim: „Zwracam się więc do Pana, Generale, z usilną prośbą i zarazem gorącym wezwaniem, ażeby sprawy związane z odnową społeczeństwa, które od sierpnia 1980 r. były załatwiane na drodze pokojowego dialogu, wróciły na tę samą drogę. Nawet jeżeli jest ona trudna, nie jest niemożliwa”. W Wigilię Bożego Narodzenia 1981 roku papież zapalił świecę w oknie Pałacu Apostolskiego na znak solidarności z narodami, które cierpiały w tamtym roku. O przebiegu stanu wojennego, internowaniach i ofiarach piszemy szerzej w osobnym poradniku.
Pielgrzymki 1983 i 1987
Druga wizyta Jana Pawła II w ojczyźnie miała się odbyć w 1982 roku, na jubileusz 600-lecia obecności obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze. Wprowadzenie stanu wojennego i przewlekłe rokowania z władzami sprawiły, że papież przyjechał dopiero rok później. Według opracowania Instytutu Pamięci Narodowej kluczowe było spotkanie arcybiskupa Józefa Glempa z Wojciechem Jaruzelskim 8 listopada 1982 roku, na którym uzgodniono wstępny termin i najważniejsze warunki wizyty. Potem w Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu toczyła się żmudna walka o każde miasto. Z trasy wypadły Szczecin, Piekary Śląskie, Olsztyn, Łódź i Lublin. Władze kwestionowały nawet pojedyncze punkty programu, o czym piszemy w ciekawostkach.
Czerwiec 1983: „Pokój Tobie, Polsko”
Papież wylądował na Okęciu 16 czerwca 1983 roku. Stan wojenny był wtedy zawieszony, ale nie zniesiony. Pielgrzymka trwała do 23 czerwca i prowadziła przez Warszawę, Niepokalanów, Częstochowę, Poznań, Katowice, Wrocław, Górę Świętej Anny i Kraków. Jej hasłem były słowa „Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja!”. Według IPN w spotkaniach z papieżem uczestniczyło około 7 milionów ludzi, najwięcej na krakowskich Błoniach – niemal 2,5 miliona. Warto pamiętać, że liczba 7 milionów pochodzi z raportów Służby Bezpieczeństwa, a takie szacunki tłumów zawsze są przybliżone.
Już pierwszego wieczoru, w homilii w warszawskiej katedrze, papież powiedział zdanie, które zniweczyło propagandową tezę o „normalizacji”: „Wraz ze wszystkimi moimi rodakami, zwłaszcza z tymi, którzy najboleśniej czują smak zawodu, upokorzenia, cierpienia, pozbawienia wolności, krzywdy, podeptanej godności człowieka, staję pod krzyżem”. Dla ludzi, którzy pamiętali internowania, zwolnienia z pracy i pacyfikacje, nie trzeba było niczego dopowiadać.
Belweder i Wawel: dwie rozmowy z Jaruzelskim
Według IPN papież spotkał się w czasie tej pielgrzymki z przedstawicielami władz aż pięć razy. Najważniejsze spotkanie odbyło się 17 czerwca w Belwederze, z udziałem gen. Jaruzelskiego. Jan Paweł II przypomniał tam porozumienia sierpniowe, choć nie użył słowa „Solidarność”: „I chociaż życie w Ojczyźnie od 13 grudnia 1981 roku zostało poddane surowym rygorom stanu wojennego, który został zawieszony od początku bieżącego roku – to przecież nie przestaję ufać, że owa zapowiadana wielokrotnie odnowa społeczna według zasad wypracowanych w takim trudzie w przełomowych dniach sierpnia 1980 roku i zawarta w porozumieniach, dojdzie stopniowo do skutku”.
Ostatnim akordem wizyty była rozmowa, której nie było w programie. Według IPN doszło do niej na Wawelu 23 czerwca, w dniu odlotu do Rzymu, na życzenie papieża. Historyk IPN Grzegorz Majchrzak, pisząc dla portalu dzieje.pl, również wskazuje na inicjatywę papieża i ostatni dzień pielgrzymki. Przebieg tej rozmowy nie jest znany. IPN pisze ostrożnie, że „z różnych szczątkowych informacji wynika”, iż była burzliwa, a papież wzywał I sekretarza KC PZPR do zaprzestania represji i podjęcia rozmów z liderami „Solidarności”. To wniosek pośredni, nie zapis rozmowy. W niektórych opracowaniach spotkanie datowane jest na 22 czerwca, a inicjatywę przypisuje się stronie rządowej, więc data i inicjatywa pozostają sporne.
