We wrześniu 1939 roku, gdy na Polskę spadały niemieckie bomby, a od wschodu szła Armia Czerwona, grupa urzędników Banku Polskiego, dwóch byłych ministrów i mistrzyni olimpijska wiozła autobusami, pociągami i statkami skarb całego państwa. Złoto przejechało przez Rumunię, przepłynęło Morze Czarne na cywilnym tankowcu, przejechało pociągiem przez Turcję i Syrię, przepłynęło Morze Śródziemne na francuskich okrętach, a potem utknęło na cztery lata w forcie w głębi Afryki.
To jedna z najbardziej niezwykłych operacji II wojny światowej, a mało kto o niej słyszał. Opowiadamy ją na podstawie katalogu wystawy Narodowego Banku Polskiego, opracowań IPN i wspomnień uczestników. Przy okazji prostujemy trzy popularne mity: o dokładnie 75 tonach, o złocie, które utrzymywało polską armię, i o złocie, które „wróciło” do Polski w 2019 roku.
Uwaga o liczbach: źródła podają różne wagi złota, różne liczby skrzyń i różne daty poszczególnych etapów. Gdy liczby się różnią, pokazujemy wszystkie wersje i mówimy, skąd pochodzą. Część anegdot to rodzinne wspomnienia dzieci uczestników, spisane po latach.
Przejdź do:
- Ile złota miała Polska
- Ewakuacja z Warszawy
- Ostatnia noc w Polsce
- Przez Rumunię w 48 godzin
- Tankowiec Eocene
- Przez Turcję i Syrię
- Francja i skarbiec w Nevers
- Złoto w Afryce
- Jak złoto odzyskano
- Ludzie i ich losy
- Złoto z rumuńskiego monastyru
- Czy złoto finansowało armię
- Co stało się ze złotem po wojnie
- Złoto sprowadzone w 2019 roku
- Mity
- Czego nie udało się ustalić
Skarb wart 463,6 mln złotych i spór o jego wagę
We wszystkich źródłach zgadza się jedna liczba: zasoby złota Banku Polskiego były warte 463,6 mln zł, czyli około 87 mln ówczesnych dolarów. Janusz Wróbel (IPN), „Wojenne losy polskiego złota”. Około 193 mln zł leżało w skarbcu centralnym przy ul. Bielańskiej w Warszawie, około 170 mln zł w oddziałach w Siedlcach, Brześciu, Zamościu i Lublinie, a nieco ponad 100 mln zł w bankach za granicą. NBP, katalog wystawy „Wojenne losy polskiego złota”, tekst prof. Wojciecha Rojka.
Z wagą jest gorzej. Często pada liczba 75 ton i tak pisze m.in. IPN. IPN, zapowiedź pogrzebu Matuszewskiego i Floyar-Rajchmana. Narodowy Bank Polski pisze o „blisko 80 tonach”. NBP, „Złoto jako składnik rezerw dewizowych”. Prof. Rojek podaje 79,5 tony jako łączną wagę wszystkich zasobów z sierpnia 1939 roku, razem z depozytami za granicą. Z kolei członek zarządu Banku Polskiego Zygmunt Karpiński pisał o 95 tonach, z czego około 75 ton było w kraju. PAP (dzieje.pl) o ewakuacji złota. Te wersje się wykluczają, więc najuczciwiej powiedzieć: ewakuowano kilkadziesiąt ton złota, według różnych źródeł od około 60 do około 75 ton.
Przed wojną rozważano wywiezienie złota na Zachód samolotami PLL LOT. Pomysł upadł, bo nie zdołano załatwić formalności związanych z międzylądowaniami w krajach skandynawskich. Wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski bał się też, że złoto za granicą może zostać zajęte. Latem 1939 roku rozwieziono więc część złota z Warszawy do oddziałów na wschodzie kraju. IPN, Wróbel.
