Przez ponad pół wieku Polska miała dwie władze. Jedna rządziła w Warszawie, druga, nieuznawana przez większość świata, działała w Paryżu, w zamku pod Angers, a potem w Londynie. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie powstał w 1939 roku, gdy kraj zajęły Niemcy i Związek Sowiecki, w czasie wojny kierował armią, państwem podziemnym i wywiadem, a po 1945 roku trwał jeszcze 45 lat jako symbol ciągłości niepodległego państwa. Zakończył działalność dopiero w grudniu 1990 roku, gdy jego ostatni prezydent przekazał insygnia władzy prezydentowi wybranemu w wolnych wyborach.
W tym poradniku opowiadamy, jak rząd na uchodźstwie powstał i na jakiej podstawie prawnej, czym kierował w czasie wojny, co zmieniły Teheran i Jałta, kto i jak długo go uznawał, za czyje pieniądze działał po wojnie, jakie miał realne uprawnienia, a jakie tylko symboliczne, jak walczyły z nim władze PRL i jak wyglądało przekazanie insygniów na Zamku Królewskim w Warszawie. Tam, gdzie źródła się różnią albo czegoś nie udało się potwierdzić, piszemy o tym wprost.
- Podstawą ciągłości władzy był artykuł 24 konstytucji kwietniowej z 1935 roku, który na czas wojny nakazywał prezydentowi wyznaczyć następcę.
- 30 września 1939 roku Władysław Raczkiewicz złożył w Paryżu przysięgę jako prezydent, a premierem został gen. Władysław Sikorski. Rząd działał we Francji, a od czerwca 1940 roku w Londynie.
- W czasie wojny rząd kierował Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie i państwem podziemnym w kraju, w tym Armią Krajową, a polski wywiad był jednym z najważniejszych źródeł informacji aliantów.
- 5 lipca 1945 roku Wielka Brytania i Stany Zjednoczone cofnęły mu uznanie. Jako ostatnia zrobiła to Stolica Apostolska, 19 października 1972 roku.
- Po wojnie rząd działał w Londynie z datków emigracji, nadawał między innymi ordery i awanse, ale jego decyzje obowiązywały w praktyce tylko tych, którzy dobrowolnie je uznawali.
- 22 grudnia 1990 roku na Zamku Królewskim w Warszawie ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski przekazał insygnia władzy prezydenckiej Lechowi Wałęsie.
Jak powstał rząd na uchodźstwie
W nocy z 17 na 18 września 1939 roku, po wkroczeniu Armii Czerwonej, prezydent Ignacy Mościcki, rząd i Naczelny Wódz przekroczyli granicę polsko-rumuńską w rejonie Kut nad Czeremoszem. Mieli jechać dalej, do Francji, i stamtąd prowadzić wojnę. Rumunia zdecydowała inaczej: prezydenta, ministrów i marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego internowano. Głowa państwa, które wciąż walczyło pod Warszawą, utknęła za granicą bez możliwości działania.
Wydawać by się mogło, że to koniec państwa. Tymczasem zaczęła się historia, która miała trwać aż do grudnia 1990 roku.
Artykuł 24, czyli bezpiecznik ustroju
Konstytucja kwietniowa z 1935 roku, pisana z myślą o silnej władzy prezydenta, zawierała przepis na czas wojny. Artykuł 24 stanowił, że w razie wojny kadencja prezydenta przedłuża się „do upływu trzech miesięcy od zawarcia pokoju”, a sam prezydent osobnym aktem, ogłoszonym w gazecie rządowej, wyznacza swojego następcę na wypadek opróżnienia urzędu przed zawarciem pokoju.
Ten techniczny z pozoru zapis okazał się fundamentem całej emigracyjnej państwowości. Dzięki niemu władza mogła przejść z rąk do rąk zgodnie z prawem, bez zrywania ciągłości z II Rzecząpospolitą. Alianci rozmawiali więc nie z komitetem uchodźców, lecz z legalnymi organami państwa, z którym przed wojną zawierali traktaty.
Cztery dni generała Wieniawy
Pierwszy wybór Mościckiego padł jednak na kogoś innego niż późniejszy prezydent. Następcą wyznaczył gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, dawnego adiutanta Józefa Piłsudskiego, wówczas ambasadora RP w Rzymie. Akt ogłoszono w „Monitorze Polskim” 25 września 1939 roku. Nominacja wywołała sprzeciw antysanacyjnej opozycji, skupionej w Paryżu wokół gen. Władysława Sikorskiego, oraz rządu francuskiego, na którego terytorium miały działać polskie władze. Wieniawa zrzekł się następstwa, a 29 września decyzję o jego wyznaczeniu odwołano. Źródła różnie liczą czas jego „prezydentury”: jedne mówią o czterech dniach (od 25 do 29 września), inne o jednym dniu. Według polskich opracowań zarządzenia Mościckiego z tych dni antydatowano na 17 września i jako miejsce wydania wskazywano Kuty, czyli jeszcze polską stronę granicy – tak, by zachować ciągłość władzy państwowej.
Los Wieniawy dopisał do tej historii smutne zakończenie. Po upadku Francji przedostał się przez Portugalię do Stanów Zjednoczonych, wiosną 1942 roku został mianowany posłem RP na Kubie (źródła podają marzec albo kwiecień), a 1 lipca 1942 roku zginął, spadając z tarasu domu przy Riverside Drive w Nowym Jorku.
Prezydent z Kutaisi
Drugim kandydatem był Władysław Raczkiewicz – urodzony w 1885 roku w Kutaisi w dzisiejszej Gruzji, były marszałek Senatu, kilkakrotny minister spraw wewnętrznych i wojewoda, a od 1934 roku prezes Światowego Związku Polaków z Zagranicy. We wrześniu 1939 roku przyjechał przez Rumunię do Paryża (dotarł tam 27 września), z zamiarem wyjazdu do USA, gdzie miał organizować pomoc dla kraju. Zamiast tego 30 września 1939 roku złożył w Paryżu przysięgę jako prezydent Rzeczypospolitej. Tego samego dnia powierzył misję tworzenia rządu gen. Władysławowi Sikorskiemu.
Wkrótce potem prezydent zrobił coś, czego konstytucja od niego nie wymagała. 30 listopada 1939 roku w orędziu radiowym zapowiedział, że uprawnienia, które pozwalały mu działać samodzielnie, będzie wykonywał „jedynie w ścisłym porozumieniu z prezesem Rady Ministrów”. Tę deklarację, nazwaną umową paryską, ogłoszono 9 grudnia 1939 roku w „Monitorze Polskim”. Prawnicy spierają się do dziś, czy była zgodna z konstytucją. Kompromis ten, z późniejszymi uzupełnieniami, przetrwał w zasadzie do końca istnienia władz emigracyjnych. Raczkiewicz wyznaczył też swojego następcę – gen. Kazimierza Sosnkowskiego.
Paryż i zamek pod Angers
Pierwszą siedzibą rządu był Paryż. Od listopada 1939 roku władze przeniosły się do Angers nad Loarą, a prezydent zamieszkał w klasycystycznym pałacu Pignerolle pod miastem. Według polskich opracowań rezydencja miała status eksterytorialny, a więc przez kilka miesięcy kawałek francuskiej ziemi był formalnie traktowany jak terytorium Polski.