Jasna Góra i oskarżenie o „wezwanie do buntu”
Najostrzejszą reakcję władz wywołał wieczorny Apel Jasnogórski z młodzieżą 18 czerwca. Papież mówił wtedy: „Moi młodzi przyjaciele! Wobec naszej wspólnej Matki i Królowej serc, pragnę wam na koniec powiedzieć, że wiem o waszych cierpieniach, o waszej trudnej młodości, o poczuciu krzywdy i poniżenia, o jakże często odczuwanym braku perspektyw na przyszłość – może o pokusach ucieczki w jakiś inny świat”.
Wicepremier Mieczysław Rakowski zanotował w dzienniku, że gdy zadzwonił późnym wieczorem do Jaruzelskiego, ten był „wyraźnie zmartwiony i wściekły”. Rankiem 19 czerwca Adam Łopatka odczytał kardynałowi Franciszkowi Macharskiemu i arcybiskupowi Bronisławowi Dąbrowskiemu oświadczenie rządu. Znalazły się w nim słowa: „Treść homilii do młodzieży traktujemy jako wezwanie do buntu i wojny religijnej” oraz groźba: „Władze udowodniły 13 grudnia 1981 r., że są w stanie skutecznie przeciwstawiać się wszelkim próbom destabilizacji ustroju i państwa”. Rząd zastrzegł sobie prawo do korekt w programie wizyty, zwłaszcza w transmisjach radiowych i telewizyjnych. Episkopat jeszcze tego samego dnia odrzucił te zarzuty, pisząc, że wypowiedzi papieża są „niesłychanie ostrożne i wyważone”.
Jak zareagował sam papież, źródła mówią różnie. Według ustaleń SB miał się skarżyć, że „był sam przy pisaniu tekstów”. Jego ówczesny sekretarz, ks. Stanisław Dziwisz, wspominał po latach coś zupełnie innego. Według niego Jan Paweł II odpowiedział na naciski: „jeśli nie mogę mówić w moim kraju tego, co przygotowałem, to wracam do Rzymu”. Obie relacje są jednostronne i nie da się ich dziś rozstrzygnąć. Faktem jest, że program nie został zmieniony, a już 20 czerwca na lotnisku Muchowiec w Katowicach papież mówił o prawie ludzi pracy do zrzeszania się w niezależnych związkach. Kilka miesięcy po delegalizacji „Solidarności” nikt nie miał wątpliwości, o jaki związek chodzi.
Schronisko na Polanie Chochołowskiej, 23 czerwca 1983
Od miesięcy najtrudniejszym punktem rokowań było spotkanie z Lechem Wałęsą. Według IPN Jaruzelski kilkakrotnie próbował przekonać prymasa Glempa, by nakłonił przewodniczącego zdelegalizowanego związku do rezygnacji z rozmowy. Prymas w zasadzie się zgodził, ale ani papież, ani większość biskupów nie zamierzali ustąpić. Kardynał Macharski miał wtedy powiedzieć: „Nie dyskutujmy, czy Ojcu Świętemu mamy sugerować, czy nie. Gdyby Ojciec Święty go nie przyjął, odbierałby wiarygodność nawet sobie”.
Do spotkania doszło 23 czerwca, w drodze z Krakowa na lotnisko w Balicach, w schronisku na Polanie Chochołowskiej w Tatrach Zachodnich. Oficjalnie papież odpoczywał w górach i spacerował po Dolinie Jarząbczej. Baca Jędrzej Zięba-Gał, który gościł wtedy papieża w swojej bacówce, wspominał w 2014 roku w RMF FM: „Cała Dolina Chochołowska została otoczona”. Jak dodawał reporter radia, oficjalnie chodziło o to, by nikt papieżowi nie przeszkadzał, a spotkanie w schronisku przygotowano w tajemnicy. Te szczegóły opierają się na relacji jednego świadka. Amerykański dziennik „Christian Science Monitor” pisał następnego dnia, że Wałęsie towarzyszyła żona Danuta i czworo z ich dzieci, a przedstawiciele Kościoła i rządu odmówili podania szczegółów. Treść rozmowy nie została ujawniona. Dziś przy wejściu do schroniska wisi tablica upamiętniająca pobyt papieża, a w środku jest ekspozycja poświęcona spotkaniu z Wałęsą.