Autobusy, naloty i mistrzyni olimpijska za kierownicą
4 września 1939 roku u premiera Felicjana Sławoja-Składkowskiego zjawili się trzej ludzie: płk Ignacy Matuszewski, były minister skarbu, płk Adam Koc, były prezes Banku Polskiego, i mjr Henryk Floyar-Rajchman, były minister przemysłu i handlu. Powoływali się na upoważnienie wicepremiera Kwiatkowskiego. Premier wydał im specjalne glejty gwarantujące pomoc wszystkich organów państwa. IPN, Wróbel.
Tej samej nocy złoto zaczęło opuszczać Warszawę autobusami Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Pierwsza partia dotarła do Lublina, a pojazdy wróciły po resztę. Drogi były zatarasowane uciekinierami, a kolumny atakowały samoloty. W nocy z 7 na 8 września 30 autobusów i samochodów przewiozło złoto z Lublina do Łucka. Tamże. Organizatorem transportów był płk Koc, a odcinek z Łucka do Śniatynia przy granicy z Rumunią prowadził Floyar-Rajchman. Krzysztof Kopeć, „Uratować złoto”, Przystanek Historia (IPN).
„Podwójnie złota” Halina Konopacka
Jednym z około 40 autobusów ze złotem kierowała Halina Konopacka, żona Matuszewskiego i pierwsza polska złota medalistka olimpijska, zwyciężczyni w rzucie dyskiem w Amsterdamie w 1928 roku. Od 9 września prowadziła autobus z Łucka do Śniatynia, a potem płynęła z mężem do Francji. IPN, wystawa „Halina Konopacka”. Mówiono o niej „podwójnie złota”. W 2020 roku na budynku przy ul. Filtrowej 69 w Warszawie odsłonięto tablicę pamiątkową. IPN, odsłonięcie tablicy Konopackiej i Matuszewskiego. Na zawodach zawsze występowała w czerwonym berecie, a w Amsterdamie ogłoszono ją miss igrzysk. NBP, katalog wystawy.
Rowy, kartka i fałszywy alarm
W katalogu wystawy NBP zebrano wspomnienia dzieci bankowców. Andrzej Mikołajczyk, który miał wtedy 8 lat, pamiętał, że kolumna jechała w nocy z zaciemnionymi światłami. Gdy któryś samochód rzucił snop światła, wszyscy uznali, że to nalot, i wskoczyli do rowów. Jego ojciec Henryk kazał starszej córce zapisywać godziny wyjazdów. Po latach kartkę z tymi zapiskami znalazły jej córki. Tamże.
Dubno, Śniatyń i ostatnia noc w Polsce
Konwój z Łucka jechał przez Dubno. Tam z transportu odłączono 3817 kg złota wartości ponad 22 mln zł do dyspozycji władz polskich. IPN, Wróbel. Ta część ma osobną, mało znaną historię, którą opisujemy niżej.
13 września wieczorem do Śniatynia dotarły też kolumny z Brześcia, Siedlec i Zamościa, mimo nalotów niemieckiego lotnictwa. Złoto przeładowano do wagonów kolejowych. Tego wieczoru Floyar-Rajchman formalnie przekazał kierownictwo Matuszewskiemu, który dowodził dalej, aż do Francji. Pomagał mu główny skarbnik Banku Polskiego Stanisław Orczykowski. Przystanek Historia (IPN). W nocy z 13 na 14 września skarb opuścił Polskę. PAP (dzieje.pl).
Źródła różnią się co do liczby skrzyń. PAP pisze o 1208 skrzyniach w dziewięciu wagonach. Wnuk jednego z bankowców, Edmunda Spychałowicza, podaje na podstawie rodzinnych dokumentów 1091 skrzyń ze sztabami i 95 worków monet. NBP, katalog wystawy.
Rumunia dała 48 godzin
Rumunia była neutralna i znajdowała się pod silną presją Niemiec. Zgodziła się na przewóz złota przez swoje terytorium pod warunkiem, że tranzyt nie potrwa dłużej niż 48 godzin. Zgodę uzyskał polski ambasador w Bukareszcie Roger Raczyński. Niemiecki poseł Wilhelm Fabricius naciskał na rumuńskiego ministra spraw zagranicznych Grigore Gafencu, żeby uznał złoto za materiał wojenny i je zatrzymał, ale bez skutku. PAP (dzieje.pl). Według Forbesa Gafencu udawał, że nic nie wie o transporcie, i obiecał śledztwo, co dało Polakom cenny czas. Forbes.pl o losach polskiego złota.
