Przejdź do treści

Wybory w USA i exit polle: jak to działa

Jak działają wybory w USA: kto je organizuje, czym jest Kolegium Elektorów i dlaczego wygrywa się 270 głosami, co wybiera się w midterms, jak media ogłaszają zwycięzców, a przede wszystkim jak powstają exit polle i dlaczego bywają tak dokładne. Do tego exit polle w Polsce i na świecie, cisza wyborcza, late poll i głosowanie Polonii z USA.

W wieczór wyborczy, zanim policzone zostaną prawdziwe głosy, telewizje pokazują już, kto na kogo głosował, co było dla wyborców najważniejsze i jak zachowały się kobiety, młodzi czy wyborcy z wyższym wykształceniem. Te dane pochodzą z exit polli, czyli ankiet przeprowadzanych wśród ludzi wychodzących z lokali wyborczych. Mało kto widział kiedyś ankietera z kartką przed lokalem, a jednak wyniki bywają zaskakująco bliskie ostatecznym.

W tym poradniku wyjaśniamy najpierw, jak działają wybory w Stanach Zjednoczonych: kto je organizuje, dlaczego prezydenta wybiera Kolegium Elektorów, czym są midterms, czyli wybory w połowie kadencji, i jak media „ogłaszają” zwycięzców, choć oficjalne wyniki przychodzą dopiero po tygodniach. Potem krok po kroku pokazujemy, jak powstaje exit poll, dlaczego może być tak dokładny i kiedy się mylił. Na koniec opisujemy exit polle w Polsce, w tym ciszę wyborczą, godzinę 21:00 i late poll, a także zasady głosowania Polonii z USA w polskich wyborach i exit polle w innych krajach. Nie podajemy żadnych wyników ani prognoz wyborów z 2026 roku, tylko wyjaśniamy, jak działa system.

W skrócie
  • Wybory w USA organizują stany i hrabstwa, a zasady rejestracji, dokumentów i głosowania korespondencyjnego różnią się między stanami.
  • Prezydenta wybiera 538 elektorów, a do zwycięstwa potrzeba 270 głosów. W 48 stanach i Dystrykcie Kolumbii zwycięzca bierze wszystkie głosy elektorskie, wyjątkami są Maine i Nebraska.
  • W midterms wybiera się wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów, około jednej trzeciej senatorów, wielu gubernatorów oraz władze stanowe i lokalne.
  • Exit poll to ankieta wśród losowo wybranych wyborców w losowo wybranych lokalach, uzupełniona badaniami osób głosujących wcześniej i korespondencyjnie. W nocy wyborczej wyniki są ważone do prawdziwych wyników liczenia głosów.
  • Amerykańskie telewizje nie podają wyników exit polli, które mogłyby wskazać zwycięzcę, przed zamknięciem lokali w danym stanie.
  • W Polsce exit poll publikuje się o 21:00, po zakończeniu ciszy wyborczej, a w nocy pojawia się late poll, który łączy dane z ankiet z prawdziwymi wynikami liczenia głosów w części wylosowanych komisji.

Jak działają wybory w USA

Polak w Ameryce zwykle spodziewa się, że wyborami rządzi centralna instytucja w rodzaju naszej Państwowej Komisji Wyborczej. Takiej instytucji tu nie ma. Nie ma jednej karty do głosowania dla całego kraju, jednej listy wyborców ani jednego urzędu, który w nocy po wyborach ogłasza wynik. Wybory organizują stany, a w praktyce przede wszystkim hrabstwa i gminy.

Wybory robią stany i hrabstwa, nie Waszyngton

Podstawę daje sama konstytucja. Artykuł I, sekcja 4 stanowi, że czas, miejsce i sposób przeprowadzania wyborów do Kongresu określa legislatura każdego stanu, przy czym Kongres może te zasady zmienić ustawą. Stan decyduje o rejestracji, sprzęcie do liczenia głosów i głosowaniu korespondencyjnym. Urzędnik hrabstwa, często nazywany county clerk albo supervisor of elections, wyznacza lokale wyborcze, zatrudnia komisje, drukuje karty i liczy głosy.

Rząd federalny ma rolę ograniczoną. Kongres ustalił wspólny dzień wyborów federalnych i może zmieniać stanowe zasady ustawą, a Federalna Komisja Wyborcza (FEC) nadzoruje finansowanie kampanii federalnych. Same wybory przeprowadzają jednak tysiące lokalnych biur. Oficjalne wyniki wyborów stanowych i lokalnych publikują stanowe i lokalne urzędy wyborcze, a zbiorcze, oficjalne wyniki wyborów federalnych z przeszłych lat udostępnia FEC, która publikuje zbiorcze raporty co dwa lata.

Wtorek po pierwszym poniedziałku listopada

Formuła brzmi jak zagadka: wybory federalne odbywają się we wtorek po pierwszym poniedziałku listopada. W praktyce oznacza to, że Election Day zawsze wypada między 2 a 8 listopada. W 2026 roku jest to właśnie 3 listopada. Wspólny termin wyborów prezydenckich Kongres ustalił w 1845 roku, by wynik w jednym stanie nie wpływał na wybór elektorów w innym, co było realnym problemem, gdy stany głosowały w różnych dniach.

Dlaczego wtorek i dlaczego listopad, tłumaczy się realiami rolniczej Ameryki połowy XIX wieku. Listopad przypadał po żniwach, ale przed zimą, gdy drogi stawały się nieprzejezdne. Niedziela była dniem modlitwy, w poniedziałek można było dojechać furmanką do siedziby hrabstwa, a we wtorek zagłosować i wrócić przed środą, w którą rolnicy zwykle jeździli na targ. Warto pamiętać, że Election Day nie jest świętem federalnym. Wolne w ten dzień dają tylko niektóre stany, między innymi Delaware, Hawaje, Illinois, Kentucky, Nowy Jork i Wirginia.

Kto może głosować

W wyborach federalnych głosować mogą wyłącznie obywatele Stanów Zjednoczonych, którzy w dniu wyborów mają ukończone 18 lat i spełniają wymogi zamieszkania obowiązujące w swoim stanie. Zielona karta nie wystarcza. Rządowy portal usa.gov pisze wprost, że cudzoziemcy, w tym stali rezydenci, nie mogą głosować w wyborach federalnych, stanowych ani w większości wyborów lokalnych. Wyjątkiem są nieliczne miejscowości, które dopuszczają cudzoziemców do głosowania wyłącznie w wyborach lokalnych.

Prawo wyborcze mogą ograniczać stany. Część osób skazanych za przestępstwa ciężkie (felony) traci je na czas odbywania kary albo dłużej, a niektóre stany ograniczają prawa wyborcze osób ubezwłasnowolnionych. Zasady są różne w każdym stanie. Obywatele mieszkający na terytoriach USA nie głosują w wyborach prezydenckich.

Prawie wszędzie trzeba się najpierw zarejestrować jako wyborca, a termin rejestracji wyznacza stan. Według Krajowej Konferencji Legislatur Stanowych (NCSL) 24 stany oraz Dystrykt Kolumbii pozwalają zarejestrować się w dniu wyborów albo w okresie głosowania wcześniejszego. Jest też jeden wyjątek od samej zasady rejestracji: Dakota Północna w ogóle nie prowadzi rejestru wyborców. Uprawniony obywatel przychodzi z ważnym dokumentem tożsamości i otrzymuje kartę.

Dowód osobisty? To zależy od stanu

Polskiemu wyborcy, który zawsze pokazuje dowód osobisty komisji, amerykańskie zasady wydają się zaskakujące. Według NCSL 36 stanów ma przepisy, które proszą o okazanie dokumentu tożsamości przy urnie albo tego wymagają. Pozostałe 14 stanów i Dystrykt Kolumbii weryfikuje tożsamość wyborców w inny sposób, najczęściej przez porównanie podpisu lub innych danych z rejestrem. Przed wyborami warto sprawdzić zasady na stronie swojego stanowego urzędu wyborczego.

Każdy stan ma inną kartę do głosowania

Skoro wybory organizują hrabstwa, karta do głosowania w Chicago wygląda inaczej niż w Houston, a nawet inaczej niż w sąsiednim hrabstwie. Na jednej karcie jest zwykle wiele głosowań naraz: na kongresmena, czasem senatora i gubernatora, na stanowych ustawodawców, sędziów, a do tego pytania referendalne. Sposób oddania głosu też jest różny. W wielu miejscach zaczernia się kratki na papierowej karcie, którą potem odczytuje skaner, gdzie indziej używa się urządzeń z ekranem. O tym, jaki sprzęt stoi w lokalu, decydują stan i hrabstwo.

Głosowanie wcześniejsze i korespondencyjne

„Dzień wyborów” w Ameryce od dawna jest raczej „okresem wyborów”. Według NCSL 47 stanów, a także Dystrykt Kolumbii, Guam, Portoryko i Wyspy Dziewicze, umożliwia wszystkim wyborcom osobiste głosowanie przed dniem wyborów. Nie robią tego tylko trzy stany: Alabama, Missisipi i New Hampshire, choć i tam niektórzy wyborcy mogą głosować korespondencyjnie jako nieobecni (absentee). Osiem stanów – Kalifornia, Kolorado, Hawaje, Nevada, Oregon, Utah, Vermont i Waszyngton – oraz Dystrykt Kolumbii przeprowadza wszystkie wybory przede wszystkim korespondencyjnie: karta przychodzi do każdego zarejestrowanego wyborcy pocztą.

Skalę zmian dobrze pokazują dane Biura Spisu Ludności (Census Bureau). W wyborach w połowie kadencji w 2022 roku blisko jedna trzecia głosujących (31,8 procent) oddała głos korespondencyjnie, wobec 23,1 procent w 2018 roku. Prawie połowa (47,1 procent) zagłosowała przed dniem wyborów, wobec 37,8 procent cztery lata wcześniej.

Liczenie głosów i dlaczego czasem trwa dni

Wieczorem, po zamknięciu lokali, komisje wysyłają wyniki do biura hrabstwa, a hrabstwa publikują je stopniowo na swoich stronach. Najwięcej emocji budzą karty korespondencyjne. Każdą kopertę trzeba sprawdzić, zanim karta trafi do skanera.

NCSL zestawia, od kiedy urzędnicy mogą zacząć tę „obróbkę” kart. W 44 stanach, Dystrykcie Kolumbii, Portoryko i na Wyspach Dziewiczych wolno to robić przed dniem wyborów. Sześć stanów, w tym Pensylwania i Wisconsin, pozwala zacząć dopiero w dniu wyborów, w Pensylwanii od 7 rano, w Wisconsin po otwarciu lokali. Gdzie korespondencyjnych kart jest dużo, a pracy nie można zacząć wcześniej, pełny wynik pojawia się później. Do tego dochodzą karty tymczasowe (provisional ballots), które wydaje się, gdy uprawnienie wyborcy budzi wątpliwości, i których ważność sprawdza się już po głosowaniu. Wolniejsze liczenie wynika więc z przepisów i liczby kopert.

Certyfikacja, czyli kiedy wynik staje się oficjalny

To, co widzimy w nocy wyborczej, to wyniki nieoficjalne. Oficjalnymi stają się dopiero po tzw. canvass, czyli urzędowym podsumowaniu i sprawdzeniu wszystkich protokołów, a potem po certyfikacji, najpierw w hrabstwach, potem na szczeblu stanu. Terminy znów zależą od stanu. Według NCSL w 15 stanach hrabstwa muszą przeprowadzić canvass w ciągu tygodnia od wyborów, a w innych mają na to dwa, trzy, a nawet cztery tygodnie. Stanowe terminy są równie różne: od piątku po wyborach w Oklahomie do drugiego wtorku grudnia w Missouri. Ponowne liczenie głosów i spory sądowe mogą ten kalendarz wydłużyć.