Zaraz potem wybuchła afera, która pokazała, jak łatwo było wtedy o nadinterpretację. Wicenaczelny watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano”, ks. Virgilio Levi, opublikował dzień po powrocie papieża do Rzymu komentarz, w którym napisał, że Wałęsa „przegrał swoją bitwę” i schodzi ze sceny. Część świata odczytała to jako sygnał, że Watykan „poświęca” Wałęsę w zamian za ustępstwa władz. Ks. Levi przyznał, że wyraził „własne, osobiste opinie”, i następnego dnia odszedł ze stanowiska. Według „Christian Science Monitor” został do tego zmuszony, według innych ówczesnych relacji prasowych sam zrezygnował. Ten sam dziennik pisał, że część obserwatorów w Watykanie widziała w artykule oznakę obaw kurii, że niecierpliwość Polaków zaszkodzi dialogowi Kościoła z państwem. Czy za tekstem stało coś więcej, znane nam dokumenty nie rozstrzygają.
Czerwiec 1987: ostatnia wizyta w PRL
Trzecia pielgrzymka odbyła się w dniach 8–14 czerwca 1987 roku pod hasłem „Do końca ich umiłował”. Jak się okazało, była to ostatnia wizyta papieża w Polsce Ludowej. Oficjalnym powodem był II Krajowy Kongres Eucharystyczny w Warszawie oraz beatyfikacje Karoliny Kózkówny i biskupa Michała Kozala. Papież odwiedził Warszawę, Lublin, Tarnów, Kraków, Szczecin, Gdynię, Gdańsk, Częstochowę i Łódź. Po raz pierwszy jako papież przyjechał do Trójmiasta, kolebki „Solidarności”.
8 czerwca na Zamku Królewskim papież powiedział przedstawicielom władz: „Jeśli chcecie zachować pokój, pamiętajcie o człowieku. Pamiętajcie o jego prawach, które są niezbywalne, bo wynikają z samego człowieczeństwa każdej ludzkiej osoby”.
Gdynia, Westerplatte, Zaspa: słowo, które było zakazane
Przez lata nazwa zdelegalizowanego związku nie mogła paść w oficjalnych mediach. W czerwcu 1987 roku papież wypowiedział ją publicznie kilka razy. 11 czerwca w Gdyni, na mszy dla ludzi morza, mówił: „Jakże doniosły jest fakt, że to właśnie słowo »solidarność« zostało wypowiedziane tutaj, nad polskim morzem. Że zostało wypowiedziane w nowy sposób, który równocześnie potwierdza jego odwieczną treść”. I dodał: „Tu, nad brzegiem Bałtyku, wypowiadam więc i ja to słowo”. Tego samego wieczoru o 21.30 w rezydencji biskupiej w Oliwie przyjął prywatnie Lecha Wałęsę z żoną i ośmiorgiem dzieci.
12 czerwca rano na Westerplatte spotkał się z młodzieżą. Przypomniał obrońców z września 1939 roku pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego, a potem powiedział słowa, które stały się jednym z najczęściej cytowanych fragmentów całego pontyfikatu: „Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje »Westerplatte«. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można »zdezerterować«”.
Tego samego dnia na gdańskiej Zaspie odprawił mszę dla świata pracy. Pomodlił się wcześniej pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców. W homilii mówił o porozumieniach z sierpnia 1980 roku: „»Umowy gdańskie« pozostaną w dziejach Polski wyrazem tej właśnie narastającej świadomości ludzi pracy odnośnie do całego ładu społeczno-moralnego na polskiej ziemi. Sięgają one swą genezą do tragicznego grudnia 1970 roku. I pozostają wciąż zadaniem do spełnienia!”. Kiedy padło zdanie „Nie może być walka silniejsza od solidarności”, tłum przerwał mu oklaskami. Oficjalny tekst na stronie Watykanu zachował improwizowaną wtrąconą uwagę papieża: „Właśnie chcę o tym mówić, więc pozwólcie wypowiedzieć się Papieżowi, skoro chce mówić o Was, a także w pewnym sensie za Was”.
Te słowa zauważyło też MSW. W cytowanej przez dzieje.pl wstępnej ocenie pielgrzymki napisano: „O ile prymas Glemp zdaje się już ją [Solidarność] »skreślił« (…), to papież wciąż jeszcze demonstruje wobec S[olidarności] swoisty sentyment i ożywia ten wątek. Trudno na razie ocenić, czy jest to różnica istotna, czy teatralny podział ról”.