15 września pociąg ze złotem dotarł do portu w Konstancy nad Morzem Czarnym. Przystanek Historia (IPN). Tego samego dnia Rumunia wydała dekret o uszczelnieniu granic. Według NBP tankowiec ze złotem zdążył opuścić rumuńskie wody terytorialne, zanim przepisy zaczęły obowiązywać. NBP, katalog wystawy.
W internecie można przeczytać, że Polacy przekupili rumuńskich urzędników. Nie znaleźliśmy na to źródła. Dokumenty mówią o presji dyplomatycznej, 48-godzinnym limicie i grze na zwłokę ministra Gafencu.
Tankowiec Eocene i marynarze, którzy uciekli
Złota nie wiózł okręt wojenny, tylko cywilny tankowiec Eocene pod brytyjską banderą, należący do amerykańskiej firmy naftowej Socony-Vacuum. Miał ładować ropę, ale brytyjska dyplomacja skierowała go do Konstancy. Marek Lipka, konsulat RP w Stambule, „Daily Sabah”, 2025. Pomoc przy ewakuacji wynegocjowali z Brytyjczykami wiceminister spraw zagranicznych Jan Szembek i płk Koc, a w Konstancy pomagał brytyjski konsul Anthony Kendall. NBP, katalog wystawy.
Kapitan Robert Brett wspominał, że złoto ładowano późną nocą w wielkiej tajemnicy. Gdy rumuńscy urzędnicy opóźniali wypłynięcie, zaciemnił statek i po cichu wymknął się z portu, bo nie chciał zostać internowany. Wspomnienia kpt. Bretta spisane przez syna (Seaham Past). W 1940 roku opisał tę historię w brytyjskiej prasie w artykule pod tytułem „Porwałem Hitlerowi 21 mln funtów szterlingów”. Forbes.pl.
Według rodzinnej relacji Mikołajczyków najęci marynarze, gdy dowiedzieli się, co jest na pokładzie, tak się przestraszyli, że wszyscy uciekli, a kapitan musiał zwerbować nowych. Skrzynie ładowali sami urzędnicy bankowi. Statek nie miał papierów na taki ładunek i w Turcji nikt nie mógł zejść na ląd, więc polski konsul rozmawiał z bankowcami z łódki. NBP, katalog wystawy. To wspomnienia przekazane po latach przez syna uczestnika.
Niemcy wiedzieli o transporcie, ale niewiele. Niemiecki attaché morski w Stambule meldował 26 września 1939 roku o „10 beczkach złota polskiego banku państwowego”. Warship Research, list niemieckiego attaché z Bundesarchiv. To mocno zaniżona informacja.
Pociągiem przez Turcję i Syrię do Bejrutu
Eocene dotarł do Stambułu. Daty w źródłach się różnią: 16 września według konsulatu RP w Stambule, 19 września według kapitana Bretta. Możliwe, że statek najpierw stał na kotwicy, a złoto przeładowano później. Turcja proponowała złożenie złota w banku w Stambule, ale Polacy odmówili. „Daily Sabah”.
Po azjatyckiej stronie Stambułu złoto trafiło do specjalnego pociągu. Skład jechał przez Ankarę, góry Taurus i Adanę, a 22 września wieczorem dotarł do granicy z Syrią, wtedy francuskim terytorium mandatowym. Tamże. W libańskim Rayak złoto przeładowano na kolej wąskotorową i 23 września dotarło do Bejrutu. Przystanek Historia (IPN). Sprawy w Turcji załatwiali ambasador Michał Sokolnicki i konsul Władysław Rychlewicz.