Wybory prezydenckie i Kolegium Elektorów

Najtrudniejsza do wytłumaczenia rzecz w amerykańskiej demokracji brzmi tak: w wyborach prezydenckich Amerykanie formalnie nie głosują na prezydenta. Głosują na elektorów, a dopiero elektorzy wybierają prezydenta i wiceprezydenta.

538 elektorów i magiczna liczba 270

Każdy stan ma tylu elektorów, ilu ma przedstawicieli w Izbie Reprezentantów, plus dwóch, bo tylu ma senatorów. Izba liczy 435 członków, Senat 100, a 23. poprawka do konstytucji przyznała trzy głosy elektorskie Dystryktowi Kolumbii, czyli stolicy, która nie jest stanem. Razem daje to 538 elektorów. Do wygranej potrzeba bezwzględnej większości, czyli 270 głosów.

Według Archiwów Narodowych w wyborach w 2024 i 2028 roku najwięcej głosów elektorskich ma Kalifornia (54), dalej Teksas (40), Floryda (30), Nowy Jork (28), a Illinois i Pensylwania po 19. Najmniej, po trzy, mają Alaska, Delaware, Dakota Północna, Dakota Południowa, Vermont i Wyoming, a także Dystrykt Kolumbii. Te liczby wynikają ze spisu powszechnego z 2020 roku.

Zwycięzca bierze wszystko, z dwoma wyjątkami

W 48 stanach i w Dystrykcie Kolumbii obowiązuje zasada „zwycięzca bierze wszystko” (winner-take-all). Kandydat, który zdobędzie w stanie najwięcej głosów, choćby o jeden więcej, dostaje wszystkich elektorów tego stanu.

Wyjątkami są Maine i Nebraska, które stosują metodę okręgów kongresowych. Dwóch elektorów „stanowych” dostaje zwycięzca w całym stanie, a po jednym elektorze przypada zwycięzcy w każdym okręgu wyborczym do Izby Reprezentantów. W efekcie te stany mogą podzielić swoje głosy. Nebraska zrobiła to w 2008 roku, Maine w 2016, a oba stany w 2020 i 2024 roku.

Elektorzy niewierni i wyrok z 2020 roku

Ani konstytucja, ani ustawa federalna nie nakazują elektorom głosować zgodnie z wynikiem w ich stanie. Dlatego co jakiś czas pojawiają się tzw. elektorzy niewierni (faithless electors), którzy głosują inaczej, niż obiecali. W 2016 roku było ich dziesięciu: siedem głosów zostało oddanych (cztery w stanie Waszyngton, jeden na Hawajach i dwa w Teksasie), a trzy próby unieważniono w Kolorado, Maine i Minnesocie. Elektorzy niewierni nigdy nie zmienili wyniku wyborów.

Spór o to, czy stan może takiego elektora ukarać, trafił do Sądu Najwyższego. 6 lipca 2020 roku w sprawie Chiafalo przeciwko stanowi Waszyngton sąd jednogłośnie, 9 do 0, orzekł, że stan może egzekwować zobowiązanie elektora do poparcia kandydata swojej partii, a tym samym wyboru wyborców danego stanu. Według zestawień przepisów stanowych 33 stany i Dystrykt Kolumbii mają przepisy, które mają zapobiegać głosowaniu niewiernych elektorów.

Od grudniowego głosowania do 6 stycznia

Wyborcy głosują w listopadzie, ale elektorzy zbierają się dopiero w grudniu, każda grupa w swoim stanie, w pierwszy wtorek po drugiej środzie grudnia. Potem, 6 stycznia, Kongres na wspólnym posiedzeniu obu izb liczy głosy elektorskie. Przewodniczy wiceprezydent, a jego rola jest, jak to ujmują Archiwa Narodowe, „ściśle ministerialna”, czyli czysto formalna.

Po sporach wokół wyborów z 2020 roku Kongres zmienił procedurę. Ustawa o reformie liczenia głosów elektorskich (Electoral Count Reform Act), którą prezydent Joe Biden podpisał 29 grudnia 2022 roku jako część ustawy budżetowej, zapisała wprost, że wiceprezydent nie ma żadnej władzy rozstrzygania sporów o elektorów. Podniosła też próg sprzeciwu: zamiast jednego senatora i jednego kongresmena zastrzeżenie wobec głosów danego stanu musi teraz podpisać co najmniej jedna piąta członków każdej izby. Zaświadczenie o wyborze elektorów przekazuje co do zasady gubernator, a datę grudniowego zgromadzenia elektorów przesunięto o jeden dzień.

A jeśli będzie remis 269 do 269

Przy 538 głosach remis jest arytmetycznie możliwy. Jeśli żaden kandydat nie zdobędzie 270 głosów, prezydenta wybiera nowo wybrana Izba Reprezentantów spośród trzech kandydatów z największą liczbą głosów elektorskich. Nie głosuje jednak każdy kongresmen osobno: każda delegacja stanowa ma jeden głos, a do wyboru potrzebna jest większość delegacji. Wiceprezydenta wybiera wtedy Senat spośród dwóch kandydatów z największą liczbą głosów, a do wyboru potrzeba 51 senatorów.

Izba wybierała prezydenta dwa razy. W 1800 roku Thomas Jefferson i Aaron Burr mieli remis w Kolegium Elektorów, a Izba potrzebowała 36 głosowań, by 17 lutego wybrać Jeffersona. Potem przyjęto 12. poprawkę, by uniknąć powtórki. W 1824 roku Andrew Jackson zdobył najwięcej głosów wyborców i elektorów, ale nie większość, i Izba w pierwszym głosowaniu wybrała Johna Quincy’ego Adamsa.

Kiedy zwycięzca głosowania powszechnego przegrał

Ponieważ liczą się elektorzy, a nie suma głosów w kraju, kandydat może zdobyć więcej głosów wyborców i mimo to przegrać. Według historyków Izby Reprezentantów zdarzyło się to pięć razy:

RokWięcej głosów wyborców zdobyłPrezydentem został
1824Andrew JacksonJohn Quincy Adams (wybór Izby Reprezentantów)
1876Samuel TildenRutherford B. Hayes
1888Grover ClevelandBenjamin Harrison
2000Al GoreGeorge W. Bush
2016Hillary ClintonDonald J. Trump

Spis powszechny przesuwa głosy między stanami

Liczba elektorów nie jest stała. Co dziesięć lat spis powszechny ustala liczbę mieszkańców stanów, a na tej podstawie dzieli się 435 miejsc w Izbie Reprezentantów. Liczbę tę zamroziła ustawa z czerwca 1929 roku na poziomie ustalonym po spisie z 1910 roku. Po spisie z 2020 roku siedem miejsc przesunęło się między 13 stanami. Teksas zyskał dwa, a Kolorado, Floryda, Montana, Karolina Północna i Oregon po jednym. Po jednym miejscu straciły Kalifornia, Illinois, Michigan, Nowy Jork, Ohio, Pensylwania i Wirginia Zachodnia.

Krajowa umowa o głosowaniu powszechnym

Od lat trwa dyskusja, czy nie zastąpić Kolegium Elektorów wyborem bezpośrednim. Zmiana konstytucji wymagałaby ogromnych większości, więc zwolennicy wyboru bezpośredniego wymyślili obejście: Krajową Umowę Międzystanową o Głosowaniu Powszechnym (National Popular Vote Interstate Compact). Stany, które ją przyjmują, zobowiązują się oddawać wszystkie swoje głosy elektorskie temu kandydatowi, który wygra w skali całego kraju. Umowa zacznie jednak działać dopiero wtedy, gdy przystąpią do niej stany dysponujące razem co najmniej 270 głosami.

Według stanu na wrzesień 2026 roku umowę przyjęło 18 stanów i Dystrykt Kolumbii, które mają razem 222 głosy elektorskie, czyli około 82 procent wymaganego minimum. Ostatnio przystąpiły Minnesota (2023), Maine (2024) i Wirginia (2026). Do uruchomienia brakuje więc 48 głosów.

Midterms, czyli wybory w połowie kadencji

Dzisiejsze głosowanie, 3 listopada 2026 roku, to tzw. midterms, wybory w połowie czteroletniej kadencji prezydenta. Na karcie nie ma nazwiska kandydata na prezydenta, ale stawka jest duża, bo wyborcy decydują o składzie Kongresu, który przez następne dwa lata będzie uchwalał ustawy, budżet i kontrolował rząd.

Cała Izba Reprezentantów

Konstytucja stanowi, że członków Izby Reprezentantów wybiera się „co drugi rok”. Kadencja trwa więc tylko dwa lata i w każdych wyborach, prezydenckich czy w połowie kadencji, wybiera się wszystkich 435 kongresmenów. Każdy reprezentuje jeden okręg wyborczy, a w okręgu wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej głosów. Granice okręgów stany wyznaczają na nowo po każdym spisie powszechnym (redistricting). W zależności od stanu robi to legislatura albo specjalna komisja.

Jedna trzecia Senatu

Senatorów jest stu, po dwóch z każdego stanu, bez względu na liczbę mieszkańców. Wyoming ma tyle samo senatorów co Kalifornia. Senatorowie mają sześcioletnią kadencję i są podzieleni na trzy klasy. Co dwa lata wybiera się jedną klasę, czyli mniej więcej jedną trzecią izby. W 2026 roku wybory regularne obejmują 33 mandaty tzw. klasy II, a dodatkowo odbywają się wybory uzupełniające na Florydzie i w Ohio, co daje razem 35 mandatów.

Gubernatorzy, legislatury i referenda

Midterms to nie tylko Kongres. Według NCSL i zestawień wyborczych w 2026 roku wybiera się gubernatorów w 36 stanach, a do tego w trzech terytoriach. Na kartach są też wybory do stanowych parlamentów: według NCSL w 88 izbach ustawodawczych do obsadzenia jest 6139 z 7386 mandatów stanowych, czyli około 83 procent. Wyborcy decydują ponadto w referendach (ballot measures). We wrześniu NCSL naliczyła 151 takich głosowań zakwalifikowanych w 2026 roku, z czego 132 na listopad. Na kartach są też urzędy lokalne, od burmistrzów po rady szkolne.

Dlaczego midterms mają znaczenie

Wynik midterms rozstrzyga więc, czy prezydent będzie miał w Kongresie sojuszników, czy przeciwników. Konstytucja daje Izbie Reprezentantów wyłączne prawo postawienia urzędnika w stan oskarżenia (impeachment), a Senatowi prawo osądzenia go, przy czym skazanie wymaga dwóch trzecich obecnych senatorów. Ustawy o dochodach państwa, czyli podatkach, muszą zaczynać się w Izbie, a bez zgody obu izb nie da się uchwalić budżetu.