Przy grobie księdza Jerzego
14 czerwca 1987 roku, ostatniego dnia pielgrzymki, papież przyjechał do kościoła św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Pomodlił się przy grobie ks. Jerzego Popiełuszki, zamordowanego w 1984 roku przez funkcjonariuszy SB, i spotkał się z jego rodziną. IPN zwraca uwagę, że modlitwa przy tym grobie była jednym z punktów, których władze obawiały się najbardziej. Tego samego dnia na placu Defilad beatyfikował biskupa Michała Kozala, a na Okęciu żegnał się słowami o czterech prawach: do prawdy, do wolności, do sprawiedliwości i do miłości.
Watykan, Waszyngton i Moskwa
Rola Jana Pawła II w upadku komunizmu ma dwie warstwy. Pierwsza jest jawna i dobrze udokumentowana: homilie, pielgrzymki, spotkania z przywódcami. Druga to dyplomacja i domniemane tajne porozumienia. Tu trzeba szczególnie uważnie oddzielać to, co pokazują dokumenty, od tego, co jest interpretacją dziennikarzy i historyków.
Casaroli i watykańska „Ostpolitik”
Kardynał Agostino Casaroli był od lat 60. architektem polityki wschodniej Stolicy Apostolskiej, czyli ostrożnych rozmów z rządami komunistycznymi w celu ratowania tego, co w Kościele dało się uratować: możliwości mianowania biskupów, działania parafii, kształcenia księży. Jan Paweł II w 1979 roku uczynił go sekretarzem stanu, a Casaroli pełnił tę funkcję do 1990 roku. Według George’a Weigla to Casaroli wynegocjował warunki pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 roku.
Ocena tej polityki do dziś dzieli. Kardynał Achille Silvestrini, przedstawiając w 2000 roku jego wspomnienia „Męczeństwo cierpliwości”, podkreślał, że wybór Jana Pawła II wniósł do relacji ze Wschodem „nowości wielkiej wagi”, w tym osobiste doświadczenie pasterza, który sam znał opresję. Z kolei amerykański biograf papieża George Weigel w komentarzu z lutego 2026 roku pisze, że pogląd, jakoby Ostpolitik była kluczem do upadku komunizmu w Europie, jest błędny, i przypisuje rozstrzygającą rolę samemu papieżowi oraz duchowemu oporowi Kościoła. Weigel krytykował Ostpolitik już w książce z 1992 roku. Silvestrini przedstawiał ją inaczej: jako moralny obowiązek podjęty przez Pawła VI, choć dialog z reżimami komunistycznymi był, jak mówił, „trudny, by nie powiedzieć niemożliwy”. Obie oceny są interpretacjami, nie faktami.
Reagan w Watykanie, 7 czerwca 1982
Ronald Reagan i Jan Paweł II spotkali się po raz pierwszy 7 czerwca 1982 roku w Watykanie. Według tygodnika „Time” rozmawiali w cztery oczy około 50 minut w Bibliotece Watykańskiej. Obaj przeżyli rok wcześniej zamachy na swoje życie, Reagan w marcu, papież w maju 1981 roku. Publiczne przemówienie prezydenta po spotkaniu jest dostępne w zbiorach Biblioteki Prezydenckiej Reagana. Polska pojawia się w nim jako „męczeński naród” i „ojczyzna” papieża. Reagan zapowiedział, że USA będą nadal domagać się zniesienia stanu wojennego, uwolnienia więźniów politycznych i wznowienia dialogu między rządem, Kościołem i „Solidarnością”, a reżim nie dostanie pomocy finansowej, podczas gdy żywność i inne dostawy będą trafiać do Polaków przez organizacje kościelne i prywatne.
Udokumentowanym owocem tych relacji było nawiązanie stosunków dyplomatycznych. Według Biura Historyka Departamentu Stanu USA prezydent Reagan i Jan Paweł II uzgodnili to 10 stycznia 1984 roku, a 9 kwietnia 1984 roku William A. Wilson, dotąd osobisty przedstawiciel prezydenta, złożył listy uwierzytelniające jako pierwszy ambasador USA przy Stolicy Apostolskiej.