Francuskie okręty i skarbiec w Nevers
Z Bejrutu złoto zabrały trzy francuskie okręty wojenne: krążownik Émile Bertin oraz kontrtorpedowce Vauban i Épervier. Matuszewski nie zgodził się wysłać wszystkiego na jednym okręcie. Krążownik wypłynął 23 września, a dwa mniejsze okręty 2 października. NBP, katalog wystawy. Na każdym okręcie płynęli polscy urzędnicy, którzy pilnowali skrzyń.
Złoto trafiło do skarbca oddziału Banku Francji w Nevers nad Loarą. Formalnie pozostawało pod polską kontrolą, a skrzynie przez cały czas były pod nadzorem pracowników Banku Polskiego. Tamże. Według IPN operacja zakończyła się 5 października 1939 roku. Przystanek Historia (IPN).
Złoto, które utknęło w forcie Kayes
W maju 1940 roku Niemcy zaatakowały Francję. 22 maja polski rząd poprosił Brytyjczyków o przewiezienie złota do Ameryki. Przystanek Historia (IPN). Francuzi grali na zwłokę, a według Forsal żądali najpierw zwrotu 500 mln franków pożyczonych Polsce we wrześniu 1939 roku. Forsal.pl.
16 czerwca 1940 roku w porcie Lorient złoto załadowano na francuski krążownik pomocniczy Victor Schœlcher, razem ze złotem belgijskim. Tego samego dnia powstał rząd marszałka Pétaina, który zdecydował o kapitulacji. Okręt miał płynąć do USA, ale zawinął do Casablanki, a potem do Dakaru. 30 czerwca dyrektor Stefan Michalski, jedyny Polak konwojujący złoto, telegrafował z brytyjskiego konsulatu w Dakarze, że złoto przejęli Francuzi. PAP (dzieje.pl).
Francuskie władze w Vichy wywiozły złoto około 800 km w głąb lądu, do Kayes w dzisiejszym Mali. Przystanek Historia (IPN). We wrześniu 1940 roku Wolni Francuzi gen. de Gaulle’a próbowali zająć Dakar i deklarowali zwrot złota Polakom, ale atak się nie udał. Gen. Władysław Sikorski miał powiedzieć: „Nie widzę możliwości odzyskania złota”. Forbes.pl.
Proces w Nowym Jorku i powrót złota w ręce Polaków
Polacy sięgnęli po broń, której Vichy się nie spodziewało: amerykański sąd. 3 września 1941 roku nowojorska kancelaria Sullivan & Cromwell pozwała Bank Francji. Sąd nałożył areszt na francuskie złoto o wartości 64 mln dolarów w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku. NBP, katalog wystawy. Pozew wnieśli powiernicy, bo ani Bank Polski, ani rząd nie mogli pozwać bezpośrednio. Forsal.pl.
Po lądowaniu aliantów w Afryce Północnej sytuacja się zmieniła. Francuzi najpierw zaprzeczali, że polskie złoto w ogóle istnieje. W grudniu 1943 roku w Algierze zawarto porozumienie polsko-francuskie, a w marcu 1944 roku sąd w Nowym Jorku umorzył proces. Na początku 1944 roku do Kayes przyjechali dyrektor Wiktor Styburski i skarbnik Orczykowski, a złoto przewieziono do Dakaru. NBP, katalog wystawy. Francuski Komitet Wyzwolenia Narodowego rozważał nawet wstrzymanie wydania złota, bo przewidywał, że po wojnie upomni się o nie rząd popierany przez Moskwę. Ostatecznie dotrzymał zobowiązań.
W 1944 roku złoto rozwieziono: do Nowego Jorku dotarło 4 kwietnia, do Londynu płynęło małymi partiami na okrętach eskortujących konwoje od maja do sierpnia, a jesienią część trafiła z Londynu do Ottawy. Pod koniec 1944 roku złoto Banku Polskiego warte było 398 mln zł i leżało głównie w Banku Anglii, w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku i w Banku Kanady. Tamże.
Bankowcy w ruchu oporu i rodziny zostawione przy granicy
- Rodziny przez pola: przed granicą jakiś generał zabronił zabierać rodziny pracowników. Rodziny bankowców przeszły potem do Rumunii pieszo przez zaorane pola. Jedna z żon była w ciąży i miała dwu- lub trzyletnie dziecko.