Prezydent zwykle traci

Historia midterms ma swoją prawidłowość: partia urzędującego prezydenta niemal zawsze traci miejsca w Izbie Reprezentantów. Zestawienie American Presidency Project z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara obejmuje 23 wybory w połowie kadencji od 1934 do 2022 roku. W 20 z nich partia prezydenta straciła miejsca w Izbie. Zyskała tylko trzy razy: w 1934 roku za Franklina D. Roosevelta (9 miejsc), w 1998 roku za Billa Clintona (4) i w 2002 roku za George’a W. Busha (8). Największe straty to 72 miejsca w 1938 roku i 63 w 2010 roku. W ostatnich midterms partia prezydenta straciła 41 miejsc w 2018 roku i 9 w 2022 roku. Badacze proponują różne wyjaśnienia tego zjawiska. To jednak prawidłowość historyczna, a nie prawo natury, i nie mówi nic pewnego o wyniku konkretnych wyborów.

Mniej wyborców niż w roku prezydenckim

W wyborach w połowie kadencji głosuje wyraźnie mniej ludzi. Według Biura Spisu Ludności, które od dziesięcioleci zadaje Amerykanom pytania o udział w wyborach, w 2020 roku, w wyborach prezydenckich, głosowało 67 procent obywateli w wieku wyborczym. W midterms w 2018 roku było to 53 procent, o 11 punktów procentowych więcej niż w 2014 roku. W 2022 roku frekwencja wyniosła 52,2 procent, drugi najwyższy wynik dla wyborów w połowie kadencji od 2000 roku.

Te liczby pochodzą z ankiety Current Population Survey, w której ludzie sami deklarują udział w wyborach. Inne źródła, liczone inną metodą, podają nieco inne wartości.

Prawybory i kandydaci

Zanim w listopadzie dojdzie do starcia demokraty z republikaninem, każda partia musi wybrać swojego kandydata. W Polsce o listach decydują władze partii. W Ameryce w większości przypadków decydują wyborcy w prawyborach (primaries), organizowanych przez stany, zwykle wiosną i latem roku wyborczego.

Otwarte, zamknięte i „top-two”

Zasady ustala każdy stan. NCSL dzieli stany na kilka grup. W ośmiu stanach prawybory są zamknięte: głosować mogą tylko osoby zarejestrowane jako członkowie lub zwolennicy partii. Dziewięć stanów ma prawybory częściowo zamknięte, w których partia może wpuścić wyborców niezależnych. W ośmiu stanach prawybory są otwarte dla wyborców niezarejestrowanych w żadnej partii, w pięciu częściowo otwarte, a w 15 w pełni otwarte, co znaczy, że wyborca w dniu prawyborów sam wybiera, w których prawyborach głosuje.

Pięć stanów NCSL zalicza do osobnej grupy nietypowych systemów. Najbardziej znane są prawybory „top-two” w Kalifornii i w stanie Waszyngton. Wszyscy kandydaci, niezależnie od partii, startują na jednej liście, a do wyborów listopadowych przechodzi dwoje, którzy zdobyli najwięcej głosów. Alaska stosuje odmianę, w której do finału przechodzi czworo kandydatów.

Kokusy, czyli zebrania wyborców

Dawniejszą formą wyłaniania kandydatów są kokusy (caucuses), czyli zebrania członków partii w szkołach, salach parafialnych czy remizach, gdzie zwolennicy partii dyskutują i głosują na miejscu. W niektórych stanach i dla niektórych partii kokusy wciąż służą do wyłaniania kandydatów, zwłaszcza w wyścigu o nominację prezydencką. Szczegółowe zasady ustalają same partie.

Dwie partie i trzecie partie

Amerykańska polityka od półtora wieku jest zdominowana przez dwie partie, Demokratyczną i Republikańską. Często wyjaśnia się to ordynacją: gdy w okręgu wygrywa jeden kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, a w stanie jedna lista zbiera wszystkich elektorów, małe partie mają ogromną trudność ze zdobyciem jakiegokolwiek mandatu. Trzecie partie i kandydaci niezależni istnieją, ale rzadko wygrywają. Theodore Roosevelt w 1912 roku jako kandydat Partii Postępowej wygrał w sześciu stanach i zajął drugie miejsce. Był to ostatni raz, gdy kandydat spoza dwóch głównych partii zajął w wyborach prezydenckich drugie miejsce. George Wallace w 1968 roku wygrał w pięciu stanach, zdobywając 13,5 procent głosów, i od tamtej pory żaden kandydat trzeciej partii nie wygrał w żadnym stanie. Ross Perot w 1992 roku zebrał około 19 procent głosów, ale nie wygrał w żadnym stanie.

Noc wyborcza: kto i jak „ogłasza” zwycięzców

Wieczorem w telewizji pojawia się grafika: kandydat X wygrywa w stanie Y. Wielu widzów myśli, że to wynik ogłoszony przez państwo. Nic bardziej mylnego. W Stanach Zjednoczonych nie istnieje żaden urząd federalny, który w noc wyborczą zbiera głosy z całego kraju i ogłasza zwycięzców. To, co pokazuje telewizja, to prognozy, a mówiąc językiem dziennikarzy, „wywołania” (race calls), które robią redakcyjne zespoły decyzyjne (decision desks).

Agencja AP liczy od 1848 roku

Najstarszym i najważniejszym „ogłaszającym” jest agencja Associated Press. Prowadzi ona własne liczenie głosów w każdych wyborach prezydenckich od 1848 roku, czyli od wyborów, w których prezydentem został Zachary Taylor. W wyborach powszechnych w 2020 roku agencja ogłosiła zwycięzców w ponad 5000 rywalizacji, a w prawyborach w 2024 roku w ponad 2500.

Wywołanie wyniku przez AP to nie przewidywanie. Agencja ogłasza zwycięzcę dopiero wtedy, gdy uzna, że kandydaci, którzy przegrywają, nie mają już szans dogonić prowadzącego. AP korzysta z wyników liczenia głosów, z danych o tym, ile i jakich głosów pozostało do policzenia, oraz z własnych ankiet wśród wyborców. Agencja nie ogłasza zwycięzcy, zanim nie minie planowa godzina zamknięcia wszystkich lokali w danym stanie.

Gdy różnica jest bardzo mała, AP czeka. Od 2019 roku formalnie oznacza niektóre rywalizacje jako „too close to call”. Może wstrzymać się z ogłoszeniem, gdy dwóch czołowych kandydatów dzieli mniej niż pół punktu procentowego. Zdarza się też, że AP ogłasza zwycięzcę jeszcze przed ponownym przeliczeniem, jeśli przewaga w liczbie głosów jest zbyt duża, by recount mógł ją zmienić. Przykład: w Wisconsin w 2020 roku Joe Biden prowadził o mniej niż punkt procentowy, ale o ponad 20 tysięcy głosów, a ponowne przeliczenie dało mu zaledwie 87 głosów więcej. AP deklaruje jako standard stuprocentową dokładność. W ostatnich wyborach powszechnych trafność jej wywołań przekraczała 99,9 procent.

Telewizyjne zespoły decyzyjne

Własne zespoły decyzyjne mają też wielkie sieci telewizyjne, między innymi NBC, ABC, CBS, CNN i Fox News. Każda podejmuje decyzje samodzielnie, dlatego jedna stacja potrafi ogłosić zwycięzcę w danym stanie kilka minut czy godzin wcześniej niż inna. Sieci korzystają z wyników liczenia, z modeli statystycznych i z badań wyborców, w tym z exit polli.

Floryda 2000: noc, w której telewizje dwa razy się pomyliły

Najsłynniejszą lekcją pokory dla zespołów decyzyjnych była noc z 7 na 8 listopada 2000 roku. Według NBC News jej zespół około 19.49 czasu wschodniego jako pierwszy przyznał Florydę Alowi Gore’owi, a o 21.55 CNN wycofało tę prognozę, a w ślad za nim poszły inne sieci. Około 2.16 w nocy Fox News ogłosił zwycięstwo George’a W. Busha na Florydzie, a w ciągu kilku minut to samo zrobiły pozostałe sieci. Gore zadzwonił do Busha, by uznać porażkę, ale niedługo potem wycofał to uznanie. Około 4 rano stacje wycofały także prognozę dla Busha i uznały, że wyniku nie da się rozstrzygnąć. Dalszy ciąg to maszynowe przeliczenie, spory o ręczne liczenie i wreszcie wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Bush przeciwko Gore z 12 grudnia 2000 roku, który stosunkiem głosów 5 do 4 w praktyce zakończył ręczne przeliczanie. Ostateczna, oficjalna przewaga Busha na Florydzie wyniosła 537 głosów.

Ponowne przeliczenie głosów

Gdy wynik jest bardzo wyrównany, w grę wchodzi recount, czyli ponowne przeliczenie. Zasady znów są stanowe. Według zestawień opartych na danych NCSL mniej więcej połowa stanów ma przepisy o automatycznym przeliczeniu, gdy różnica spada poniżej ustawowego progu, najczęściej pół punktu procentowego, a w niektórych stanach ćwierć punktu. Koszt takiego przeliczenia ponosi stan albo hrabstwo. W stanach bez automatycznego progu lub gdy różnica jest większa, przegrany kandydat albo wyborcy mogą wnioskować o przeliczenie. Wspomniany przykład Wisconsin z 2020 roku pokazuje, że przeliczenie potrafi przesunąć wynik zaledwie o kilkadziesiąt głosów.

Wynik oficjalny przychodzi po tygodniach

Ogłoszenia z nocy wyborczej, telewizyjne grafiki i przemówienia zwycięzców nie mają mocy prawnej. Moc prawną ma dopiero certyfikacja wyników przez urzędy hrabstw i stanów, a w wyborach prezydenckich także głosowanie elektorów w grudniu i liczenie ich głosów przez Kongres w styczniu. AP ogłasza, że dana partia przejęła kontrolę nad izbą Kongresu, dopiero wtedy, gdy ogłosi 218 zwycięzców tej partii w Izbie Reprezentantów albo odpowiednią liczbę w Senacie. W wielu stanach liczenie kończy się po kilku dniach, a urzędowy wynik przychodzi po kilku tygodniach.

Czym jest exit poll

Exit poll to sondaż przeprowadzany wśród ludzi, którzy przed chwilą oddali głos. Nazwa mówi wszystko: ankieter czeka przy wyjściu (ang. exit) z lokalu wyborczego i prosi wychodzących o wypełnienie krótkiego kwestionariusza. Amerykańskie Stowarzyszenie Badaczy Opinii Publicznej (AAPOR) opisuje to dokładnie tak: w wybranych losowo lokalach wyborczych staje co najmniej jeden ankieter, który według z góry ustalonego klucza zaczepia na przykład co trzeciego albo co piątego wychodzącego wyborcę, podaje mu kwestionariusz na podkładce, a wyborca wypełnia go sam, składa i wrzuca do specjalnej urny.

Sondaż przedwyborczy pyta, czy i na kogo ktoś zamierza głosować, więc zawsze zawiera element zgadywania. NBC News w artykule z 3 listopada 2026 roku ujmuje to tak, że sondaże przedwyborcze przewidują, czy respondenci zagłosują, a exit poll rejestruje poglądy tych, którzy faktycznie zagłosowali. AAPOR dodaje, że rozmowa tuż po wyjściu z lokalu w dużej mierze usuwa problem osób, które w sondażu telefonicznym twierdzą, że głosowały, choć tego nie zrobiły. Exit poll łapie też tych, którzy decydowali w ostatniej chwili. Według exit polli z 2016 roku 13 procent wyborców zdecydowało, na kogo głosuje, dopiero w ostatnim tygodniu przed wyborami.