Państwo potrzebowało też jakiegoś odpowiednika parlamentu, a wyborów na obczyźnie przeprowadzić nie było można. Dekretem z 9 grudnia 1939 roku prezydent powołał Radę Narodową – organ doradczy, namiastkę parlamentu. Na jej czele stanął Ignacy Jan Paderewski, światowej sławy pianista i mąż stanu. Wiceprzewodniczącymi zostali Tadeusz Bielecki, Stanisław Mikołajczyk i Herman Lieberman. Paderewski zmarł w Nowym Jorku 29 czerwca 1941 roku. Jego trumnę złożono w krypcie pomnika okrętu USS Maine na cmentarzu Arlington – szczątki wróciły do Warszawy dopiero w 1992 roku.
We Francji odtwarzano też wojsko. Armia polska we Francji liczyła według różnych zestawień od około 75 do 85 tysięcy żołnierzy. Alianci – Francja i Wielka Brytania, a za nimi inne państwa – uznawali Raczkiewicza i rząd Sikorskiego za jedyne legalne władze Polski. Nie uznawały ich Niemcy i ich sojusznicy, a do 1941 roku także ZSRS.
Ucieczka do Londynu
10 maja 1940 roku Niemcy uderzyły na Francję, a po kilku tygodniach jej armia była rozbita. Tuż przed podpisaniem przez Francję rozejmu (22 czerwca) Raczkiewicz na zaproszenie rządu brytyjskiego popłynął do Wielkiej Brytanii na pokładzie krążownika Royal Navy. Pod koniec czerwca 1940 roku prezydent, rząd i Rada Narodowa rozpoczęli urzędowanie w Londynie. Wojsku poszło gorzej: ewakuowano tylko część żołnierzy – szacunki wahają się od około 19–20 do 35 tysięcy ludzi.
Początki londyńskie nie były spokojne. W lipcu 1940 roku Raczkiewicz próbował zastąpić Sikorskiego Augustem Zaleskim. Pod naciskiem m.in. Brytyjczyków wycofał się z tej decyzji 20 lipca – kryzys trwał zaledwie kilka dni. 5 sierpnia 1940 roku Sikorski i Winston Churchill podpisali polsko-brytyjską umowę wojskową, która określiła status Polskich Sił Zbrojnych na Wyspach. Ewakuowane oddziały rozlokowano w Szkocji, a polscy piloci wsławili się wkrótce w bitwie o Anglię.
Państwo, które działało bez terytorium
W latach 1939–1945 rząd na uchodźstwie był czymś znacznie większym niż grupą polityków w londyńskich gabinetach: państwem z armią, dyplomacją, wywiadem, skarbem, szkołami, sądami i administracją – z tą różnicą, że jego główne instytucje działały w obcej stolicy, a w kraju funkcjonowały w konspiracji.
Wojsko na obczyźnie
Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie rosły przez całą wojnę. Według angielskojęzycznych zestawień pod koniec 1944 roku liczyły około 165 tysięcy żołnierzy (w tym około 20 tysięcy w lotnictwie i 3 tysiące w marynarce wojennej), a w lipcu 1945 roku – już około 228 tysięcy. Polskie opracowania podają nieco inne liczby, np. 200–210 tysięcy pod koniec maja 1945 roku. Łącznie przez szeregi PSZ przeszło według jednego z zestawień ponad 250 tysięcy ludzi. Po układzie z ZSRS z 1941 roku z sowieckich łagrów i zesłania wyszła armia gen. Władysława Andersa, z której powstał 2 Korpus Polski.
Państwo podziemne jako część jednej całości
Najmniej oczywiste, a zarazem najważniejsze było to, że rząd w Londynie miał swój odpowiednik w okupowanym kraju. Polskie Państwo Podziemne zaczęło się 27 września 1939 roku od powołania Służby Zwycięstwu Polski. Armia Krajowa była formalnie częścią Polskich Sił Zbrojnych, podległą Naczelnemu Wodzowi w Londynie. Rosła szybko: jesienią 1941 roku ZWZ miał około 40 tysięcy żołnierzy, pod koniec 1942 roku około 200 tysięcy, a w szczytowym okresie AK liczyła według szacunków około 400 tysięcy żołnierzy. Uzbrojenie było jednak skromne – według tych samych opracowań konspiratorzy dysponowali w tamtym okresie około 53 tysiącami sztuk broni, z czego tylko 6 procent stanowiła broń maszynowa.
Obok wojska działała administracja cywilna: Delegatura Rządu na Kraj. Delegat Rządu (od 1944 roku w randze wicepremiera) kierował nią, a pod nim pracowały departamenty odpowiadające ministerstwom – spraw wewnętrznych, sprawiedliwości, pracy i opieki społecznej i wiele innych. Pierwszym delegatem był Cyryl Ratajski, kolejnymi Jan Piekałkiewicz i Jan Stanisław Jankowski. Podziemie miało własną policję (Państwowy Korpus Bezpieczeństwa), sądy, których wyroki ogłaszano w konspiracyjnej prasie, tajne szkolnictwo średnie i wyższe oraz prasę z miesięcznikiem „Rzeczpospolita Polska” na czele. Ciekawostka: blisko 30 procent wydatków Delegatury pochłaniał departament pracy i opieki społecznej – podziemne państwo w dużej mierze zajmowało się po prostu pomocą ludziom. 26 lipca 1944 roku utworzono w kraju Krajową Radę Ministrów.
Łączność między krajem a Londynem utrzymywano przez radio i kurierów. Jeden z nich, Jan Karski, odwiedził w 1942 roku getto warszawskie, a w grudniu tego roku w Londynie relacjonował to, co widział, m.in. Szmulowi Zygielbojmowi.
Wywiad, który liczył się u aliantów
Wywiad był jednym z najcenniejszych wkładów Polski w wojnę. Najbardziej znany jest udział polskich kryptologów w złamaniu szyfru Enigmy. 25 lipca 1939 roku w ośrodku w Pyrach pod Warszawą Polacy przekazali swoje wyniki Francuzom i Brytyjczykom. Informacje wywiadowcze uzyskiwane później z tego źródła Brytyjczycy nazwali Ultra. Mniej znane są liczby: według opracowań około 48 procent meldunków, jakie brytyjskie służby otrzymały w latach 1939–1945 z kontynentalnej Europy, pochodziło ze źródeł polskich – łącznie około 80 tysięcy raportów. W nocy z 25 na 26 lipca 1944 roku w operacji Most III samolot RAF zabrał z okupowanej Polski kluczowe części niemieckiej rakiety V-2, która spadła nad Bugiem i została przejęta przez AK. Części trafiły do Wielkiej Brytanii.
Złoto, które objechało pół świata
Jedną z najbardziej niezwykłych operacji pierwszych tygodni wojny była ewakuacja rezerw złota Banku Polskiego. Źródła podają różną wagę ewakuowanego złota, najczęściej około 75–80 ton. Różnie szacuje się też całe rezerwy Banku Polskiego: na około 77 ton albo nawet 95 ton, przy czym część z nich znajdowała się już przed wojną za granicą. We wrześniu 1939 roku złoto wywieziono z Warszawy m.in. autobusami, przez Łuck do Śniatynia przy granicy rumuńskiej. Ewakuacją kierowali m.in. płk Ignacy Matuszewski i mjr Henryk Floyar-Rajchman. Z rumuńskiej Konstancy złoto popłynęło brytyjskim tankowcem „Eocene” do Stambułu, dalej koleją przez Turcję i Syrię do Bejrutu, a stamtąd francuskimi okrętami do Tulonu. Na początku października 1939 roku trafiło do oddziału Banku Francji w Nevers.
