O nas. Od 13 czerwca 1997.
Trzydzieści lat.
Jedna idea.
Nigdy nie zgasła.
Historia, która zaczęła się w Nowym Jorku w czerwcu 1997 roku i nigdy się nie skończyła.
Domenę informacja.com zarejestrowaliśmy w Nowym Jorku 13 czerwca 1997 roku. Trzy miesiące przed tym, jak Larry Page i Sergey Brin zarejestrowali google.com. Mówię o tym trochę z dumy, trochę dla porządku, bo dobrze pamiętam tamten kontekst. Modemy gwizdały. Wyszukiwarki radziły sobie tak sobie. Większość polskich rodzin w Brooklynie i Queens dopiero kupowała pierwszy komputer.
Cel był prosty i jednocześnie nieco zuchwały. Stworzyć miejsce, w którym polska społeczność w Ameryce mogłaby się odnaleźć. Firmy, agencje, kluby, gazety, organizacje, ludzie. Polonia w Nowym Jorku żyła wtedy bardzo realnie: w Greenpoincie, na Manhattan Avenue, w Brooklynie. W mieszkaniach, sklepach, kościołach, w ogłoszeniach przy wejściu na mszę. Informacje krążyły z ust do ust, między „Nowym Dziennikiem" a tablicą ogłoszeń przy parafii. Pomysł był taki, żeby przenieść ten ekosystem online. Pierwsza strona główna miała tytuł bez kombinowania: POLISH HOME PAGE in NEW YORK.
W centrum tamtej historii stał Sławomir Stec. To Sławek zaprojektował i zbudował pierwszą wersję strony. Jego nazwisko widnieje pod każdą podstroną, którą Internet Archive zdążył zarchiwizować. Pod stopką pierwszej strony, w prostym foncie epoki, do dzisiaj można przeczytać linijkę: Strone zaprojektowal i wykonal Slawomir Stec. Sławek widział to wszystko, zanim większość zobaczyła, że to się dzieje. Wierzył, w 1997 roku, kiedy taka wiara nie była standardem, że internet stanie się czymś znacznie ważniejszym, niż brzmiało wtedy w wieczornych dziennikach. Że zmieni sposób, w jaki polska społeczność na obczyźnie będzie się komunikować, robić interesy, organizować codzienne życie. Wiele rzeczy, które dzisiaj wydają się oczywiste, dla niego były oczywiste już wtedy. To rzadkość. I za to mu się tu należy miejsce na pierwszej stronie tej opowieści.
Życie poszło w różne strony, jak to w życiu. Sławek poszedł swoją drogą. Ja zostałem przy technologii. Przez dwadzieścia kilka lat zajmowałem się infrastrukturą IT: sieciami, systemami, serwerami, datacenters. To była praca, którą lubiłem i którą musiałem robić. Ale domena informacja.com pozostała w mojej opiece. Nie sprzedałem jej. Nie pozwoliłem jej wygasnąć. Co roku odnawiałem rejestrację. Najpierw w Network Solutions, potem w nowych systemach, które przychodziły i odchodziły. Każda taka opłata była małym aktem wiary, że to jeszcze nie koniec. Że pomysł, który powstał w Nowym Jorku w 1997 roku, jeszcze do kogoś wróci.
Przez te wszystkie lata wracaliśmy do tematu informacji z Tomem Krukiem. Tom jest człowiekiem, z którym rozmowy mają ciężar. Pomysły. Energia. Inna perspektywa, której sam sobie nie zobaczysz. Sugestie, że może warto. Pytania, na które nie ma wygodnej odpowiedzi. Czasem zwykłe „kiedy w końcu to ruszysz". Tom nie pisze kodu. Ale jest jednym z tych ludzi, bez których ten projekt by nie wrócił. Decyzja, że spróbujemy jeszcze raz, dojrzewała w tych rozmowach. Najpierw przy kawie, potem przy planach, potem przy konkretach. Strona, którą teraz czytasz, ma w sobie jego ślad.
Dwie rzeczy zmieniły grę. Pierwsza: internet wreszcie dorósł do tego, co Sławek widział w 1997. Telefon w kieszeni ma dzisiaj więcej możliwości niż cała redakcja miała wtedy. Ludzie są zawsze online, mówią po polsku i po angielsku w tym samym dniu, mają konta w pięciu miejscach naraz. Polonia, dla której powstała pierwsza wersja informacja.com, jest dziś bardziej rozproszona (Chicago, Londyn, Berlin, Toronto, Sydney) i jednocześnie bardziej połączona, niż ktokolwiek by się spodziewał ćwierć wieku temu.
Druga rzecz: sztuczna inteligencja. AI sprawia, że to, co kiedyś wymagało redakcji dwudziestu osób, dziś robi mały, dobrze poukładany zespół. Tłumaczenia. Moderacja. Agregacja informacji z setek polskich i polonijnych źródeł. Pomoc dla osoby, która szuka konkretnego ogłoszenia, konkretnej firmy, konkretnego wydarzenia w okolicy. To wszystko jest teraz osiągalne dla projektu z 1997 roku. Dla projektu, który nigdy nie miał i nie będzie miał budżetu wielkiej firmy. To moment, w którym pierwotna wizja staje się realna, nie tylko zachłanna.
Informacja.com ma być długoterminową platformą dla Polonii. W Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie, w Wielkiej Brytanii, w Niemczech, w Australii. Wszędzie tam, gdzie żyją Polacy i ich dzieci. I dla tych, którzy zostali w Polsce, ale chcą zostać w kontakcie z bliskimi, ze znajomymi, z biznesami, z miejscami, które są częścią ich historii. Konkretnie: codzienne wiadomości z polskich i polonijnych źródeł. Wydarzenia kulturalne, koncerty, msze, spotkania, festyny. Bezpłatne ogłoszenia drobne. Katalog polskich firm, organizacji, parafii, klubów, sklepów. Praktyczne przewodniki dla osób, które dopiero układają sobie życie na obczyźnie. Od dokumentów po podatki, od opieki zdrowotnej po szkoły dla dzieci. Wszystko po polsku, a kiedy trzeba, po angielsku. To nie ma być portal-kolos. Ma być miejscem, do którego się wraca, bo działa, jest aktualne i traktuje czytelnika poważnie.
Sami tego nie zrobimy. Szukamy dziennikarzy, fotografów, programistów, marketerów, właścicieli firm, liderów społeczności, organizatorów wydarzeń, tłumaczy, wolontariuszy. Każdego, kto ma coś do powiedzenia społeczności, którą informacja.com obsługuje. Nie szukamy CV. Pasja i chęć pomocy znaczą tu więcej niż doświadczenie. Jeśli czujesz, że masz coś do dorzucenia, od jednego ogłoszenia o lokalnym wydarzeniu po regularne pisanie tekstów, odezwij się przez stronę kontaktową.
Trzydzieści lat. Dopiero się rozkręcamy.
To, co Sławek zaczął w Nowym Jorku w 1997 roku, czego Tom nie pozwolił zapomnieć, czemu internet i AI wreszcie nadążają. Wszystko to jest dziś otwarte dla każdego, kto chce być częścią. Zapraszamy.
Chris Wianecki
Założyciel, opiekun domeny od 1997