Co właściwie mierzy exit poll

Typowy kwestionariusz zbiera trzy rodzaje informacji. Po pierwsze, na kogo dana osoba właśnie zagłosowała. Po drugie, jej poglądy: które sprawy były dla niej najważniejsze, jak ocenia sytuację kraju, z którą partią się utożsamia. Po trzecie, dane demograficzne: wiek, płeć, rasa lub pochodzenie, wykształcenie. NBC podaje, że w tegorocznym ogólnokrajowym sondażu wyborcy są pytani o to, czy w swoim okręgu głosowali na kandydata Demokratów czy Republikanów do Izby Reprezentantów, a w wielu stanach także o wybory do Senatu i na gubernatora. Pada też klasyczne pytanie o najważniejszy problem, przed którym stoi kraj.

Sam wynik i tak policzą komisje wyborcze. Exit poll ma odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jest taki, a nie inny: kto przyszedł głosować, jak głosowali młodzi i starsi, kobiety i mężczyźni, absolwenci studiów i osoby bez dyplomu. NBC pisze wprost, że jego Decision Desk, czyli zespół ogłaszający zwycięzców, wykorzystuje część danych z exit polla przy projekcjach, ale przede wszystkim służy on do opowiedzenia historii tych wyborów.

Dlaczego exit poll bywa tak dokładny

Jak kilkadziesiąt tysięcy ankiet ma mówić coś o ponad stu milionach wyborców? Odpowiedź leży w kilku nakładających się warstwach statystyki.

  • Losowy wybór lokali. Lokale, przed którymi stają ankieterzy, nie są wybierane według uznania. Badacze losują je jako tak zwaną warstwową próbę probabilistyczną. Pew Research Center opisywał w 2016 roku, że wylosowano wtedy blisko tysiąc punktów spośród ponad 110 tysięcy lokali wyborczych w kraju, a proces wybierania lokali zaczynał się ponad rok przed dniem głosowania.
  • Systematyczny wybór wyborców. Ankieter nie podchodzi do tych, którzy wyglądają sympatycznie. Liczy wychodzących i zaczepia co n-tą osobę, na przykład co trzecią albo co piątą, przez cały dzień od otwarcia do zamknięcia lokalu. Dzięki temu każdy wyborca w danym lokalu ma podobną szansę trafienia do próby.
  • Duże próby. W tym roku NBC zapowiada ogólnokrajową próbę ponad 75 tysięcy wyborców.
  • Korekta na odmowy. Ankieterzy notują przybliżony wiek, płeć i rasę osób, które odmówiły, więc wiadomo, kogo w próbie brakuje, i można to wyrównać.
  • Ważenie do prawdziwych wyników. Gdy spływają oficjalne wyniki z komisji, dane z exit polla są do nich dopasowywane. Do tego wątku, bardzo ważnego dla uczciwej oceny dokładności, wrócimy w dalszej części.

Jak powstaje exit poll krok po kroku

Exit poll to wielka operacja logistyczna, która zaczyna się długo przed dniem wyborów, a kończy po przeliczeniu ostatnich głosów. Opisujemy ją krok po kroku.

Krok 1: losowanie lokali wyborczych

Badacze dzielą lokale w stanie na grupy, czyli warstwy, i losują lokale z każdej z nich, tak by próba odzwierciedlała zróżnicowanie całego stanu. Oświadczenie metodologiczne National Election Pool dla prawyborów republikańskich 2024 roku mówi krótko, że sondaż przeprowadzono w warstwowej próbie probabilistycznej lokali w obrębie stanu. AAPOR podkreśla, że historyczne wyniki wylosowanych lokali, czyli dawna frekwencja i podział głosów, są potem wykorzystywane w modelach. Dzięki temu w noc wyborczą można porównać, czy w tych samych miejscach głosuje więcej lub mniej ludzi niż zwykle i czy wynik przesuwa się w stronę jednej z partii.

Skala bywa różna. W 2004 roku próby stanowe Edison i Mitofsky International obejmowały 1480 lokali. Joe Lenski z Edison Research, który pracuje przy krajowym exit pollu od 1988 roku, mówił w 2021 roku w wywiadzie dla American Enterprise Institute, że w wyborach prezydenckich i połówkowych ankieterzy stają zwykle przed 700–1000 lokalami. W tym roku NBC podaje, że ankieterzy pojawią się w ponad 450 punktach głosowania w 15 stanach z kluczowymi wyścigami do Senatu, w każdym z nich przed co najmniej 30 losowo wybranymi lokalami.

Krok 2: ankieter przed lokalem

W dniu wyborów ankieter staje przed wyznaczonym lokalem, zwykle od jego otwarcia. Musi przestrzegać lokalnych przepisów, które określają, jak blisko wejścia wolno mu stanąć. To nie jest drobiazg. AAPOR przypomina, że media wytoczyły procesy ponad pół tuzinowi stanów, które próbowały odsunąć ankieterów na 100 stóp (około 30 metrów) lub więcej, i za każdym razem sądy uchylały te ograniczenia. W części stanów obowiązywały jednak odległości do 75 stóp i to wyraźnie obniżało odsetek osób, które zgadzają się wypełnić ankietę. Raport Edison i Mitofsky International podsumowujący wybory 2004 roku stwierdzał, że gdy ankieter musi stać dalej niż 50 stóp, czyli około 15 metrów, od lokalu, spada zarówno liczba odpowiedzi, jak i dokładność danych.

Ankieter dostaje tak zwany interwał, czyli liczbę, co ile osób ma zaczepić wyborcę. Interwał 1 oznacza każdego wychodzącego, interwał 10 co dziesiątego. Według AAPOR ustala się go z góry, w zależności od spodziewanej liczby wyborców w danym lokalu. NBC podaje przykładowo co trzecią lub co piątą osobę.

Krok 3: odmowy też się liczą

Nie każdy chce poświęcić kilka minut nieznajomemu z podkładką. Lenski mówił w 2021 roku, że w ostatniej dekadzie kwestionariusz wypełniało 40–45 procent zaczepionych wyborców, podczas gdy w 1988 roku było to około 60–65 procent. Pew w 2016 roku podawał około 45 procent.

Kluczowe jest to, co ankieter robi przy odmowie. Zapisuje szacunkowy wiek, płeć i rasę osoby, która nie chciała odpowiedzieć, oraz tych, do których nie zdążył podejść. Metodologia NEP z 2024 roku mówi wprost, że te cechy szacuje się dla osób, które nie odpowiedziały, i wykorzystuje w korekcie na brak odpowiedzi. Jeśli wiadomo, że starsi wyborcy częściej odmawiają, ich odpowiedzi w próbie dostają odpowiednio większą wagę. Lenski przypominał, że tę zasadę opracował jeszcze Warren Mitofsky w 1967 roku przy pierwszym exit pollu przygotowanym dla mediów.

Krok 4: kartka papieru i tajemnica głosowania

Wyborca dostaje papierowy formularz. NBC podaje, że tegoroczny ma około 25 pytań. Inne źródła mówią o nieco krótszych kwestionariuszach: AAPOR pisze o zwykle mniej niż 25 pytaniach i czasie wypełnienia poniżej pięciu minut, a Lenski w 2021 roku opisywał kartkę formatu 5,5 na 8,5 cala, czyli mniej więcej A5, mieszczącą 18–20 pytań. Żeby zadać więcej pytań, używa się kilku wersji kwestionariusza: w 2020 roku krajowy exit poll miał ich cztery.

Formularz jest anonimowy. Wyborca wypełnia go sam i wrzuca do pudełka, więc jego odpowiedzi, podobnie jak prawdziwy głos, pozostają tajne. W wywiadach pocztowych, telefonicznych i internetowych, jak zapewnia NBC, nie przechowuje się danych osobowych. Kwestionariusz można wypełnić po angielsku lub po hiszpańsku.

Krok 5: trzy telefony w ciągu dnia

Ankieterzy nie czekają z wynikami do wieczora. Według raportu podsumowującego wybory 2004 roku dzwonią do centrów telefonicznych trzy razy w ciągu dnia: pierwszy raz krótko przed południem czasu lokalnego, drugi późnym popołudniem, trzeci w ostatniej godzinie przed zamknięciem lokali. Exit poll nie jest kompletny, dopóki nie wejdą dane z trzeciego telefonu. NBC opisuje tę samą zasadę w tym roku: wyniki są przekazywane do centrum danych trzy razy w ciągu dnia i łączone z danymi z badania przedwyborczego.

Krok 6: wyborcy, których nie ma przed lokalem

Największą zmianą ostatnich dekad jest głosowanie przedterminowe i korespondencyjne. AAPOR podaje, że udział głosujących przed dniem wyborów wzrósł z około 16 procent w 2000 roku do szacowanych 42 procent w 2016 roku. Lenski mówił o 10–15 procentach w 2000 roku i 70 procentach w 2020 roku. Kogoś, kto wysłał kartę pocztą dwa tygodnie wcześniej, nie da się zaczepić przed lokalem.

Dlatego dzisiejszy exit poll jest w rzeczywistości połączeniem kilku badań. W 2024 roku NEP prowadził wśród wyborców przedterminowych badanie oparte na listach zarejestrowanych wyborców, realizowane przez telefony stacjonarne, komórkowe, SMS-y i e-maile, a w stanach z dużym udziałem głosowania przedterminowego ankieterzy stawali także przed punktami wcześniejszego głosowania. Wyniki łączono tak, by odzwierciedlały właściwe proporcje wyborców głosujących wcześniej i w dniu wyborów. W tym roku NBC opisuje badanie przedwyborcze prowadzone przez zaproszenia wysyłane pocztą, wywiady telefoniczne i SMS-owe oraz ankiety internetowe. Respondenci są potem ponownie kontaktowani, aby potwierdzić, że rzeczywiście zagłosowali, i na kogo ostatecznie oddali głos.

Krok 7: ważenie i przeważanie przez całą noc

Raport podsumowujący wybory 2004 roku wylicza, co uwzględnia ważenie: prawdopodobieństwo wylosowania lokalu i wyborcy, korektę na wiek, rasę i płeć osób, które odmówiły, najlepszy szacunek wyniku w poszczególnych regionach stanu oraz udział głosów oddanych wcześniej. NBC pisze, że dane demograficzne służą do tego, by sondaż odzwierciedlał skład elektoratu, a także wyniki wyborów. W miarę jak ankieterzy przekazują kolejne dane, a komisje publikują wyniki, sondaż jest aktualizowany i przeważany na bieżąco.

Ostatni etap następuje po przeliczeniu głosów. AAPOR pisze jasno, że wyniki exit polla są wtedy dopasowywane do faktycznego rezultatu wyborów.

Margines błędu, czyli ile można ufać liczbom

Każdy sondaż jest przybliżeniem. Gdyby wylosować inne lokale albo innych wyborców, wynik byłby nieco inny. Margines błędu mówi, jak duże mogą być takie wahania czysto z powodu losowania. NEP publikuje tabelę dla 95-procentowego przedziału ufności. Oznacza to, że spośród przedziałów wyznaczonych w ten sposób 95 na 100 obejmuje wartość, jaką uzyskano by, pytając wszystkich wyborców tymi samymi metodami. Z tabeli dla prawyborów republikańskich 2024 wynika na przykład, że dla cechy, którą ma około połowa badanych:

Liczba osób w grupieMargines błędu (plus minus, w punktach procentowych)
10015
201–5007
951–23504
ponad 52502

Przykład ilustracyjny: jeśli w stanowym exit pollu 50 procent spośród około dwóch tysięcy ankietowanych kobiet deklaruje głos na danego kandydata, przedział od 46 do 54 procent obejmuje z 95-procentową ufnością wartość, jaką dałoby zapytanie wszystkich głosujących kobiet. Gdy jednak patrzymy na mniejszą grupę, na przykład 300 osób w jednej kategorii wiekowej, margines rośnie do około 7 punktów w każdą stronę. NEP zaznacza też, że błąd jest większy dla cech skupionych w kilku lokalach, na przykład mniejszości rasowych mieszkających w określonych dzielnicach, a mniejszy dla cech rozłożonych równomiernie, jak płeć. Do tego dochodzą błędy spoza losowania, między innymi odmowy, które według NEP prawdopodobnie zwiększają całkowity błąd.