To nie był koniec podróży. W czerwcu 1940 roku Francuzi wywieźli złoto do Dakaru, a potem około 800 kilometrów w głąb Afryki, do fortu Kayes w dzisiejszym Mali, pod kontrolą rządu Vichy. Dopiero po lądowaniu aliantów w Afryce Północnej Francuzi przyznali, gdzie jest złoto, a w 1944 roku przekazali je polskim urzędnikom. Część trafiła do Nowego Jorku, część do Londynu, część do Ottawy. Jedno z opracowań podaje, że inwentaryzacja w Dakarze wykazała niedobór przekraczający 10 procent, którego nigdy nie wyjaśniono – tej informacji nie udało się nam potwierdzić w drugim niezależnym źródle. Warto pamiętać, że złoto było formalnie własnością Banku Polskiego, a nie rządu jako takiego.
Dyplomacja, paszporty i dyplom z Edynburga
Rząd utrzymywał sieć ambasad, poselstw i konsulatów. Jeden z mniej znanych epizodów dotyczy poselstwa RP w Bernie. Grupa polskich dyplomatów – poseł Aleksander Ładoś, konsul Konstanty Rokicki, radca Stefan Ryniewicz i attaché Juliusz Kühl – we współpracy z organizacjami żydowskimi nielegalnie produkowała paszporty państw Ameryki Łacińskiej, głównie Paragwaju, dla Żydów zagrożonych deportacją. Wydano co najmniej 1056 paszportów paragwajskich obejmujących co najmniej 2100 osób. W 2019 roku w Instytucie Pileckiego przedstawiono listę 3262 nazwisk posiadaczy paszportów wystawionych przez grupę. Szacunki liczby uratowanych dzięki tej akcji różnią się między badaczami.
Rząd na uchodźstwie prowadził też szkolnictwo. Na mocy porozumienia z Uniwersytetem w Edynburgu 22 marca 1941 roku otwarto tam Polski Wydział Lekarski. Otwierał go sam prezydent Raczkiewicz, któremu tego samego dnia uniwersytet nadał doktorat honorowy praw. Do zamknięcia w 1949 roku immatrykulowano 336 studentów, studia ukończyło 237, a dyplom lekarza (MBChB) uzyskało 227.
Radio, które udawało, że nadaje z Polski
Według biogramu Stefana Korbońskiego opracowanego przez IPN od 10 września 1942 roku na falach eteru odzywała się radiostacja „Świt” (inne opracowania datują jej audycje na lata 1943–1944). Słuchacze w okupowanej Polsce mieli wrażenie, że nadaje z kraju. W rzeczywistości nadajnik znajdował się w Anglii, w okolicach Bletchley. Bieżących wiadomości dostarczało Kierownictwo Walki Cywilnej Stefana Korbońskiego, które przez własną radiostację przesyłało je do Londynu, a stamtąd wracały do kraju jako „krajowa” audycja. Prawdę o „Świcie” znali początkowo w kraju tylko Korbońscy i ich radiotelegrafiści.
Układ z Moskwą i Katyń
22 czerwca 1941 roku Niemcy zaatakowały ZSRS i Stalin, związany wcześniej paktem z Hitlerem, stał się nagle sojusznikiem Wielkiej Brytanii. 30 lipca 1941 roku Sikorski i ambasador sowiecki Iwan Majski podpisali w Londynie układ, który przywracał stosunki dyplomatyczne, uznawał za nieważne sowiecko-niemieckie traktaty z 1939 roku o zmianach terytorialnych w Polsce, przewidywał tworzenie polskiej armii w ZSRS i „amnestię” dla obywateli polskich w łagrach i więzieniach. Układ nie potwierdzał wprost granicy ryskiej i dlatego wywołał w rządzie burzę. Do dymisji podali się m.in. minister spraw zagranicznych August Zaleski, gen. Kazimierz Sosnkowski i Marian Seyda, a prezydent Raczkiewicz odmówił jego podpisania. Rozwiązano też pierwszą Radę Narodową, przeciwną układowi. W nowej, powołanej w lutym 1942 roku, zasiadał m.in. Szmul Zygielbojm z Bundu, który 12 maja 1943 roku popełnił w Londynie samobójstwo na znak protestu przeciw bierności świata wobec zagłady Żydów, pisząc w liście do prezydenta i premiera, że nie może dłużej żyć i milczeć.
13 kwietnia 1943 roku radio niemieckie ogłosiło odkrycie w Lesie Katyńskim pod Smoleńskiem masowych grobów polskich oficerów. 17 kwietnia rząd polski zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o zbadanie sprawy. Stalin uznał to za współpracę z Niemcami i 25 kwietnia 1943 roku ZSRS zerwał stosunki dyplomatyczne z rządem polskim. Moskwa przyznała się do zbrodni dopiero 13 kwietnia 1990 roku. Zachowane dokumenty sowieckie mówią o 21 857 rozstrzelanych.
Gibraltar, 4 lipca 1943
Dwa miesiące później rząd stracił swojego przywódcę. 4 lipca 1943 roku, około 23.06 czasu lokalnego, krótko po starcie z Gibraltaru runął do morza lecący do Londynu samolot RAF Liberator AL523 z gen. Sikorskim na pokładzie. Zginęli m.in. premier, szef sztabu gen. Tadeusz Klimecki i brytyjski oficer łącznikowy Victor Cazalet. Przeżył tylko czeski pilot Eduard Prchal.
Brytyjska komisja w 1943 roku nie znalazła dowodów sabotażu i uznała, że przyczyną było zablokowanie steru wysokości, nie ustaliła jednak, dlaczego do niego doszło. Polska komisja emigracyjna również nie dowiodła zamachu. Powstało wiele hipotez – od przeciążenia samolotu po zamach – żadna nie została dowiedziona. W 2008 roku IPN wszczął śledztwo, ekshumowano szczątki Sikorskiego, a sekcja wykluczyła postrzał, ranę kłutą i uduszenie, potwierdzając obrażenia typowe dla katastrofy. Biegli nie potwierdzili ani nie wykluczyli sabotażu, a śledztwo umorzono w grudniu 2013 roku. Przyczyna katastrofy nie została więc ostatecznie wyjaśniona.
Mikołajczyk i Arciszewski
Premierem został Stanisław Mikołajczyk, lider Stronnictwa Ludowego (oficjalnie od 14 lipca 1943 roku), a Naczelnym Wodzem gen. Kazimierz Sosnkowski. Mikołajczyk próbował porozumieć się z Moskwą i w październiku 1944 roku usłyszał tam od Mołotowa – w obecności Stalina i Churchilla – o ustaleniach z Teheranu w sprawie polskiej granicy wschodniej. Odmówił zgody na linię Curzona i 24 listopada 1944 roku podał się do dymisji.
29 listopada 1944 roku premierem został 67-letni Tomasz Arciszewski, weteran Polskiej Partii Socjalistycznej. Jego biografia brzmi jak powieść: w 1908 roku brał udział razem z Józefem Piłsudskim w akcji pod Bezdanami, w czasie okupacji kierował konspiracyjną PPS-WRN, a z kraju wydostał się w nocy z 25 na 26 lipca 1944 roku w ramach operacji Most III (część biogramów podaje 17 lipca, co nie zgadza się z datą tej operacji), by przez Kair 7 sierpnia dotrzeć do Londynu.