„Święte przymierze”: teza i jej krytyka
24 lutego 1992 roku „Time” opublikował artykuł Carla Bernsteina, współautora słynnego śledztwa w sprawie afery Watergate, zatytułowany „The Holy Alliance” („Święte przymierze”). Bernstein twierdził, że podczas spotkania 7 czerwca 1982 roku Reagan i papież uzgodnili „tajną kampanię”, która miała przyspieszyć rozpad imperium komunistycznego. Pisał o przemycie do Polski faksów, drukarek, nadajników i komputerów przez księży, amerykańskich agentów i związkowców z AFL-CIO, o pieniądzach z funduszy CIA, National Endowment for Democracy, „tajnych kont watykańskich” i zachodnich związków zawodowych. Cytował Richarda Allena, pierwszego doradcę Reagana do spraw bezpieczeństwa narodowego, który nazwał to „jednym z wielkich tajnych sojuszy wszech czasów”.
Teza od początku budziła sprzeciw. George Weigel w recenzji książki Bernsteina i Marca Politiego „His Holiness” (1996) zarzucał jej, że jest „chronologicznie wadliwa”, bo „Solidarność” powstała w 1980 roku, dwa lata przed spotkaniem z Reaganem, po pielgrzymce z 1979 roku. Pytał też, czy wymiana informacji wywiadowczych to już „święte przymierze”, i przypominał, że działacze „Solidarności” wyśmiewali tę hipotezę, gdy pojawiła się w 1992 roku.
Co pokazują dokumenty i badania, do których dotarliśmy? Amerykańska pomoc dla podziemnej „Solidarności” rzeczywiście istniała. Seth G. Jones opisał w książce „A Covert Action” (2018) program CIA o kryptonimie QRHELPFUL. Według recenzji „Kirkus Reviews” kosztował on w latach 1983–1989 mniej niż 20 milionów dolarów, a pomoc szła przez pośredników tak, że sami Polacy nie znali jej źródła. Recenzent ocenia rolę CIA jako „ważną, ale drugorzędną”. Natomiast żadnego dokumentu potwierdzającego formalne porozumienie papieża z Reaganem w sprawie wspólnej tajnej akcji nie znaleźliśmy. Także dla twierdzeń o „tajnych kontach watykańskich” finansujących związek nie znaleźliśmy potwierdzenia w dokumentach. Uczciwie trzeba więc powiedzieć: wspólnota celów i intensywne kontakty są udokumentowane, „święte przymierze” w sensie tajnego paktu – nie.
Papież i Gorbaczow, 1 grudnia 1989
1 grudnia 1989 roku, trzy tygodnie po upadku muru berlińskiego, Michaił Gorbaczow przyjechał do Watykanu. Było to pierwsze spotkanie szefa radzieckiej partii komunistycznej z papieżem. Wcześniej, w 1967 roku, Pawła VI odwiedził w Watykanie formalny szef państwa radzieckiego Nikołaj Podgorny. Rosyjski zapis rozmowy z archiwum państwowego Federacji Rosyjskiej (zbiór Aleksandra Jakowlewa) opublikowało w przekładzie angielskim amerykańskie National Security Archive. Wynika z niego, że pierwsze minuty rozmawiali w cztery oczy, bez tłumaczy. Papież prosił o ustawę o wolności sumienia i upominał się o katolików obrządku wschodniego, którzy od ponad 40 lat byli „praktycznie postawieni poza prawem”. Obaj zgodzili się na wymianę przedstawicieli między Moskwą a Stolicą Apostolską.
Gorbaczow powiedział, że problemy Polski, ojczyzny papieża, są mu bardzo bliskie, i wspomniał, że niedawno rozmawiał z premierem Tadeuszem Mazowieckim. Zaprosił też papieża do ZSRR. Jan Paweł II odpowiedział, że chętnie by przyjechał, i dodał zaskakująco osobiste zdanie: „Słabo znam Europę Wschodnią. Jestem zachodnim Słowianinem”. Wspomniał, że nie zna Lwowa i Wilna, miast, które przed wojną były w Polsce. Do wizyty w Rosji nigdy nie doszło.
Najczęściej cytowane zdanie Gorbaczowa o papieżu pochodzi z jego felietonu dla włoskiego dziennika „La Stampa”, przedrukowanego 9 marca 1992 roku w prasie amerykańskiej (tekst jest dziś w archiwum „Tampa Bay Times”). W przekładzie z angielskiej wersji brzmi ono: „Dziś można powiedzieć, że wszystko, co zdarzyło się w Europie Wschodniej w ostatnich latach, byłoby niemożliwe bez wysiłków papieża i ogromnej roli, także politycznej, jaką odegrał na arenie światowej”. Krążąca w internecie krótsza wersja („upadek żelaznej kurtyny byłby niemożliwy bez Jana Pawła II”) jest parafrazą, nie dosłownym cytatem.