Ile osób pytają w 2026 roku

Według NBC tegoroczna ogólnokrajowa próba obejmie ponad 75 tysięcy wyborców badanych w lokalach, przez internet i telefonicznie. Oprócz sondażu krajowego, który obejmuje wszystkie 50 stanów, są sondaże stanowe w 45 stanach z ważnymi wyborami do Senatu lub na gubernatora. NBC wymienia 16 stanów, w których próba ma wynieść około 4000 wyborców: Arizonę, Kalifornię, Florydę, Georgię, Iowę, Maine, Michigan, Minnesotę, Nebraskę, Nevadę, New Hampshire, Karolinę Północną, Ohio, Pensylwanię, Teksas i Wisconsin. W Alasce próba ma liczyć około 3000 osób i obejmuje także wywiady w punktach głosowania przedterminowego. W pozostałych stanach z wynikami ma to być od 500 do 3000 wyborców.

NBC pisze jednak też, że ankieterzy staną przed lokalami w 15 stanach, a lista stanów z próbą około 4000 osób liczy 16 pozycji. Associated Press wymienia 15 stanów z wywiadami osobistymi: Alaskę, Florydę, Georgię, Iowę, Maine, Michigan, Minnesotę, Nebraskę, Nevadę, New Hampshire, Karolinę Północną, Ohio, Pensylwanię, Teksas i Wisconsin. Nie ma tu Arizony ani Kalifornii, jest Alaska. Według AP badanie przedwyborcze trwa we wszystkich stanach od 22 października (w Alasce od 19 października) do dnia wyborów i obejmuje około 75 tysięcy wyborców, a wywiady przed lokalami dodają około 25 tysięcy rozmów.

Kto robi exit poll w 2026 roku

NBC podaje, że tegoroczne exit polle prowadzi firma badawcza SSRS na zlecenie grupy mediów: NBC News, ABC News, Associated Press, CBS News, CNN, Fox News i MS NOW. Wszyscy dostają te same dane, a każda redakcja analizuje je i raportuje samodzielnie. AP potwierdza to w swoim objaśnieniu, choć używa innej nazwy: badanie nazywa się The AP Voter Poll i jest prowadzone przez SSRS dla AP oraz ABC News, CBS News, CNN, Fox News Media, NBC News i MS NOW. Nazwa zależy więc od tego, kto relacjonuje wyniki, ale za danymi stoi jedno badanie.

To duża zmiana, bo jeszcze w 2024 roku działały dwa konkurencyjne systemy. Według AP Voter Poll łączy metody AP VoteCast, stosowanego w wyborach powszechnych w latach 2018–2024, z metodami tradycyjnych exit polli.

AP VoteCast, czyli inna droga

Associated Press i Fox News wyszły z konsorcjum exit polli po wyborach 2016 roku. AP tłumaczyło swoje odejście z konsorcjum rosnącym udziałem głosowania przedterminowego: według AP przed dniem wyborów głosowało około 43 procent wyborców w 2018 roku i około 70 procent w 2020 roku. Nowe badanie, przygotowywane przez NORC przy Uniwersytecie Chicagowskim dla AP i Fox News, zadebiutowało w wyborach połówkowych 2018 roku.

VoteCast w ogóle nie stawiał ankieterów przed lokalami. Według opisu metodologii z 2022 roku łączył trzy źródła: losową próbę zarejestrowanych wyborców wybranych ze stanowych spisów wyborców, z którymi kontaktowano się pocztą i telefonicznie, wywiady z probabilistycznego panelu AmeriSpeak prowadzonego przez NORC oraz próby internetowe dobierane nielosowo. W 2022 roku planowano około 115 tysięcy wywiadów, prowadzonych od 31 października do zamknięcia lokali 8 listopada. Część nielosową dopasowywano statystycznie do części losowej, a po wyborach całość ważono do faktycznej liczby głosów. Lenski krytykował w 2021 roku to, że większość próby VoteCast jest nieprobabilistyczna i że podejście to w dużym stopniu opiera się na modelowaniu.

Historia exit polli w USA

Warren Mitofsky i Kentucky 1967

Za ojca amerykańskiego exit polla uchodzi Warren Mitofsky, statystyk, który wcześniej pracował w Biurze Spisu Ludności. Według Roper Center w 1967 roku dołączył do CBS News i wkrótce przeprowadził pilotażowy exit poll w wyborach na gubernatora Kentucky. W 1972 roku Mitofsky poprowadził pierwszy ogólnokrajowy exit poll, a w 1976 roku współtworzył wspólny ośrodek sondażowy CBS i „New York Timesa”. Kierował działem wyborczym CBS w latach 1967–1990. Zmarł 1 września 2006 roku w Nowym Jorku.

Pierwszeństwo nie jest bezsporne: holenderski socjolog Marcel van Dam przypisuje sobie exit poll z wyborów w Holandii w lutym 1967 roku.

Rok 1980: wieczór, który zmienił zasady

4 listopada 1980 roku NBC ogłosiła zwycięstwo Ronalda Reagana nad Jimmym Carterem o 20:15 czasu wschodniego, opierając się na exit pollach. Na Zachodnim Wybrzeżu była wtedy dopiero 17:15, a lokale w Kalifornii miały być otwarte jeszcze prawie trzy godziny. Według opracowań projekcja opierała się na exit pollach obejmujących 20 tysięcy wyborców. Sam Carter uznał porażkę jeszcze przed zamknięciem lokali na zachodzie. Źródła różnią się co do minut: „Time” pisał o 21:45, inne opracowania o 21:50 albo o chwili przed 22:00 czasu wschodniego.

Kongres zorganizował przesłuchania w sprawie tego, czy wczesne projekcje obniżyły frekwencję. Badanie Uniwersytetu Michigan, opisane w 1981 roku przez „Christian Science Monitor”, wskazywało, że około jednej czwartej osób, które planowały zagłosować później tego dnia, zrezygnowało po usłyszeniu projekcji sieci lub przemówienia, w którym Carter uznał porażkę. W 1984 roku obie izby Kongresu przyjęły niewiążącą rezolucję wzywającą media, by dobrowolnie powstrzymały się od charakteryzowania lub prognozowania wyników, zanim zamkną się wszystkie lokale w danych wyborach. Ustawowy zakaz uznawano za niemożliwy, bo exit polle chroni Pierwsza Poprawka do Konstytucji.

Od konkurencji do wspólnego konsorcjum

Do końca lat 80. każda sieć prowadziła własny exit poll. Lenski wspominał, że wybory 1988 roku były ostatnimi z prawdziwą konkurencją. Potem, w imię oszczędności, stacje połączyły siły. Według AAPOR w latach 1989–1992 exit polle prowadziło konsorcjum Voter Research and Surveys (VRS), na którego czele, jak wspominał Lenski, stanęli Mitofsky i Murray Edelman. W 1993 roku VRS połączyło się z News Election Service, organizacją liczącą głosy dla sieci od 1964 roku, i tak powstał Voter News Service (VNS). W jego skład wchodziły ABC, CBS, NBC, CNN, Fox News i Associated Press.

Floryda 2000 i upadek VNS

Noc wyborcza 7 listopada 2000 roku przeszła do historii telewizji. Według „Time” sieci telewizyjne, korzystające z danych VNS, około 20:00 przyznały Florydę Alowi Gore’owi, około 2:00 w nocy George’owi W. Bushowi, a mniej więcej dwie godziny później uznały, że wynik jest zbyt wyrównany, by go rozstrzygnąć. Warto pamiętać, że pierwsze ogłoszenie padło, zanim zamknięto lokale we florydzkim Panhandle, który leży w strefie czasu centralnego. Ostatecznie przewaga Busha wyniosła mniej niż pół procent i stan musiał przeprowadzić ponowne liczenie.

W lutym 2001 roku szefowie ABC, CBS, NBC, Fox, CNN, AP i VNS zeznawali przed komisją Izby Reprezentantów. Według CBS News przekonywali, że błędy wynikały z problemów technicznych, a nie ze stronniczości, i obiecali między innymi, że nie będą wskazywać zwycięzcy, dopóki nie zamkną się wszystkie lokale w stanie. W listopadzie 2002 roku VNS zawiódł ponownie: awaria nowego systemu komputerowego uniemożliwiła szybkie dostarczenie danych, a stanowych exit polli nie opublikowano. W styczniu 2003 roku VNS rozwiązano.

National Election Pool i Edison Research

W 2003 roku ABC, CBS, CNN, Fox, NBC i AP utworzyły National Election Pool (NEP). Exit polle przejęła firma Edison Research, początkowo razem z Mitofsky International, a od 2006 roku samodzielnie. Pierwszym badaniem dla NEP były wybory odwołujące gubernatora Kalifornii w 2003 roku. Źródła różnie podają rok początku tej współpracy: AAPOR i Pew piszą o 2003 roku, inne opracowania o 2004 roku, zapewne dlatego, że pierwsze wybory prezydenckie Edison obsłużył w 2004 roku.

Rok 2004: zagadka przewagi Kerry’ego

W dniu wyborów 2004 roku wcześniejsze, niepełne dane z exit polli wyciekły do internetu i blogerzy ogłosili, że wygrywa John Kerry. Wygrał George W. Bush. W raporcie z 19 stycznia 2005 roku Edison i Mitofsky porównali ankiety z oficjalnymi wynikami w 1460 lokalach. Średnio ankiety zawyżały różnicę na korzyść Kerry’ego o 6,5 punktu procentowego. Był to największy taki błąd w pięciu ostatnich wyborach prezydenckich, większy niż w 1992 roku, gdy wynosił 5,0 punktu. Autorzy uznali za główną przyczynę to, że wyborcy Kerry’ego chętniej niż wyborcy Busha wypełniali ankiety. Raport wskazywał też na rolę wieku ankieterów i odległości, na jaką odsuwano ich od lokali.

Rok 2016 i problem wykształcenia

Lenski przyznawał, że w 2016 roku exit polle zebrały krytykę za błędy w konkretnych stanach. Osoby z dyplomem studiów chętniej wypełniają ankiety, a ta różnica nabrała wymiaru partyjnego. Według niego od 2016 roku zmieniono procedury ważenia tak, by to uwzględniały, co zmniejszyło, choć nie wyeliminowało całkowicie, różnice partyjne.

Od Edison do SSRS

Po odejściu AP i Fox w 2017 roku Edison przejął także liczenie głosów, które wcześniej prowadziło dla konsorcjum AP. 15 października 2025 roku SSRS, firma badawcza spod Filadelfii, ogłosiła przejęcie Edison Research. Tego samego dnia AP ogłosiło, że ABC, CBS, NBC i CNN będą w wyborach 2026 i 2028 roku korzystać z danych AP o wynikach. Według Inside Radio dwa tygodnie później SSRS uruchomiło The Voter Poll, które łączy metody exit polla Edison i NEP z metodami AP VoteCast i Fox News Voter Analysis. Pierwszym sprawdzianem były wybory w listopadzie 2025 roku w Nowym Jorku, Wirginii, New Jersey i Kalifornii, a współkierownikiem projektu został Joe Lenski. AP i Fox wróciły wtedy do wspólnego badania.