Jałta i cofnięcie uznania
Teheran: decyzje bez Polaków
Na przełomie listopada i grudnia 1943 roku w Teheranie spotkali się Roosevelt, Churchill i Stalin. Rozmawiali m.in. o przyszłych granicach Polski – i to bez udziału przedstawicieli polskiego rządu. Według opracowań Roosevelt prosił, by ustaleń w sprawie polskiej granicy nie ujawniać Polakom, bo przed wyborami prezydenckimi w 1944 roku zależało mu na głosach Amerykanów polskiego pochodzenia.
Lubelski komitet, który powstał w Moskwie
Latem 1944 roku Armia Czerwona weszła na ziemie Polski na zachód od Bugu. Stalin stworzył wówczas własną polską władzę. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) z Edwardem Osóbką-Morawskim na czele powołano w Moskwie, a jego manifest ogłosiło 22 lipca 1944 roku Radio Moskwa i wydrukowano też w Moskwie. Propaganda PRL przez dziesięciolecia twierdziła, że manifest ogłoszono w Chełmie – w rzeczywistości pierwsi członkowie komitetu dotarli tam dopiero 27 lub 28 lipca. Od 1 sierpnia 1944 roku siedzibą PKWN był Lublin, stąd potoczna nazwa „Komitet Lubelski”. Uznawał go wyłącznie ZSRS. 31 grudnia 1944 roku przekształcono go w Rząd Tymczasowy RP.
Jałta, luty 1945
Od 4 do 11 lutego 1945 roku w pałacu w Liwadii pod Jałtą na Krymie przywódcy Wielkiej Trójki ustalili, że wschodnia granica Polski pobiegnie w zasadzie wzdłuż linii Curzona, a Polska otrzyma rekompensatę na zachodzie kosztem Niemiec. Działający w Polsce Rząd Tymczasowy miał zostać poszerzony przez włączenie polityków z kraju i z emigracji, a następnie przeprowadzić wolne wybory. 13 lutego 1945 roku rząd Arciszewskiego potępił te decyzje jako podjęte bez udziału Polski. W środowiskach niepodległościowych utrwaliło się określenie „zdrada jałtańska”. 21 marca 1945 roku prezydent rozwiązał Radę Narodową.
Podziemne struktury cywilne w kraju trwały jeszcze kilka miesięcy. Rada Jedności Narodowej i Delegatura rozwiązały się 1 lipca 1945 roku, co uważa się za symboliczny koniec Polskiego Państwa Podziemnego.
Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej
Realizacja ustaleń jałtańskich odbyła się w Moskwie, na rozmowach 17–21 czerwca 1945 roku. 28 czerwca 1945 roku zaprzysiężono Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej (TRJN). Premierem był Edward Osóbka-Morawski z PPS, pierwszym wicepremierem Władysław Gomułka z PPR, drugim – Stanisław Mikołajczyk, były premier z Londynu, który wrócił do kraju. Przy zaprzysiężeniu gabinet liczył 20 ministrów. Ludowcy Mikołajczyka otrzymali w nim zaledwie kilka tek, a kluczowe resorty, m.in. bezpieczeństwa publicznego i obrony narodowej, objęli komuniści z PPR.
5 lipca 1945: dzień, w którym Londyn stracił uznanie
Uznanie TRJN przyszło błyskawicznie. Francja i Szwecja uznały nowy rząd 29 czerwca 1945 roku. 5 lipca 1945 roku zrobiły to Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, jednocześnie cofając uznanie rządowi RP w Londynie. Kolejne państwa szły w ich ślady.
Prezydent Raczkiewicz nie złożył jednak urzędu. Zgodnie z konstytucją z 1935 roku zdecydował o dalszym działaniu legalnych władz RP na uchodźstwie. Jego następcy podtrzymywali tę decyzję aż do 1990 roku.
Kto jeszcze uznawał rząd w Londynie
Nie wszyscy poszli za Waszyngtonem i Londynem. Według polskich opracowań uznania TRJN odmówiły m.in. Stolica Apostolska, Hiszpania, Irlandia, Portugalia, Kuba, Liban i Salwador. Niektóre zestawienia wymieniają szerszą grupę państw, które jeszcze po 1947 roku utrzymywały kontakty z władzami w Londynie, jednak charakter tych relacji był bardzo różny i nie zawsze oznaczał pełne stosunki dyplomatyczne. Najlepiej udokumentowane są trzy przypadki.
- Stolica Apostolska. Ambasadorem RP przy Watykanie był od lipca 1939 roku Kazimierz Papée. Po śmierci Piusa XII w 1958 roku nowy papież Jan XXIII odmówił jego akredytacji, a Papée od końca 1958 roku kierował placówką jako Administrator Spraw Ambasady RP w randze chargé d’affaires ad interim. Stolica Apostolska cofnęła uznanie rządowi na uchodźstwie dopiero 19 października 1972 roku – jako ostatnie państwo. W części opracowań ten dzień uznaje się za moment, w którym rząd w Londynie przestał być podmiotem prawa międzynarodowego.
- Hiszpania. Popularnie uważa się, że frankistowska Hiszpania utrzymywała stosunki z rządem w Londynie aż do 1968 roku. Historyk Jan Stanisław Ciechanowski wykazał, że sprawa była bardziej złożona: Madryt nie wycofał uznania, ale w latach 1945–1968 utrzymywał z polskim poselstwem kontakty półoficjalne, a jego przedstawiciele nie figurowali na oficjalnej liście korpusu dyplomatycznego. Przekonanie o pełnych stosunkach dyplomatycznych nazywa on mitem. Co ciekawe, w latach 1955–1961 w Madrycie działały dwa polskie poselstwa.
- Irlandia. W Dublinie działał konsulat generalny podlegający rządowi w Londynie. Według dokumentów przechowywanych w Instytucie Hoovera oficjalnie zamknięto go w marcu 1958 roku (w niektórych opracowaniach jako koniec uznania podaje się rok 1957). Według tych samych źródeł badano nawet możliwość przeniesienia siedziby rządu na uchodźstwie do Dublina, ale nic z tego nie wyszło.
Liban i Kuba także przez pewien czas po 1945 roku utrzymywały kontakty z rządem londyńskim, jednak daty zakończenia tego uznania różnią się w opracowaniach i nie udało się nam ich jednoznacznie potwierdzić w źródłach pierwotnych.
Co stało się z ambasadami, majątkiem i złotem
Cofnięcie uznania miało natychmiastowe skutki praktyczne. Państwa, które uznały TRJN, zamykały swoje misje przy rządzie w Londynie, a w samym Londynie władze emigracyjne musiały opuścić gmach ambasady przy Portland Place. Najważniejszym adresem emigracji pozostała rezydencja prezydenta przy 43 Eaton Place, nazywana „Zamkiem”, która pełniła tę funkcję aż do 1990 roku.