- Spotkanie na Gare du Nord: Edmund Spychałowicz musiał zostawić w Warszawie żonę i dwie córki. Sprowadził je do Francji przez Niemcy, Austrię i Włochy. Spotkali się w lutym 1940 roku na paryskim dworcu Gare du Nord.
- Dwunastolatek i arbuzy: Jaś Dreżewski jechał autobusem banku bez ojca. Czekał nad Dniestrem, kupował arbuzy, a 18 września zobaczył sowieckie czołgi. Ojca odnalazł po siedmiu dniach w Czerniowcach, gdy ten zawołał w tłumie: „Czy jest tu może Jasiu Dreżewski?”.
- Kradzież w Czerniowcach: w nocy z jednej z ciężarówek banku skradziono 2 mln zł w banknotach 500-złotowych. Na szosie leżały potem porozrzucane pięćsetki.
- Siatka F2: pracownicy Banku Polskiego, którzy utknęli we Francji, współtworzyli siatkę wywiadowczą F2. Zdzisław Piątkiewicz był jej szefem od 1943 roku, Henryk Mikołajczyk prowadził biuro szyfrów, a Bolesław Kaliszuk instalował radiostacje.
Wszystkie te historie pochodzą ze wspomnień zebranych w katalogu wystawy NBP. Matuszewski po upadku Francji wyjechał do USA, współzakładał w Nowym Jorku Instytut Józefa Piłsudskiego i zmarł w 1946 roku. W grudniu 2016 roku szczątki jego i Floyar-Rajchmana sprowadzono z Nowego Jorku i pochowano na Wojskowych Powązkach w Warszawie. IPN. Halina Konopacka zmarła w 1989 roku w Daytona Beach na Florydzie. IPN.
Prawie 4 tony z rumuńskiego monastyru
Złoto odłączone w Dubnie, około 4 tony, trafiło do Bukaresztu. Około tony sprzedano, a resztę złożono w Narodowym Banku Rumunii. Pod koniec wojny Rumuni ukryli około 3 ton polskiego złota w monastyrze Tismana w górach. NBP, katalog wystawy.
Komunistyczne władze Polski dowiedziały się o tym złocie dopiero w październiku 1945 roku. Latem 1947 roku Rumunia zgodziła się je wydać. PLL LOT wycenił przelot na 2,6 mln zł, więc użyto samolotów wojskowych za niespełna 650 tys. zł. Złoto wylądowało w Warszawie 18 września 1947 roku. Henryk Mikołajczyk, który wywoził złoto w 1939 roku, leciał z nim Dakotą. Nad Karpatami zaczął się krztusić silnik, pilotowi pot spływał po twarzy, a Mikołajczyk wyobrażał sobie, jak górale zbierają po krzakach sztabki. Tamże.
Złoto nie utrzymywało polskiej armii
Popularny mit mówi, że uratowane złoto finansowało Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie. To nieprawda. Historyk IPN Janusz Wróbel pisze, że rząd na uchodźstwie traktował złoto jako skarb narodu na powojenną odbudowę i odrzucał pomysły, by je spieniężyć i utrzymywać z niego rząd i wojsko. PAP (dzieje.pl), cytat za Wróblem.
Według prof. Rojka Bank Polski sprzedał rządowi złoto warte 41,9 mln zł, głównie na wydatki wojenne, czyli około 9% przedwojennych zasobów. Do grudnia 1943 roku wykorzystano 38,5 mln zł, a resztę zwrócono bankowi. NBP, katalog wystawy. Polską armię na Zachodzie utrzymywały głównie kredyty brytyjskie. Przystanek Historia (IPN).
Co komuniści zrobili ze złotem
W lipcu 1945 roku mocarstwa zachodnie cofnęły uznanie dla rządu RP w Londynie i uznały Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, który upomniał się o złoto. Przystanek Historia (IPN). W 1946 roku Polska Ludowa zawarła porozumienie z Wielką Brytanią. USA i Kanada odblokowały depozyty w 1946 roku, ale nowe władze zostawiły złoto w tamtejszych bankach.