Jak media używają exit polli w noc wyborczą

Nic przed zamknięciem lokali

Zasadę, że nie ogłasza się zwycięzcy w stanie, zanim zamkną się w nim lokale, wypracowano po 1980 roku. 17 stycznia 1985 roku trzy główne sieci, ABC, CBS i NBC, dobrowolnie zobowiązały się, że nie będą ogłaszać prognozowanych wyników w żadnym stanie, zanim nie zamkną się tam lokale. Tak opisuje to „Washington University Law Review”, powołując się na „Wall Street Journal”. Agencja Reuters ujęła to w 2012 roku mocniej: Kongres wymógł na sieciach obietnicę, że nie będą używać exit polli do wskazania zwycięzcy w danym stanie ani do opisywania, kto prowadzi, dopóki trwa tam głosowanie.

W tym roku NBC zapowiada, że nie poda żadnych wyników exit polla przed 17:00 czasu wschodniego w noc wyborczą, a żadnych wyników, które mogłyby wskazywać na rozstrzygnięcie wyścigu, przed planowanym zamknięciem wszystkich lokali w danym stanie. AP podaje, że pierwsze wyniki Voter Poll będą dostępne o 17:00 czasu wschodniego we wtorek.

Pokój kwarantanny

Według AAPOR od 2006 roku, aby zapobiec przeciekom, NEP ogranicza dostęp do danych exit polla do niewielkiej grupy analityków w odizolowanym miejscu aż do kilku godzin przed zamknięciem lokali. Tygodnik „Time” pisał w 2008 roku, że przedstawiciele NEP opuszczali kwarantannę o 17:00 czasu wschodniego. Jak dokładnie wygląda to w 2026 roku, nie opisano publicznie.

Decision desk: exit poll to tylko jeden ze składników

Zwycięzców ogłaszają w telewizji zespoły nazywane decision desks. AAPOR podkreśla, że projekcje tylko częściowo opierają się na exit pollach. Analitycy używają modeli statystycznych, które łączą dane z ankiet z historycznymi wynikami wylosowanych lokali, a w wyrównanych wyścigach także z faktycznymi wynikami najpierw z tych lokali, a potem z wszystkich hrabstw stanu. Raport podsumowujący wybory 2004 roku pokazuje ostrożność tych reguł: pierwszym z kilku warunków ogłoszenia zwycięzcy była przewaga lidera co najmniej 2,6 raza większa od błędu standardowego tej różnicy, co odpowiadało prawdopodobieństwu 99,5 procent, że lider wygrywa, i to tylko w zakresie błędu losowania.

W 2026 roku sieci telewizyjne korzystają z danych AP o wynikach, ale każdy decision desk analizuje je niezależnie. AP podaje, że jego zespół nie ogłasza zwycięzcy wyłącznie na podstawie Voter Poll. Bierze pod uwagę wyniki, historię głosowań, dane o rejestracji i frekwencji, demografię i inne informacje. Tylko w wyścigach o wyraźnie jednostronnej historii sondaż może być ostatnim elementem, który pozwala ogłosić zwycięzcę w momencie zamknięcia lokali. AP nie ogłasza wyniku, zanim zgodnie z planem zamkną się wszystkie lokale w danej jurysdykcji.

„Too early to call” i „too close to call”

W relacjach często padają dwa podobnie brzmiące określenia. AP używa formuły „too early to call”, czyli „za wcześnie, by rozstrzygnąć”, gdy liczenie głosów wciąż trwa. Formuła „too close to call”, czyli „zbyt wyrównane, by rozstrzygnąć”, jest od 2019 roku formalnym oznaczeniem AP i pojawia się dopiero wtedy, gdy policzono już wszystkie karty z wyjątkiem tymczasowych i spóźnionych głosów korespondencyjnych, a zwycięzcy wciąż nie widać. AP może też wstrzymać się z ogłoszeniem zwycięzcy, jeśli różnica między dwoma pierwszymi kandydatami nie przekracza pół punktu procentowego.

Uczciwe zastrzeżenie: dlaczego exit poll „staje się” dokładny

AAPOR pisze wprost, że po przeliczeniu głosów wyniki exit polla są dopasowywane do faktycznego wyniku wyborów. To świadomy zabieg: dzięki temu dane służą swojemu głównemu celowi, czyli wyjaśnieniu, jak głosowały poszczególne grupy. Oznacza to jednak, że zgodność ostatecznych liczb z exit polla z oficjalnym wynikiem nie dowodzi jego trafności, bo zostały one do tego wyniku dopasowane. Lepszą miarą jest to, co dane pokazywały wcześniej. Dlatego liczby z wczesnego wieczora mogą się do rana zmienić, czasem wyraźnie, jak w 2004 roku.

Znane ograniczenia

  • Odmowy i różnice w chęci odpowiadania. Nieco mniej niż połowa zaczepionych wyborców wypełnia ankietę. AAPOR zauważa, że jeśli wyborcy jednej partii odmawiają częściej, exit poll może zawyżać wynik drugiej. Korekta według wieku, płci i rasy nie usuwa różnic, których ankieter nie widzi, takich jak poglądy. Lenski mówił w 2021 roku, że część wyborców nie ufa mediom, dla których prowadzone są badania, i rzadziej bierze w nich udział.
  • Wyborcy głosujący wcześniej. Ich nie da się zapytać przed lokalem, więc trzeba ich badać innymi metodami, które mają własne słabości. Lenski zwracał uwagę, że SMS-y częściej trafiają do młodszych, telefon do starszych, a e-mail do osób w średnim wieku.
  • Spór o „nieśmiałego wyborcę”. Po 2016 roku dyskutowano, czy część wyborców ukrywała swój wybór przed ankieterami. Komisja AAPOR ustaliła, że część wyborców Donalda Trumpa ujawniła swój wybór dopiero po wyborach, co mogło wynikać albo z późnej decyzji, albo z ukrywania preferencji. Inne testy tej hipotezy, między innymi porównanie sondaży z ankieterem i bez ankietera, nie przyniosły jednak dowodów na jej poparcie. Ta dyskusja dotyczyła głównie sondaży przedwyborczych, a nie samych exit polli.

Mimo tych ograniczeń exit poll daje, jak pisze NBC, pierwszy wgląd w to, kto w tym roku głosuje i co kieruje jego wyborami. Lenski ujął to w 2021 roku tak, że problemem nie jest to, czy sondaże działają, lecz to, jakiej precyzji można od nich wymagać. Wybory rozstrzygane jednym czy dwoma punktami procentowymi wymagają dokładności, do której badania sondażowe nigdy nie były projektowane.

Exit poll w Polsce

W polskim wieczorze wyborczym jest moment, na który czeka cały kraj: punktualnie o 21:00 w studiach TVP, TVN i Polsatu pojawia się na ekranie słupek z wynikami. To nie są jeszcze dane Państwowej Komisji Wyborczej, tylko sondaż exit poll, czyli badanie przeprowadzone wśród ludzi, którzy kilka minut wcześniej wyszli z lokalu wyborczego. Od wyborów prezydenckich w maju 2015 roku robi go dla trzech największych stacji jedna firma: Ipsos. Przy pierwszej turze wyborów prezydenckich w maju 2025 roku dyrektor operacyjny Ipsosu Paweł Predko odpowiadał za wyborczy exit poll w Polsce już po raz 27.

Wcześniej było różnie. W 2005 roku, przy wyborach parlamentarnych i prezydenckich, TVN i TVP zamawiały badania u kilku ośrodków: GfK Polonia, OBOP i PBS. W latach 2010 i 2011 dla TVP badanie robił TNS OBOP. Dopiero od 2015 roku konkurujące ze sobą stacje składają się na jeden, wspólny sondaż, a Ipsos nie może samodzielnie rozpowszechniać jego wyników, bo to stacje decydują, jak i kiedy je pokazać.

Jak to wygląda w praktyce

Ipsos opisuje swoją metodę dość dokładnie. Z listy wszystkich obwodów głosowania, którą publikuje PKW, losuje się lokale. Pomija się obwody zamknięte (szpitale, areszty, domy pomocy społecznej) i obwody za granicą. Losowanie jest warstwowe: tak, by w próbie były proporcjonalnie reprezentowane województwa, wsie i miasta różnej wielkości oraz małe, średnie i duże obwody. Według strony Ipsosu w badaniu bierze udział zwykle 800–900 lokali, a w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku było ich 845. W wyborach parlamentarnych 2023 roku, jak podawał przed głosowaniem serwis Infor.pl, było to 900 lokali i około 1850 ankieterów. W pierwszej turze wyborów prezydenckich 2025 roku próba była mniejsza: 500 lokali na ponad 32 tysiące w całym kraju.

Przed każdym wylosowanym lokalem stoi dwóch, a przy dużych obwodach trzech ankieterów. Nie wybierają rozmówców według uznania. Zaczepiają co któregoś wychodzącego wyborcę, według ustalonego kroku. Ipsos podaje, że średnio jest to co dziesiąta osoba, a według OKO.press w 2025 roku w mniejszych lokalach był to co szósty wyborca, a w większych co dziewiąty. Celem było około 100 wypełnionych ankiet na lokal, czyli w sumie nieco ponad 50 tysięcy. Według Ipsosu przy dużym exit pollu pracuje prawie 2 tysiące ankieterów w blisko tysiącu obwodów.

Najważniejszy jest sposób zadawania pytania. Ankieter nie pyta na głos, na kogo ktoś głosował. Wyborca dostaje papierowy formularz, sam zaznacza, na kogo oddał głos, dopisuje płeć, wiek, wykształcenie, sytuację zawodową i to, jak głosował poprzednio, a potem wrzuca kartkę do zaklejonej urny Ipsosu. Udział jest dobrowolny i anonimowy. Ankieterzy przepisują dane do aplikacji w smartfonie, która niemal na bieżąco wysyła je do centrali. Liczą też odmowy, bo ta informacja przydaje się później przy ważeniu wyników.

Problem odmów

Nie każdy chce wypełnić ankietę. Według OKO.press w pierwszej turze 2025 roku odmówiło około 18 procent zaczepionych, podobnie jak w wyborach parlamentarnych 2023 roku, a w 2020 roku było to około 10 procent. Odmawiały częściej osoby starsze, mieszkańcy mniejszych miejscowości i osoby z niższym wykształceniem. Ankieterzy zapisują więc szacunkowy wiek i płeć osoby, która odmówiła, a modele statystyczne próbują oszacować, jak mogli głosować ci, którzy nie odpowiedzieli. Gdy OKO.press przypomniało, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku exit poll zaniżył wynik PiS o 3,3 punktu procentowego, Predko odpowiedział, że model okazał się wtedy niewystarczający i został ulepszony.

Dlaczego dokładnie o 21:00

Odpowiedź jest w Kodeksie wyborczym. Artykuł 39 mówi, że głosowanie trwa bez przerwy od 7:00 do 21:00. Artykuł 107 zakazuje agitacji w dniu głosowania i na 24 godziny przed nim. To popularna „cisza wyborcza”. Artykuł 115 dodaje, że od 24 godzin przed dniem głosowania aż do zakończenia głosowania nie wolno podawać do publicznej wiadomości wyników sondaży przedwyborczych ani sondaży przeprowadzanych w dniu głosowania. Ten zakaz stosuje się na terytorium Polski.