Majątek londyńskiego rządu przejął powołany przez Brytyjczyków Tymczasowy Komitet Skarbowy (Interim Treasury Committee). W październiku 1945 roku rząd brytyjski poinformował Izbę Gmin, że komitet zamknął polskie ministerstwa w Londynie, położył kres ich działalności politycznej i przejął kontrolę nad wszystkimi aktywami dawnego rządu. Zarazem przejął opiekę nad uchodźcami, renty dla inwalidów i wdów oraz utrzymanie polskich szpitali i szkół w Wielkiej Brytanii.
Złoto Banku Polskiego zdeponowane w Nowym Jorku, Londynie i Ottawie przeszło po zmianie uznania pod kontrolę władz w Warszawie. Według opracowań fizycznie nigdy nie wróciło do Polski: w czerwcu 1946 roku rozliczono się z Wielką Brytanią z części przedwojennych i wojennych zobowiązań, a pozostałą część władze Polski Ludowej z czasem sprzedały lub wykorzystały jako zabezpieczenie kredytów. Dokładne losy całego zasobu nie są jednak w pełni zbadane, a liczby w różnych źródłach się nie zgadzają.
W 1946 roku przyszedł czas na rozwiązanie Polskich Sił Zbrojnych – 24 maja 1946 roku prezydent Raczkiewicz wydał orędzie do żołnierzy w związku z ich rozwiązaniem. Większość z nich nie wróciła do komunistycznej Polski. Według IPN po wojnie na Zachodzie znalazło się około 600 tysięcy Polaków, którzy stali się zapleczem władz emigracyjnych na kolejne dziesięciolecia.
Archiwa, które uciekły przed Warszawą
Na koniec rzecz najmniej widowiskowa, ale dla historyków bezcenna: dokumenty. Duża część dokumentacji polskich władz i placówek z czasów wojny trafiła tuż po wojnie do Instytutu Hoovera na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii – właśnie po to, by nie dostała się w ręce władz zależnych od Moskwy. Ambasador w Waszyngtonie Jan Ciechanowski po cofnięciu uznania przez USA postanowił zabezpieczyć zbiory archiwalne ambasady, przekazując je do Instytutu Hoovera. Według Instytutu Hoovera w latach 1999–2001 zawartość 18 takich zespołów archiwalnych przekazano do Polski. Z 1599 rolek mikrofilmów podarowanych przez Hoovera wykonano kopie cyfrowe i dziś ponad półtora miliona stron jest dostępnych w internecie w serwisie Narodowego Archiwum Cyfrowego.
W samym Londynie w 1945 roku powstał Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego, dziś mieszczący się przy 20 Prince’s Gate. Jego archiwum zajmuje około 2 kilometrów półek i zawiera m.in. dokumenty rządu, wojska i dyplomacji z lat wojny.
Na emigracji po 1945 roku
Latem 1945 roku rząd w Londynie stracił to, co dla każdego rządu jest najważniejsze: uznanie sojuszników. Francja wycofała je 29 czerwca, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone 5 lipca 1945 roku. Wydawałoby się, że to koniec. Tymczasem prezydent, rząd i namiastka parlamentu działały w Londynie jeszcze przez 45 lat, aż do grudnia 1990 roku. Utrzymywali się z pieniędzy emigrantów, zbierali się w zwykłych londyńskich kamienicach i spierali się między sobą tak zażarcie, że przez 18 lat istniały w praktyce dwa konkurencyjne ośrodki władzy. A mimo to do końca uważali się za jedyną prawowitą władzę Rzeczypospolitej.
Zapleczem państwa bez terytorium stały się setki tysięcy Polaków, którzy po wojnie zostali na Zachodzie (o ich liczbie piszemy wyżej) – jego podatnicy, wyborcy, czytelnicy prasy i członkowie organizacji.
Podstawa prawna: artykuł 24
Cała konstrukcja opierała się na opisanym wyżej artykule 24 konstytucji kwietniowej z 1935 roku: „W razie wojny okres urzędowania Prezydenta Rzeczypospolitej przedłuża się do upływu trzech miesięcy od zawarcia pokoju”, a prezydent wyznacza następcę „na wypadek opróżnienia się urzędu przed zawarciem pokoju”. Ponieważ z punktu widzenia Londynu wojna o niepodległość Polski się nie skończyła, a żaden pokój przywracający Polsce suwerenność nie został zawarty, kolejni prezydenci wyznaczali następców i w ten sposób przekazywali sobie urząd. Z czasem zmieniono nawet formułę: w 1988 roku Kazimierz Sabbat wyznaczył Ryszarda Kaczorowskiego na następcę „na wypadek opróżnienia się urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości”. Tak brzmiała teoria prawna. W praktyce po 1945 roku władze londyńskie nie miały wpływu na to, co działo się w kraju, a ich znaczenie było przede wszystkim polityczne i symboliczne.
Prezydenci: od Raczkiewicza do Kaczorowskiego
Władysław Raczkiewicz zmarł 6 czerwca 1947 roku w Ruthin w Walii. Wcześniej uzgodnionym następcą miał być Tomasz Arciszewski z PPS, ale w testamencie politycznym Raczkiewicz wskazał Augusta Zaleskiego, przedwojennego ministra spraw zagranicznych. Ta zmiana wywołała pierwszy wielki rozłam: PPS wyszła z rządu, a emigracja niepodległościowa podzieliła się na lata.
Zaleski objął urząd 9 czerwca 1947 roku. Jego siedmioletnia kadencja minęła w 1954 roku, ale prezydent nie ustąpił. Część opracowań zauważa, że nie miało to „żadnego umocowania prawnego w przepisach konstytucji kwietniowej”. Zaleski powoływał się na stan wyższej konieczności związany z tzw. aferą Bergu – skandalem wokół współpracy części emigracyjnych polityków z CIA w 1952 roku. 3 czerwca 1954 roku odrzucił Akt Zjednoczenia Narodowego, który miał pogodzić zwaśnione stronnictwa.
Odpowiedzią była Rada Trzech, utworzona w Londynie w czerwcu 1954 roku. Pełnię uprawnień prezydenta przyznała jej formalnie dopiero w 1956 roku Tymczasowa Rada Jedności Narodowej. Jej pierwszymi członkami zostali gen. Władysław Anders, Tomasz Arciszewski i ambasador Edward Raczyński. Rada ogłosiła się zbiorową głową państwa, a obok niej działała Egzekutywa Zjednoczenia Narodowego, pełniąca rolę rządu. Po stronie Zaleskiego pozostały „jego” rząd i parlament. Przez kolejne lata Polacy w Londynie mieli więc dwie konkurencyjne władze, a do Rady Trzech w różnych latach wchodzili także m.in. gen. Tadeusz Bór-Komorowski, Roman Odzierzyński, Alfred Urbański i gen. Stanisław Kopański.
Spór wygasł dopiero po śmierci Zaleskiego, który zmarł 7 kwietnia 1972 roku w Londynie, po niemal 25 latach urzędowania. Rok wcześniej, 24 lutego 1971 roku, wyznaczył na następcę Stanisława Ostrowskiego, lekarza i przedwojennego prezydenta Lwowa. Rada Trzech uznała tę nominację i rozwiązała się, przy czym źródła podają różne daty: kwiecień 1972 roku albo, jak IPN, lipiec 1972 roku. Według IPN scalenie ośrodków politycznych emigracji było najważniejszym osiągnięciem Ostrowskiego.