Podobnie ocenił papieża prezydent George W. Bush, wręczając mu 4 czerwca 2004 roku Prezydencki Medal Wolności. W uzasadnieniu napisano o „synu Polski”, którego zasadnicze stanowisko w sprawie pokoju i wolności pomogło „obalić komunizm i tyranię”. Takie wypowiedzi polityków nie rozstrzygają jednak, jaką wagę miał papież w porównaniu z innymi czynnikami, takimi jak kryzys gospodarczy bloku, polityka samego Gorbaczowa, nacisk Zachodu i opór Polaków. To nadal przedmiot dyskusji.
Papież i Polonia amerykańska
Kardynał Karol Wojtyła znał amerykańską Polonię na długo przed wyborem na papieża. Według archidiecezji chicagowskiej był w Chicago w 1969 roku, podczas podróży po Stanach Zjednoczonych, i w 1976 roku z delegacją polskich biskupów. 22 września 1969 roku odwiedził Hamtramck pod Detroit, gdzie, jak pisze „Detroit Catholic”, blisko 90 procent mieszkańców było wtedy polskiego pochodzenia. Burmistrz ogłosił z tej okazji „Dni kardynała Karola Wojtyły”. Ornat, w którym koncelebrował mszę w kościele św. Floriana, parafia przechowywała jeszcze w 2019 roku, gdy pisał o tym „Detroit Catholic”.
Jako papież przyjechał do Chicago wieczorem 4 października 1979 roku. 5 października rano odprawił mszę po polsku na parkingu przy kościele Five Holy Martyrs, na rogu 44th Street i Richmond Street. Po południu w Grant Parku według szacunków zgromadziło się około 1,2 miliona ludzi.
W 1987 roku, trzy miesiące po pielgrzymce do Polski, papież znów odwiedził Hamtramck. Przemówienie wygłoszone 19 września 1987 roku, w dużej części po polsku, opublikował Watykan. Papież nazwał Detroit drugim po Chicago skupiskiem ludności polskiego pochodzenia, mówił o ponad ośmiuset parafiach „tak zwanych polskich” w USA i przypomniał, że pierwsi Polacy przybyli do Jamestown w 1608 roku. O emigracji powojennej powiedział, że „zachowała głęboką solidarność z Ojczyzną i narodem”, i podziękował Kongresowi Polonii Amerykańskiej oraz Lidze Katolickiej, która „niosła po wojnie i wciąż niesie wielką pomoc materialną Kościołowi w Polsce”. Gospodarzem spotkania był arcybiskup Detroit Edmund Szoka.
Rok 1989 i potem
Okrągły Stół i wybory czerwcowe
Obrady Okrągłego Stołu toczyły się od lutego do 5 kwietnia 1989 roku. Kościół był przy nich obecny jako obserwator i mediator. W przygotowujących je rozmowach w Magdalence uczestniczyli ks. Alojzy Orszulik, arcybiskup Bronisław Dąbrowski i biskup Tadeusz Gocłowski, a przy samym Okrągłym Stole obserwatorami kościelnymi byli ks. Orszulik i ks. Bronisław Dembowski. Historycy Antoni Dudek i Ryszard Gryz, cytowani przez dzieje.pl, uważają, że to mediacja kościelna z jesieni 1988 roku utrzymała minimum zaufania potrzebne do rozpoczęcia obrad.
Uczciwie trzeba zaznaczyć: w źródłach, do których dotarliśmy, nie znaleźliśmy publicznej wypowiedzi Jana Pawła II, która bezpośrednio komentowałaby przebieg obrad Okrągłego Stołu czy wynik wyborów 4 czerwca 1989 roku. Historycy podkreślają raczej wcześniejsze sygnały, przede wszystkim homilię na Zaspie z 1987 roku, w której papież nazwał porozumienia sierpniowe „zadaniem do spełnienia”. Udokumentowane są natomiast skutki dyplomatyczne. Po uchwaleniu przez Sejm w 1989 roku ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego, 17 lipca 1989 roku Polska i Stolica Apostolska wznowiły stosunki dyplomatyczne, przerwane po II wojnie światowej. 26 sierpnia 1989 roku papież podpisał bullę mianującą nuncjuszem arcybiskupa Józefa Kowalczyka, a nuncjusz wrócił do Warszawy po pięćdziesięciu latach przerwy. Tadeusz Mazowiecki, pierwszy niekomunistyczny premier, pierwszą zagraniczną wizytę złożył w Rzymie i Watykanie 19–20 października 1989 roku.