Kara jest wyjątkowo wysoka. Według artykułu 500 kto w tym czasie publikuje wyniki sondaży, podlega grzywnie od 500 tysięcy do miliona złotych. Dlatego stacje, które wiedzą dużo wcześniej, jak wyglądają dane z ankiet, pokazują je dopiero wtedy, gdy kończy się głosowanie. O 21:00 przewodniczący komisji zarządzają zakończenie głosowania, ale ludzie, którzy przyszli przed tą godziną, nadal mogą oddać głos.

Kiedy cisza trwała dłużej

Zdarzało się, że cała Polska czekała na wyniki dłużej, bo w jednym czy dwóch lokalach głosowanie przedłużono. W wyborach 21 października 2007 roku w dwóch lokalach w Warszawie, przy ul. Cybisa i ul. Lokajskiego, zabrakło kart do głosowania. Karty były wydrukowane w wystarczającej liczbie i czekały w rezerwie, ale komisje nie pobrały ich na czas. PKW kilka razy przesuwała koniec ciszy, aż ostatecznie skończyła się ona w całym kraju o 22:55.

Podczas drugiej tury wyborów prezydenckich 24 maja 2015 roku w lokalu w Kowalach w powiecie cieszyńskim o 17:35 zasłabła 80-letnia kobieta, która czekała na kartę do głosowania. Mimo reanimacji zmarła. Lokal był zamknięty przez około półtorej godziny, a głosowanie tam przedłużono. PKW przedłużyła ciszę wyborczą w całym kraju do 22:30 i dopiero na tę godzinę TVN zapowiedział pierwsze wyniki Ipsosu.

Inaczej było 15 października 2023 roku we Wrocławiu. W komisji nr 148 na osiedlu Jagodno do spisu dopisało się w ostatnich dniach 1649 osób, a pierwotny spis liczył 2453 wyborców. Przepisy pozwalały przewodniczącemu komisji wystąpić o dodatkowe karty dopiero po wydaniu wyborcom 80 procent otrzymanych, co nastąpiło o 18:28. Ludzie stali w kolejce nawet pięć godzin, o północy miała ona 450 metrów, a głosowanie skończyło się o 2:45. Ci wyborcy głosowali, bo przyszli przed 21:00. Szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak mówiła wtedy, że wszyscy, którzy przybyli do lokalu przed 21:00, mieli prawo oddać głos. Dla porównania: w drugiej turze w 2025 roku przewodniczący PKW Sylwester Marciniak mówił według relacji z konferencji komisji, że przed lokalami nie było kolejek, więc nie było potrzeby przedłużania ciszy.

Late poll, czyli prawdziwe liczby z części komisji

Exit poll to ankieta. Late poll to coś innego. Po 21:00 ankieterzy nie idą do domu, tylko czekają w wylosowanych lokalach, aż komisja policzy głosy i wywiesi protokół z wynikami. Te prawdziwe liczby trafiają do Ipsosu i zastępują stopniowo dane z ankiet. Ponieważ pochodzą z oficjalnego liczenia, nie ma w nich problemu odmów, a obejmują wszystkich głosujących w danym lokalu, nie tylko wylosowanych do ankiety.

W pierwszej turze 2025 roku pierwszy late poll, ogłoszony około północy, łączył po połowie dane z ankiet i prawdziwe wyniki z mniej więcej połowy z 500 lokali. Drugi, o 2:20, opierał się w 90 procentach na faktycznych wynikach z komisji. Oficjalne wyniki PKW podała w poniedziałek po 9:00. Late poll zwykle bardzo dobrze zgadza się z ostatecznymi danymi PKW, ale wynik wyborów ustala i ogłasza wyłącznie komisja, w formie obwieszczenia publikowanego w Dzienniku Ustaw.

Jak trafne były polskie exit polle

WyboryExit poll IpsosWynik oficjalny
Prezydenckie 2015, I turaDuda 34,8, Komorowski 32,2Duda 34,76, Komorowski 33,77
Prezydenckie 2020, II turaDuda 50,4, Trzaskowski 49,6Duda 51,03, Trzaskowski 48,97
Sejm 2023PiS 36,8, KO 31,6, Trzecia Droga 13,0, Lewica 8,6, Konfederacja 6,2PiS 35,38, KO 30,70, Trzecia Droga 14,40, Lewica 8,61, Konfederacja 7,16
Prezydenckie 2025, I turaTrzaskowski 30,8, Nawrocki 29,1Trzaskowski 31,36, Nawrocki 29,54
Prezydenckie 2025, II turaTrzaskowski 50,3, Nawrocki 49,7Nawrocki 50,89, Trzaskowski 49,11

W pierwszej turze 2015 roku exit poll dobrze trafił z wynikiem Andrzeja Dudy, ale zaniżył poparcie Bronisława Komorowskiego o około 1,6 punktu. W wyborach do Sejmu w 2019 roku Ipsos, jak sam podaje, trafił z wynikiem PiS z dokładnością do 0,1 punktu procentowego. W 2020 roku, przy wyniku 50,4 do 49,6, Ipsos mówił, że różnica mieści się w granicy błędu i nie da się wskazać zwycięzcy.

Wybory 15 października 2023 roku przyniosły frekwencję 74,38 procent, najwyższą we wszystkich wyborach od 1989 roku. Średni błąd exit pollu wyniósł według Ipsosu 0,78 punktu, a late pollu 0,3 punktu. W pierwszej turze 2025 roku średni błąd dla siedmiu czołowych kandydatów wyniósł według OKO.press około 0,3 punktu (w tekście podano raz 0,33, a raz 0,34), a w late pollu z 2:20 – 0,13 punktu. Predko mówił wtedy, że nie wie, czy kiedykolwiek exit polle były tak trafione. Late poll odwrócił nawet kolejność dwóch kandydatów: Szymon Hołownia wyprzedził Adriana Zandberga, a PKW to potwierdziła. Różnica wyniosła 0,13 punktu, około 26 tysięcy głosów.

Druga tura 2025: kiedy ankieta wskazała inaczej niż urny

1 czerwca 2025 roku o 21:00 TVN24, Polsat News i TVP podały wynik exit pollu Ipsosu: Rafał Trzaskowski 50,3 procent, Karol Nawrocki 49,7 procent, przy szacowanej frekwencji 72,8 procent. Stacje od razu przypominały, że błąd oszacowania w exit pollu wynosi plus minus 2 punkty procentowe dla każdego kandydata. Przewaga 0,6 punktu była więc dużo mniejsza od tego marginesu.

Po 23:00 pojawił się pierwszy late poll, oparty już na danych z wybranych komisji: Nawrocki 50,7, Trzaskowski 49,3. Po 1:00 w nocy drugi late poll pokazał 51 do 49 dla Nawrockiego, z błędem plus minus 0,5 punktu. Oficjalne obwieszczenie PKW z 2 czerwca 2025 roku podało: Karol Nawrocki 10 606 877 głosów, czyli 50,89 procent, Rafał Trzaskowski 10 237 286 głosów, czyli 49,11 procent. Różnica wyniosła 369 591 głosów. Frekwencja: 71,63 procent.

Exit poll wskazał więc innego zwycięzcę niż urny. Formalnie różnica między exit pollem a wynikiem mieściła się w zapowiadanym błędzie. Jako możliwą przyczynę wskazywano wysoki odsetek odmów udziału w ankiecie, czyli ten sam problem, z którym ośrodek walczył już w pierwszej turze. Ten przypadek dobrze pokazuje, czym jest exit poll: to bardzo dobre narzędzie, gdy różnice są wyraźne, ale przy wyniku bliskim 50 do 50 nie może rozstrzygnąć wyborów. OKO.press pisało zresztą po pierwszej turze, że badacz może zrobić wszystko perfekcyjnie, a i tak może się okazać, że się pomylił.

Jak głosuje Polonia w USA

Polak mieszkający w Stanach Zjednoczonych może głosować w wyborach do Sejmu i Senatu, w wyborach prezydenckich i do Parlamentu Europejskiego. Obwody głosowania za granicą tworzy rozporządzeniem minister spraw zagranicznych, jeśli w danym miejscu przebywa co najmniej 15 wyborców i da się niezwłocznie przekazać wyniki. W 2025 roku utworzono 511 obwodów za granicą i 5 na statkach morskich.

Żeby zagłosować, trzeba się wcześniej zapisać do spisu wyborców prowadzonego przez konsula właściwego dla miejsca pobytu. Zgodnie z artykułem 35 Kodeksu wyborczego wniosek składa się najpóźniej 5 dnia przed dniem wyborów: na papierze z własnoręcznym podpisem, przez internetową usługę MSZ (eWybory) albo e-mailem do konsula jako skan podpisanego wniosku. Trzeba podać m.in. PESEL i numer ważnego polskiego paszportu, bo poza Unią Europejską to paszport jest dokumentem, na podstawie którego się głosuje. W 2025 roku termin na pierwszą turę mijał 13 maja, a na drugą 27 maja.

Głosuje się tylko osobiście, w lokalu. Kodeks wyklucza głosowanie korespondencyjne w obwodach za granicą i na statkach, a za granicą nie można też głosować przez pełnomocnika. Lokale są otwarte od 7:00 do 21:00 czasu miejscowego. Jeśli głosowanie skończyłoby się już następnego dnia według czasu polskiego, przeprowadza się je dzień wcześniej. Dlatego Polacy w USA, Kanadzie, Meksyku i Ameryce Południowej głosują w sobotę: w 2025 roku 17 maja w pierwszej turze i 31 maja w drugiej.

Głosy z zagranicy liczą obwodowe komisje przy konsulatach i w innych lokalach, tak jak komisje w kraju. Formalnie obwody zagraniczne należą do okręgu wyborczego, w którym leży warszawska dzielnica Śródmieście. W wyborach do Sejmu oznacza to, że głosy Polonii liczą się w okręgu warszawskim. W wyborach prezydenckich nie ma to znaczenia, bo liczy się jeden wynik dla całego kraju.

Ile znaczą głosy z zagranicy

W drugiej turze 2025 roku w 511 obwodach za granicą Rafał Trzaskowski dostał według danych PKW ponad 383 tysiące głosów, czyli około 63,5 procent, a Karol Nawrocki ponad 220 tysięcy, czyli około 36,5 procent. Frekwencja wśród zapisanych do spisów wyniosła 84,26 procent, wyraźnie więcej niż w kraju, co nie dziwi, bo do spisu za granicą trzeba się samemu zapisać. W Stanach Zjednoczonych, w 57 obwodach, wynik był odwrotny niż w większości krajów Europy: Nawrocki dostał 28 070 głosów (około 56,6 procent), Trzaskowski 21 479 (około 43,4 procent), przy frekwencji 86,38 procent. Podobnie było w Kanadzie, gdzie Nawrocki zdobył około 62 procent.

Dla skali (to nasze wyliczenia na podstawie danych PKW): głosy oddane za granicą na obu kandydatów to około 604 tysięcy, przy prawie 20,85 miliona ważnych głosów w całych wyborach, czyli niecałe 3 procent. Przewaga Trzaskowskiego za granicą wyniosła około 163 tysięcy głosów, mniej niż połowa przewagi Nawrockiego w skali całego kraju. Te głosy nie zmieniły więc wyniku, ale przy bardzo wyrównanych wyborach kilkaset tysięcy głosów z zagranicy to wielkość, której żaden sztab nie może zignorować. Warto też pamiętać, że exit poll Ipsosu w ogóle nie obejmuje lokali za granicą, a late poll korzysta z wyników tych samych wylosowanych lokali w kraju, więc głosy Polonii pojawiają się dopiero w danych PKW.