Ostrowski zrobił potem coś, czego nie zrobił jego poprzednik: 8 kwietnia 1979 roku, po siedmiu latach, przekazał urząd Edwardowi Raczyńskiemu. Raczyński sprawował go do 8 kwietnia 1986 roku, po czym urząd objął Kazimierz Sabbat, wcześniej przez dziesięć lat premier. Sabbat zmarł nagle 19 lipca 1989 roku. Tego samego dnia przysięgę złożył wyznaczony przez niego wcześniej następca, Ryszard Kaczorowski – szósty i ostatni prezydent na uchodźstwie.
| Prezydent RP na uchodźstwie | Urzędowanie po 1945 roku | Jak się zakończyło |
|---|---|---|
| Władysław Raczkiewicz | do 6 czerwca 1947 | śmierć w Ruthin (Walia) |
| August Zaleski | 9 czerwca 1947 – 7 kwietnia 1972 | śmierć, od 1954 roku kwestionowany przez Radę Trzech |
| Stanisław Ostrowski | 9 kwietnia 1972 – 8 kwietnia 1979 | przekazanie urzędu po siedmiu latach |
| Edward Raczyński | 8 kwietnia 1979 – 8 kwietnia 1986 | przekazanie urzędu po siedmiu latach |
| Kazimierz Sabbat | 8 kwietnia 1986 – 19 lipca 1989 | nagła śmierć w Londynie |
| Ryszard Kaczorowski | 19 lipca 1989 – 22 grudnia 1990 | przekazanie insygniów Lechowi Wałęsie |
Premierzy i Rada Narodowa
Premierów było po wojnie trzynastu (licząc Arciszewskiego, który objął urząd jeszcze w 1944 roku), od Tomasza Arciszewskiego (do 2 lipca 1947) i gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego (1947–1949) po Edwarda Szczepanika (1986–1990). Niektóre gabinety trwały kilka tygodni, inne – jak rząd Antoniego Pająka (1955–1965) czy Kazimierza Sabbata (1976–1986) – dekadę. Ciekawe są też zawodowe biografie polityków emigracji: Sabbat po wojnie założył własną firmę produkującą wyroby z plastiku, a Kaczorowski przez około 35 lat pracował jako księgowy.
Funkcję parlamentu pełniła Rada Narodowa. Po wojnie jej kolejne składy zwoływał prezydent, a ich nazwy i formuły zmieniały się wraz z konfliktami. W grudniu 1953 roku zmieniono nazwę Rady Narodowej na Radę Rzeczypospolitej Polskiej, której członków wybrano 7 listopada 1954 roku. W latach 1971–1972 działała przejściowa Rada Stanu, a V Radę Narodową Ostrowski zwołał w 1973 roku „na czas aż do odzyskania przez Polskę niepodległości”. Ostatnia, VIII Rada Narodowa zebrała się po raz pierwszy 10 czerwca 1989 roku i rozwiązała się w 1991 roku.
Gdzie to wszystko się działo
Państwo na uchodźstwie nie miało gmachów rządowych. Siedziba prezydenta, nazywana przez emigrantów „Zamkiem”, mieściła się w czasie wojny m.in. w Bryanston Court przy Great Cumberland Place 56. Po cofnięciu uznania prezydent i rząd przenieśli się do dotychczasowej prywatnej rezydencji prezydenta, kamienicy przy 43 Eaton Place – tablica na budynku podaje lata 1945–1990. To tam, w lipcu 1989 roku, fotografowano Ryszarda Kaczorowskiego w jego gabinecie. Centrum życia społecznego emigracji stał się otwarty w 1974 roku Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny (POSK) przy King Street w dzielnicy Hammersmith. Pamięć i dokumenty gromadził Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego.
Za czyje pieniądze
Bez uznania nie było budżetu państwowego. Emigracja stworzyła więc własny: Skarb Narodowy. Według części opracowań powołano go dekretem prezydenta Zaleskiego z 14 października 1949 roku, a historyk Czesław Nowiński pisze, że rząd utworzył go już pod koniec 1948 roku pod oficjalną nazwą „Danina Polska”. Według Nowińskiego nazwy „Skarb Narodowy” unikano, by nie płacić podatków i nie drażnić władz brytyjskich. Pierwszym prezesem był gen. Władysław Anders.
Polacy na całym świecie dobrowolnie „opodatkowywali się” na rzecz swojego państwa, kupując cegiełki i wpłacając składki. Według danych Edwarda Sołtysa, przytoczonych przez prof. Jacka Gołębiowskiego, w latach 1949–1958 zebrano 575 281 dolarów: najwięcej w Europie (301 288 dolarów, w tym 181 528 w samej Wielkiej Brytanii), a 176 349 dolarów w Stanach Zjednoczonych. Z tych pieniędzy utrzymywano instytucje polityczne, dyplomatyczne, oświatowe i kulturalne. Nowiński zwraca uwagę, że wpływy z czasem malały, a fakt, że fundusz był zarejestrowany na prywatne nazwisko gen. Andersa, budził wśród części Polonii wątpliwości.
Co ta władza naprawdę mogła
Kluczowe jest rozróżnienie między teorią a praktyką. W teorii prezydent w Londynie był głową państwa polskiego, wydawał dekrety, mianował rządy i ogłaszał akty w emigracyjnym Dzienniku Ustaw RP, który ukazywał się jeszcze pod koniec lat 80. W praktyce jego decyzje obowiązywały tylko tych, którzy dobrowolnie je uznawali.
Uznanie międzynarodowe topniało stopniowo, aż 19 października 1972 roku jako ostatnia cofnęła je Stolica Apostolska (o tym, które państwa dłużej uznawały rząd w Londynie, piszemy wyżej). Według „Rzeczpospolitej” władze londyńskie przez dłuższy czas utrzymywały placówki w Hiszpanii, Portugalii, Libanie i Ameryce Łacińskiej oraz nieformalną sieć ponad dwudziestu delegatów. Wielka Brytania, choć rządu nie uznawała, nie zerwała z nim kontaktów: ta sama gazeta pisze, że do konsultacji z Polakami doszło m.in. przed wizytą Margaret Thatcher w Polsce w 1988 roku i po niej.
Najbardziej namacalną kompetencją były odznaczenia i awanse. Prezydenci na uchodźstwie nadawali ordery, w tym Order Odrodzenia Polski. Według dostępnych zestawień w latach 1940–1990 w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie nadano łącznie 6160 orderów Virtuti Militari, z czego zdecydowaną większość stanowiły Krzyże Srebrne. W III Rzeczypospolitej Kapituła Orderu Virtuti Militari, uzupełniając wykazy odznaczonych, przypominała także o odznaczonych przez rząd RP na uchodźstwie. Prezydenci awansowali też oficerów na kolejne stopnie, choć armii, którą mogliby dowodzić, już nie było.
A paszporty? Wiarygodnego źródła opisującego systematyczne wydawanie paszportów przez władze londyńskie po 1945 roku nie udało nam się znaleźć. W krajach, które rządu nie uznawały, taki dokument nie miałby zresztą mocy. Dlatego tej kwestii nie rozstrzygamy.
Jak traktowała ich PRL
Dla władz w Warszawie Londyn był wrogim ośrodkiem, który należało zwalczać i rozbijać. 26 września 1946 roku Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej pozbawił gen. Władysława Andersa obywatelstwa polskiego i stopnia generalskiego. Formalnym powodem było przyjęcie „bez zgody właściwych władz polskich” urzędu w obcym państwie, czyli współtworzenie Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia. Tego samego dnia obywatelstwo odebrano 75 innym oficerom. Generała objęto osobną uchwałą, gdy wicepremier Stanisław Mikołajczyk zwrócił uwagę, że brakuje go na przygotowanej liście.