Pielgrzymka 1991: pierwsza do wolnej Polski
Czwarta pielgrzymka odbyła się w dwóch częściach: 1–9 czerwca 1991 roku (Koszalin, Rzeszów, Przemyśl, Lubaczów, Kielce, Radom, Łomża, Białystok, Olsztyn, Włocławek, Płock, Warszawa) oraz 13–16 sierpnia, gdy papież przyjechał na Światowe Dni Młodzieży w Częstochowie. Jej osią był Dekalog. Ton był inny niż w latach 80. Papież nie bronił już narodu przed władzą, lecz przestrzegał przed tym, jak Polacy skorzystają z wolności. 3 czerwca w Masłowie koło Kielc, mówiąc o rodzinie i obronie życia, powiedział: „Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja Matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry!”. I dodał: „zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć”.
Jak Polacy oceniają dziś jego rolę
Najbardziej szczegółowe dane przynosi raport CBOS „Polacy o Janie Pawle II” (nr 60/2023), oparty na badaniu z 11–20 kwietnia 2023 roku na próbie 1081 osób. Za ważny autorytet moralny uznało papieża 81 procent badanych, w tym 58 procent zdecydowanie. Rok wcześniej, w maju 2022 roku, wynik był taki sam (81 procent, w tym 56 procent zdecydowanie). Zapytani, za co go cenią, badani najczęściej wskazywali właśnie rolę w obaleniu komunizmu (48 procent), dalej umiejętność docierania do młodzieży (34 procent) i pielgrzymki oraz nauczanie na całym świecie (28 procent). Jednocześnie 54 procent uważało, że Jan Paweł II wiedział o przypadkach pedofilii wśród księży, 19 procent, że nie wiedział, a 26 procent nie miało zdania. 65 procent badanych stwierdziło, że doniesienia te nie podważają jego zasług, 23 procent było przeciwnego zdania. CBOS zaznacza, że oceny te silnie zależą od poglądów politycznych i religijności.
Spór o wiedzę metropolity krakowskiego
6 marca 2023 roku TVN24 wyemitował reportaż Marcina Gutowskiego „Franciszkańska 3”, a kilka dni później ukazała się książka holenderskiego dziennikarza Ekke Overbeeka „Maxima culpa. Jan Paweł II wiedział”. Obie publikacje stawiały tezę, że kardynał Wojtyła jako metropolita krakowski wiedział o przestępstwach seksualnych księży wobec dzieci (m.in. w sprawach ks. Eugeniusza Surgenta, ks. Józefa Loranca i ks. Bolesława Sadusia) i nie reagował właściwie. Krytycy zarzucali autorom oparcie się na materiałach SB, wymagających szczególnej ostrożności. 9 marca 2023 roku Sejm przyjął uchwałę „w sprawie obrony dobrego imienia św. Jana Pawła II”, a Konferencja Episkopatu Polski zapowiedziała wtedy gotowość powołania komisji ekspertów do zbadania dawnych przypadków wykorzystywania małoletnich przez duchownych, a w marcu 2026 roku ogłosiła, że komisja powstała. 10 lutego 2026 roku, po dwóch latach przerwy, ponownie otwarto archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie. 13 marca 2026 roku dziennikarze „Rzeczpospolitej” Tomasz Krzyżak i Piotr Litka opublikowali wyniki kwerendy w tym archiwum oraz wcześniejszej kwerendy w zasobach IPN. Napisali, że „ani w archiwach państwowych, ani kościelnych nie ma dowodów na to, by kard. Karol Wojtyła, będąc metropolitą krakowskim (1962–1978) tuszował pedofilię”, a niektóre jego decyzje były „jak na tamte czasy ponadstandardowe”. Marcin Gutowski zarzucił im, że nie skonfrontowali tych ustaleń z relacjami osób pokrzywdzonych. Radio Kraków zwracało w kwietniu 2026 roku uwagę, że wciąż brakuje pełnej dokumentacji, więc spór nie jest zamknięty.