Narodowy Bank Polski pisze wprost: złoto fizycznie nigdy nie wróciło do kraju i zostało w całości wykorzystane przez władze Polski Ludowej. Było sprzedawane albo służyło jako zastaw pod pożyczki, a gdy pożyczek nie spłacano, zastaw przepadał. NBP, „Złoto jako składnik rezerw dewizowych”. Wyjątkiem były mniejsze partie, jak złoto z Rumunii z 1947 roku. Dysponentem złota był Hilary Minc, a pieniądze szły głównie na przemysł ciężki i zbrojeniowy. Przystanek Historia (IPN).
Po wymianie pieniądza w 1950 roku wartość złota Banku Polskiego w księgach „stopniała do 11,8 mln zł”. W 1952 roku bank, który uratował złoto, uznano za zlikwidowany. NBP, katalog wystawy.
Złoto z 2019 roku to inne złoto
W 2019 roku Narodowy Bank Polski sprowadził z Banku Anglii około 100 ton złota. Operację zakończono w listopadzie: osiem lotów po 1000 sztab, konwoje policyjne i śmigłowce. BullionStar o operacji NBP z 2019 roku. Prezes NBP Adam Glapiński mówił: „Po raz pierwszy od czasów przedwojennych mamy poważne zasoby złota w kraju”. aleBank.pl. Wartość sprowadzonego złota wynosiła około 18,3 mld zł. money.pl.
Często słychać, że w 2019 roku do Polski „wróciło złoto z 1939 roku”. To nieprawda. Złoto Banku Polskiego zużyła Polska Ludowa. W 2019 roku sprowadzono złoto, które NBP kupił współcześnie, m.in. w latach 2018–2019. Rok 1939 jest tu tylko symboliczną klamrą.
Mity i nieścisłości o polskim złocie
| Twierdzenie | Werdykt | Co mówią źródła |
|---|---|---|
| Ewakuowano dokładnie 75 ton złota | Niepewne | Źródła podają różne liczby, od około 60 do 75 ton ewakuowanego złota. Pewna jest wartość zasobów: 463,6 mln zł. |
| Złoto utrzymywało rząd i armię na uchodźstwie | Fałsz | Na wydatki wojenne poszło około 9% zasobów, a armię finansowały kredyty brytyjskie. |
| W 2019 roku wróciło złoto uratowane w 1939 roku | Fałsz | Złoto z 1939 roku zużyła Polska Ludowa. W 2019 roku sprowadzono złoto kupione współcześnie. |
| Matuszewski dowodził całą akcją od Warszawy | Uproszczenie | Transporty organizował płk Koc, odcinek Łuck–Śniatyń prowadził Floyar-Rajchman, a Matuszewski dowodził od Śniatynia do Francji. |
| Złoto płynęło okrętem wojennym albo okrętem podwodnym | Fałsz | Przez Morze Czarne płynęło na cywilnym tankowcu Eocene pod brytyjską banderą. |
| Polacy przekupili rumuńskich urzędników | Niepotwierdzone | Nie znaleźliśmy źródła, które by to opisywało. |
Czego nie udało się ustalić
- Dokładna waga ewakuowanego złota i liczba skrzyń. Źródła podają różne wartości.
- Straty po drodze. Jeden z historyków IPN pisze o rozbieżnościach w inwentaryzacji w Dakarze na ponad 10% na niekorzyść Polski. Prof. Rojek w katalogu NBP twierdzi, że żadna część zasobów nie przepadła.
- Niektóre daty. Przypłynięcie do Stambułu (16 albo 19 września) i odzyskanie złota w Afryce (styczeń albo przełom lutego i marca 1944 roku).
- Zapłata dla Turcji. Popularny tekst twierdzi, że Turcy zażądali 30 tys. dolarów za przewóz koleją, ale nie znaleźliśmy tego w innych źródłach.
- Ile złota przejęły i wywiozły do kraju władze PRL. Szacunki są sprzeczne, a historyk IPN Krzysztof Kopeć pisze, że szczegółowy rachunek nie jest dziś możliwy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!