Służby PRL działały wśród emigracji przez cały okres jej istnienia. Najbardziej znane udokumentowane przypadki dotyczą dwóch premierów. Hugon Hanke, działacz Stronnictwa Pracy, według ustaleń prof. Krzysztofa Tarki (autora książki „Mackiewicz i inni. Wywiad PRL wobec emigrantów”), przywoływanych przez „Rzeczpospolitą”, sam zgłosił się w 1952 roku do ataszatu wojskowego PRL w Londynie, oferując współpracę. Premierem został 8 sierpnia 1955 roku, a we wrześniu, jeszcze jako urzędujący szef rządu, potajemnie wyjechał do Polski. 10 września zastąpił go Antoni Pająk. Jego poprzednik, Stanisław Cat-Mackiewicz, wylądował na Okęciu 14 czerwca 1956 roku. Według dokumentów IPN, na które powołuje się serwis dzieje.pl, negocjując powrót utrzymywał kontakt z agentem wywiadu PRL w Londynie Jerzym Klingerem i otrzymał od niego 1085 funtów i 300 dolarów jako „zaliczki” na książki. Formalnym agentem zostać nie chciał, choć z raportów jego rozmówcy wynika, że chętnie udzielał informacji.
Radio Wolna Europa i Polonia
Ważnym kanałem łączności z krajem była Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa, kierowana w latach 1952–1975 przez Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Nie była tubą władz londyńskich, a jej dyrektor traktował się jako partner, a nie urzędnik amerykańskiej dyrekcji. Według dzieje.pl rząd i prezydent na uchodźstwie wspierali kolejnych dyrektorów, a za Nowaka audycje przygotowywali m.in. ludzie związani z emigracyjnymi PSL i PPS. Amerykanie z kolei nie chcieli konfliktów z emigracją, „zwłaszcza z Kongresem Polonii Amerykańskiej”.
Sam Kongres Polonii Amerykańskiej powstał w 1944 roku w Buffalo, a jego pierwszy prezes Karol Rozmarek publicznie potępił postanowienia jałtańskie w sprawie Polski. Rozmarek spotkał się w Londynie z prezydentem Raczkiewiczem i gen. Borem-Komorowskim, co dokumentuje fotografia opisana w Internetowym Polskim Słowniku Biograficznym. Kontakty trwały do końca: prezes KPA Alojzy Mazewski otrzymał w 1972 roku od władz na uchodźstwie Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a po jego śmierci w 1988 roku – pośmiertnie Wielką Wstęgę tego orderu. Nie znaleźliśmy jednak źródła, które opisywałoby formalne stanowisko KPA w sprawie uznania władz londyńskich, dlatego nie przypisujemy mu żadnej oficjalnej deklaracji.
Wpłaty z Ameryki, Kanady, Australii i Afryki do Skarbu Narodowego pokazują, że „Polski Londyn” był dla wielu emigrantów czymś więcej niż adresem w Londynie. Był dowodem, że państwo polskie, którego nie uznawały już mocarstwa, wciąż istnieje – choćby w kilku pokojach przy Eaton Place.
Symboliczny powrót do Polski w 1990 roku
Rok 1989 zmienił wszystko, ale nie od razu. 19 lipca 1989 roku Zgromadzenie Narodowe wybrało na prezydenta PRL gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Tego samego wieczoru w Londynie zmarł prezydent Sabbat, a urząd objął Ryszard Kaczorowski. Kaczorowski miał więc w Warszawie „konkurenta”, którego władze londyńskie nie mogły uznać.
W kraju zmiany przyspieszały. 29 grudnia 1989 roku Sejm przywrócił nazwę Rzeczpospolita Polska i koronę w godle, a z konstytucji usunięto zapis o kierowniczej roli partii. Mimo to rząd na uchodźstwie w oświadczeniu z 8 stycznia 1990 roku pisał, że „struktura państwa nadal opiera się na komunistycznych przesłankach”, a Jaruzelskiego nazywał „wszechwładnym dyktatorem”. Domagał się jak najszybszego przeprowadzenia wolnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Jak zauważa historyk Krzysztof Tarka, Polska weszła w 1990 rok z dwoma prezydentami – w Londynie i w Warszawie.
Wybory i decyzja Londynu
Pierwsze powszechne wybory prezydenckie odbyły się 25 listopada i 9 grudnia 1990 roku. W drugiej turze Lech Wałęsa pokonał Stanisława Tymińskiego, zdobywając 74,25 procent głosów. Dla Londynu był to moment, na który czekano od 1945 roku. Wystawa IPN podkreśla, że Kaczorowski uznał te wybory za wyraz osiągniętej przez Polskę wolności i demokracji i dlatego postanowił zakończyć działalność władz na emigracji.
20 grudnia 1990 roku Kaczorowski zakończył działalność rządu i powołał komisję likwidacyjną pod przewodnictwem premiera Edwarda Szczepanika. Według dostępnych opracowań komisja zakończyła likwidację emigracyjnych agend do 31 grudnia 1991 roku. 21 grudnia prezydent wygłosił w Londynie orędzie. Napisał w nim, że żaden z jego poprzedników „nie sprzeniewierzył się swojej przysiędze na wierność naszej Rzeczypospolitej”, i zakończył słowami: „Przekazując urząd Prezydenta Rzeczypospolitej z Londynu do Warszawy z ufnością wołamy: Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska Niech Żyje!”
22 grudnia 1990 roku na Zamku Królewskim
Po prezydenta, jego żonę i przedstawicieli emigracji niepodległościowej poleciał do Londynu specjalny rządowy Tu-154. Na Okęciu żołnierze powitali Kaczorowskiego okrzykiem „czołem Panie Prezydencie”. 22 grudnia 1990 roku Lech Wałęsa złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, a następnie na Zamku Królewskim w Warszawie – przedwojennej siedzibie prezydentów – odebrał z rąk Kaczorowskiego insygnia władzy prezydenckiej II Rzeczypospolitej. Przekazanie udokumentowano protokołem. Wałęsa powiedział wtedy: „Prezydent Rzeczypospolitej na Uchodźstwie, symbol naszej suwerenności, jest znów na Zamku, w swojej siedzibie”.
Co dokładnie przekazano? Źródła wymieniają nieco inne zestawy. Polskie Radio podaje tłoki pieczętne prezydenta Rzeczypospolitej, Chorągiew Rzeczypospolitej oraz dokumenty państwowe, w tym oryginał konstytucji z 23 kwietnia 1935 roku. Portal IPN Przystanek Historia wymienia pieczęcie prezydenckie, Order Orła Białego, Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, proporzec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i dokumenty państwowe, w tym oryginał konstytucji kwietniowej. Według wystawy IPN były to insygnia prezydenckie ocalone przez Ignacego Mościckiego we wrześniu 1939 roku.