Droga na ołtarze
Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia 2005 roku. Beatyfikował go Benedykt XVI 1 maja 2011 roku. Kanonizacji dokonał papież Franciszek 27 kwietnia 2014 roku na placu św. Piotra, razem z kanonizacją Jana XXIII. Mszę koncelebrował Benedykt XVI. Była to pierwsza odnotowana msza, w której uczestniczyli jednocześnie urzędujący i emerytowany papież. Według szacunków na placu i w okolicy zgromadziło się co najmniej 500 tysięcy ludzi, a delegacje przysłało ponad sto państw i organizacji międzynarodowych.
Ciekawostki
- „Jan XXIV za sto lat”. Gdy w 1983 roku Kościół chciał, by papież zatrzymał się w Poznaniu przy pomniku ofiar Czerwca 1956, szef Urzędu do spraw Wyznań Adam Łopatka zaproponował, by zostawić to „na wizytę Jana XXIV lub Jana Pawła V za sto lat”. Zdanie zachowało się w dokumentach opisanych przez IPN.
- Marzenie ministra. Historyk IPN Grzegorz Majchrzak przytacza słowa, które minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak miał wiosną 1983 roku wypowiedzieć w rozmowie z sowieckimi towarzyszami: „Możemy obecnie jedynie marzyć, żeby Bóg powołał go jak najszybciej na swoje łono”. Majchrzak nie podaje w swoim artykule, kto zapisał te słowa. Według rezydenta KGB w Polsce Witalija Pawłowa Kiszczak „w stanie graniczącym z paniką” prosił też Moskwę o 20 opancerzonych limuzyn i 150 miotaczy gumowych pocisków. To relacja oficera KGB.
- Pas z 13 maja. 19 czerwca 1983 roku papież ofiarował klasztorowi na Jasnej Górze zakrwawiony pas, który miał na sobie w dniu zamachu na placu św. Piotra w 1981 roku.
- Kryptonim „Zorza”. Bezpieka zabezpieczała pielgrzymkę z 1983 roku w ramach operacji „Zorza”, a tę z 1987 roku jako „Zorza II”. W Warszawie prowadzono dodatkowo sprawę „Wizyta III”, do której według karty ewidencyjnej zaangażowano 19 tajnych współpracowników, kontrolę korespondencji, podsłuchy telefoniczne i obserwację.
- Zdjęcia tłumu, nie papieża. Fotografie operacyjne SB z 1987 roku skupiają się mniej na papieżu, a bardziej na transparentach i uczestnikach mszy. Miały pomóc w identyfikacji ludzi i służyć jako dowody przed sądami i kolegiami do spraw wykroczeń.
- Fałszywy pamiętnik. Na początku 1983 roku funkcjonariusze SB z grupy kpt. Grzegorza Piotrowskiego, późniejszego zabójcy ks. Popiełuszki, próbowali podrzucić do mieszkania ks. Andrzeja Bardeckiego z „Tygodnika Powszechnego” sfabrykowany „pamiętnik” sekretarki redakcji Ireny Kinaszewskiej, który miał skompromitować papieża rzekomym romansem. Piotrowski zdekonspirował się, a pamiętnik według relacji prasowych został znaleziony i zniszczony, zanim bezpieka mogła go „odkryć”. Część szczegółów tej prowokacji opiera się na relacjach, a jej dokładny przebieg nie jest w pełni udokumentowany.
- Gorbaczow felietonistą. Najsłynniejsza pochwała papieża z ust Gorbaczowa nie padła w wywiadzie, lecz w felietonie, który były przywódca ZSRR pisał w 1992 roku dla włoskiej „La Stampy”. Wspomniał w nim, że od spotkania w grudniu 1989 roku prowadził z papieżem „intensywną korespondencję”.
- „Sto lat” na płycie lotniska. 22 września 1969 roku, gdy samolot z mało jeszcze znanym na świecie kardynałem z Krakowa wylądował w Detroit, na płycie lotniska czekało na niego 500 Amerykanów polskiego pochodzenia, a grupy weteranów wiwatowały okrzykiem „Sto lat”.
- Pavarotti na powitanie. Wieczorem 4 października 1979 roku w chicagowskiej katedrze Holy Name papieża powitał śpiewem „Ave Maria” Luciano Pavarotti. Cała wizyta w Chicago trwała 37 godzin.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!