Co to znaczyło
Prawnie sytuacja była nietypowa. Jak zauważa IPN, Kaczorowski przekazał insygnia mimo braku odpowiednich zapisów w konstytucji kwietniowej. Wałęsa był już zaprzysiężony, zanim odebrał insygnia – jego władza wynikała z wyborów i z obowiązującej w kraju konstytucji. Akt na Zamku miał więc znaczenie przede wszystkim symboliczne i polityczne. Według IPN podkreślał rolę rządu emigracyjnego w zachowaniu ciągłości suwerennego państwa polskiego od II do III Rzeczypospolitej. Pismo „Rzeczpospolita Polska”, organ rządu londyńskiego, napisało wówczas: „Narodziny III Rzeczypospolitej”. W oficjalnym protokole przekazania insygniów obaj prezydenci zapisali: „Dążenia kilku pokoleń Polaków do zapewnienia Polsce niepodległego bytu zostały zrealizowane”.
Nie wszyscy uważali, że państwo właściwie doceniło tę chwilę. Autor komentarza opublikowanego po latach w serwisie RMF24 pisał, że władze potraktowały ten akt „w sposób niewspółmierny do jego dziejowej rangi”. To opinia, nie ustalenie historyczne. Ten sam autor zauważał, że datę pamięta dziś „garstka konstytucyjnych legalistów”. Sam Kaczorowski mówił, że insygnia były dla Londynu „zarówno naszym atutem prawnym”, jak i symbolem wiary w odbudowę kraju.
Co zostało po państwie na uchodźstwie
Archiwa „Zamku” przy Eaton Place przyjął w 1991 roku Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie, w którego katalogu figurują do dziś. Część dokumentów trafiła z czasem do kraju: w 2017 roku Archiwum Akt Nowych pokazało około 50 pudeł materiałów przekazanych przez Instytut, w tym oryginalne akta Kancelarii Cywilnej Prezydenta i rządu RP na uchodźstwie, emigracyjne Dzienniki Ustaw i dokumenty Rady Narodowej. Na Zamku Królewskim w Warszawie urządzono Gabinet Władz Polskich na Uchodźstwie z portretami sześciu prezydentów oraz częścią mebli i pamiątek z biura przy 43 Eaton Place.
Ustawa z 30 maja 1996 roku przyznała Kaczorowskiemu prawa i przywileje byłego prezydenta. 12 listopada 2022 roku szczątki prezydentów Raczkiewicza, Zaleskiego i Ostrowskiego sprowadzono z cmentarza w Newark i złożono w Mauzoleum Prezydentów RP na Uchodźstwie w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Ryszard Kaczorowski, który po 1990 roku wiele czasu spędzał w Polsce, zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem, w drodze na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
Ciekawostki
- Najstarszy prezydent. Edward Raczyński obejmował urząd w wieku 87 lat, a składał go jako 94-latek. Zmarł w Londynie 30 lipca 1993 roku w wieku 101 lat i 7 miesięcy, co według IPN czyni go najstarszym i najdłużej żyjącym prezydentem RP na uchodźstwie.
- Prezydent, który oddał pałac. Pod koniec 1990 roku Raczyński utworzył w Poznaniu Fundację im. Raczyńskich i przekazał jej pałac i park w Rogalinie oraz prawa do Galerii Rogalińskiej, liczącej ponad 300 obrazów. Został pochowany w rodowym mauzoleum w Rogalinie.
- Śmierć w drodze do metra. Prezydent Kazimierz Sabbat wyszedł 19 lipca 1989 roku około 19.00 z siedziby przy Eaton Place i około 19.20 zasłabł w drodze na stację metra Sloane Square. Przyczyną śmierci był zawał serca, zgon stwierdzono w szpitalu Westminster. Stało się to w dniu, w którym w Warszawie wybrano na prezydenta gen. Jaruzelskiego.
- Grób, który nie wrócił. Sabbat spoczywa na cmentarzu Gunnersbury w Londynie, niedaleko Pomnika Katyńskiego. W warszawskim Mauzoleum Prezydentów RP na Uchodźstwie ma tylko grób symboliczny.
- Virtuti Militari dla ofiar Katynia. Dekretem wydanym w Londynie 11 listopada 1976 roku prezydent Stanisław Ostrowski nadał zbiorowo i pośmiertnie Krzyż Wojenny Virtuti Militari wszystkim żołnierzom i policjantom zamordowanym w Katyniu. Krzyż zawieszono na Pomniku Katyńskim w Londynie.
- Dwa skarby w jednym. W czasie rozłamu gen. Anders podporządkował Główną Komisję Skarbu Narodowego Radzie Trzech. Prezydent Zaleski rozwiązał ją i powołał nową, więc przez pewien czas istniały w praktyce dwie komisje zbierające pieniądze na to samo państwo.
- Spór o ordery. W oświadczeniu z 11 marca 1969 roku, ogłoszonym w emigracyjnym Dzienniku Ustaw, rząd w Londynie zarzucił Radzie Trzech, że bezprawnie nadaje Order Odrodzenia Polski, bo według ustawy z 1921 roku prawo to przysługiwało tylko prezydentowi.
- Podatek na Solidarność. Znaczna część pieniędzy Skarbu Narodowego trafiała do Funduszu Pomocy Krajowi, z którego korzystały m.in. KOR i „Solidarność”. W czasie stanu wojennego emigracja organizowała dodatkowe zbiórki.
- Obywatelstwo oddane dwa razy. Rząd Piotra Jaroszewicza uchylił w 1971 roku uchwałę pozbawiającą Andersa obywatelstwa, ale decyzji nigdy nie opublikowano. Formalnie uchwałę z 1946 roku uchylił dopiero rząd Mieczysława Rakowskiego 15 marca 1989 roku – prawie 19 lat po śmierci generała, pochowanego na Monte Cassino.
- Prezydent podpisał awans gen. Maczka. Jak podaje IPN, Ryszard Kaczorowski nigdy nie spotkał gen. Stanisława Maczka, ale jako prezydent podpisał jego ostatni awans – 11 listopada 1990 roku, na stopień generała broni.
- Dywany z Isfahanu. W Gabinecie Władz Polskich na Uchodźstwie na Zamku Królewskim leżą dywany wykonane w latach 1943–1944 w Isfahanie przez Polki, które wydostały się z ZSRR.
- Chorągiew, która nie wróciła na maszt. Chorągiew Rzeczypospolitej, której wzór ustalono w 1927 roku i która powiewała m.in. nad Zamkiem Królewskim, przetrwała na uchodźstwie i w 1990 roku wróciła do kraju. W III Rzeczypospolitej nigdy jednak nie przywrócono jej jako znaku głowy państwa, a wzorowany na niej proporzec prezydenta jest znakiem wojskowym. Petycje do Senatu (m.in. z 2016 roku) nie przyniosły skutku, a w 2019 roku jej zwolennicy pikietowali w tej sprawie w Warszawie.
- Ten sam samolot? Według serwisu dzieje.pl (PAP) Tu-154, którym w grudniu 1990 roku przyleciała z Londynu delegacja prezydenta Kaczorowskiego, był tym samym samolotem, który w 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem. Jest to możliwe: maszyna ze Smoleńska (Tu-154M o numerze seryjnym 90A837, później z numerem bocznym 101) została zbudowana w 1990 roku i w tym samym roku trafiła do polskiego lotnictwa wojskowego. Dokumentu, który potwierdzałby, że to właśnie ona leciała w grudniu 1990 roku do Londynu, nie udało nam się jednak znaleźć, dlatego jest to informacja niepotwierdzona.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!