Exit polle na świecie

Od pierwszych exit polli z 1967 roku każdy kraj wypracował własny styl wieczoru wyborczego i własne reguły publikacji. Oto kilka przykładów, które dobrze pokazują, jak różnie można podejść do tej samej sprawy.

Wielka Brytania: dziesiąta wieczorem

W brytyjskim wieczorze wyborczym najważniejsza jest godzina 22:00. Lokale się zamykają i w tej samej chwili BBC, ITV i Sky News pokazują wspólny exit poll. Dane zbiera Ipsos, a prognozę przygotowuje zespół ekspertów, w którym pracuje politolog Sir John Curtice. W 2024 roku ankieterzy stali przed 133 lokalami w całej Wielkiej Brytanii od 7:00 do 22:00, przeprowadzili 21 514 wywiadów, a przy badaniu pracowało ponad 550 osób. Wybrani wyborcy wypełniają replikę karty do głosowania i wrzucają ją anonimowo do urny.

Brytyjska metoda ma ważny szczegół: tam, gdzie to możliwe, ankieterzy wracają do tych samych lokali co przy poprzednich wyborach. Nie chodzi więc tylko o to, ile procent dostała partia w danym lokalu, ale o to, jak zmieniło się jej poparcie w porównaniu z poprzednim razem. Tę zmianę przenosi się potem na podobne okręgi. Ma to sens w systemie, w którym 650 posłów wybiera się w jednomandatowych okręgach, a liczy się przede wszystkim liczba mandatów. W 2024 roku exit poll dał Partii Pracy 410 mandatów, a zdobyła 412.

Najsłynniejszy był wieczór 7 maja 2015 roku. Przedwyborcze sondaże zapowiadały zawieszony parlament, bez większości dla nikogo. Exit poll dał konserwatystom 316 mandatów, 10 mniej niż potrzeba do większości, a Liberalnym Demokratom tylko 10 mandatów zamiast dotychczasowych 57. Były lider Liberalnych Demokratów Paddy Ashdown zapowiedział, że jeśli ten wynik się sprawdzi, zje swój kapelusz. Ostatecznie konserwatyści zdobyli 330 mandatów i samodzielną większość, a Liberalni Demokraci 8. Exit poll okazał się bliżej prawdy niż wszystkie sondaże przedwyborcze, a w 2017 roku Izba Lordów powołała specjalną komisję, która przyglądała się sondażom politycznym.

Brytyjski exit poll też się mylił. W 1992 roku dwa exit polle dla różnych stacji zapowiadały zawieszony parlament, a konserwatyści Johna Majora zdobyli większość. Jako przyczyny wskazywano tzw. efekt nieśmiałych torysów, słabe dane demograficzne i źle dobrane punkty badania. Od 2005 roku BBC i ITV łączą siły i od tego czasu wynik jest zwykle bardzo bliski. W 2017 roku exit poll pomylił się przy dwóch głównych partiach o trzy–cztery mandaty (zależnie od tego, czy liczyć spikera Izby jako konserwatystę), w 2019 roku o trzy mandaty przy konserwatystach. Publikacja jest chroniona prawem: według ustawy Representation of the People Act 1983 ogłoszenie przed zamknięciem lokali prognozy opartej na tym, co wyborcy mówią po głosowaniu, grozi grzywną lub karą do sześciu miesięcy więzienia.

Niemcy: Prognose o 18:00, potem Hochrechnungen

W Niemczech lokale wyborcze zamyka się o 18:00 i w tej samej minucie w telewizji pojawia się „Prognose”. Robią ją dwa ośrodki: Infratest dimap dla ARD i Forschungsgruppe Wahlen dla ZDF, która pracuje dla tej stacji od 1974 roku. Prognoza opiera się na exit pollu: przez cały dzień przed losowo wybranymi lokalami ankieterzy losowo wybierają wychodzących wyborców i proszą ich o pisemne wypełnienie ankiety, w której oprócz pytania o głos są pytania o wiek, płeć, wykształcenie, zatrudnienie czy wyznanie.

Niemcy mają dodatkowy kłopot: dużą liczbę głosów korespondencyjnych. Exit poll obejmuje tylko tych, którzy głosowali w lokalu, więc Forschungsgruppe Wahlen musi oszacować głosy wysłane pocztą i połączyć je z wynikami ankiet. Później w ciągu wieczoru pojawiają się „Hochrechnungen”, czyli szacunki oparte na oficjalnym liczeniu głosów w losowo wybranych obwodach, które korespondenci przekazują do studia. Z każdą godziną jest coraz więcej policzonych głosów, więc szacunki stają się coraz dokładniejsze. Według ARD, cytowanej przez CORRECTIV, w 2025 roku Infratest dimap obserwował publiczne liczenie w 560 wybranych lokalach.

Prognoza bywa nietrafna przy partiach balansujących na progu 5 procent. Według serwisu CORRECTIV w wyborach do Bundestagu w 2025 roku pierwsza prognoza ZDF dawała FDP i BSW wynik na poziomie progu, a według wstępnego wyniku obie partie znalazły się pod nim. Ustawa o wyborach do Bundestagu zakazuje publikacji wyników ankiet z wyborcami po głosowaniu przed zakończeniem głosowania. Za złamanie zakazu grozi kara do 50 tysięcy euro.

Francja: o 20:00 nie exit poll, lecz pierwsze liczenie

Francuzi mają inny zwyczaj, który zaskakuje wielu obserwatorów. Ich wieczorne „estimations” o 20:00 zwykle nie pochodzą z exit pollu. Przed wyborami prezydenckimi 2022 roku Commission des sondages uzyskała od ośmiu głównych instytutów badawczych (BVA, Elabe, Harris Interactive, Ifop, Ipsos, Kantar, Odoxa i OpinionWay) zapewnienie, że nie przeprowadzą w dniu wyborów sondaży przy wyjściu z lokali.

Skąd więc wyniki? Część lokali zamyka się o 19:00, a ostatnie o 20:00. Instytuty mają wybrane „bureaux tests”, czyli lokale testowe, gdzie po zamknięciu obserwują pierwsze liczenie kart. Na tej podstawie szacują wynik krajowy. Komisja podkreślała w 2022 roku, że przy godzinnej różnicy między zamknięciem pierwszych i ostatnich lokali wiarygodnej estymacji nie da się zrobić wcześniej niż około 19:45.

Zakaz publikacji wynika z ustawy z 1977 roku o sondażach: w przeddzień i w dniu wyborów nie wolno publikować ani komentować żadnych sondaży, aż do zamknięcia ostatnich lokali we Francji kontynentalnej o 20:00. Kłopot sprawiają media z sąsiednich krajów francuskojęzycznych. W kwietniu 2012 roku niektóre media szwajcarskie i belgijskie zapowiadały, że mogą i chcą podać pierwsze szacunki już o 18:30, a paryska prokuratura ostrzegała, że będzie ścigać każdego, kto rozpowszechni wyniki przed 20:00, także media zagraniczne i internautów. Komisja w 2022 roku apelowała z kolei, by nie dawać wiary żadnym „wynikom” krążącym w sieci przed 20:00. Ciekawostka dla Polonii: Francuzi głosujący w ambasadach i konsulatach w obu Amerykach także oddają głos dzień wcześniej, w sobotę.

Meksyk: conteo rápido zamiast ankiety

Meksyk poszedł jeszcze inną drogą. Oficjalny instytut wyborczy INE prowadzi „conteo rápido”, czyli szybkie liczenie. W wyborach prezydenckich 2 czerwca 2024 roku wylosowano 7500 lokali spośród ponad 170 tysięcy. Po zamknięciu lokali pracownicy INE spisują wyniki z tych lokali i przekazują je do centrali. Szacunki przygotowuje komitet ekspertów COTECORA i podaje je w postaci przedziałów, a nie jednej liczby. Lista wylosowanych lokali jest tajna, zabezpieczona trzema kluczami w rękach różnych osób, tak by nikt nie znał jej w całości i nie próbował wpłynąć na te właśnie lokale.

Ukraina 2004 i Izrael 2015: gdy exit poll staje się wydarzeniem

Na Ukrainie exit poll stał się częścią wielkiej polityki. W drugiej turze wyborów prezydenckich 21 listopada 2004 roku Wiktor Juszczenko prowadził we wszystkich exit pollach, z przewagą od 2 do 19 punktów procentowych. Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła jednak zwycięstwo Wiktora Janukowycza, który miał według niej 49,42 procent wobec 46,69 procent Juszczenki. Wybuchła pomarańczowa rewolucja, a 3 grudnia Sąd Najwyższy unieważnił wynik drugiej tury, uznając, że skala nieprawidłowości uniemożliwia ustalenie prawdziwego wyniku. W powtórzonym głosowaniu 26 grudnia Juszczenko zdobył 52,77 procent. Exit polle są od tego czasu wymieniane jako jedno z narzędzi pozwalających sprawdzać, czy oficjalne wyniki są wiarygodne.

W Izraelu 17 marca 2015 roku trzy telewizyjne exit polle pokazały niemal remis: Kanał 1 i Kanał 10 dawały Likudowi i Unii Syjonistycznej po 27 mandatów, Kanał 2 dawał Likudowi 28 wobec 27. Po policzeniu 99 procent głosów Likud miał 30 mandatów, a Unia Syjonistyczna 24. Różnica między dwiema partiami okazała się sześć mandatów zamiast zera.

Gdzie exit polle są zakazane albo ograniczone

W wielu krajach, gdzie exit polle są dozwolone, obowiązuje ta sama zasada: nie wolno ich publikować, dopóki trwa głosowanie. Wielka Brytania, Włochy, Francja, Niemcy, Indie i Singapur uznają publikację przed zamknięciem lokali za przestępstwo lub wykroczenie. Singapur poszedł najdalej: zakazał exit polli ze względu na prywatność wyborców, a od 2015 roku urząd wyborczy publikuje zamiast nich „sample counts”, czyli wyniki liczenia próbki kart. Porównawcze opracowanie organizacji ARTICLE 19 z 2003 roku, udostępniane przez OBWE, objęło 16 krajów. Wśród państw bez zakazu publikowania sondaży przedwyborczych wymieniało Australię, RPA i Stany Zjednoczone, przy czym RPA zakazywała ogłaszania wyników exit polli.

Szacunki w wieczór wyborczy mają też kłopot tam, gdzie wiele osób głosuje inaczej niż w lokalu. W Austrii w drugiej turze wyborów prezydenckich w maju 2016 roku Norbert Hofer prowadził w wieczornym wyniku bez głosów korespondencyjnych, ale głosy wysłane pocztą (wydano ponad 885 tysięcy takich kart) przechyliły szalę na korzyść Alexandra Van der Bellena.

Ciekawostki

  • Na wrocławskim Jagodnie, gdzie w 2023 roku w komisji nr 148 głosowano do 2:45 w nocy, w marcu 2024 roku przed siedzibą rady osiedla stanęły cztery krasnale ustawione w kolejce, z kartami do głosowania i pizzą. To pamiątka po wyborczej nocy, gdy lokalna pizzeria dowiozła czekającym kilkaset pizz.
  • Obwód głosowania za granicą można utworzyć już tam, gdzie przebywa co najmniej 15 polskich wyborców, pod warunkiem że da się szybko przekazać wyniki do kraju.
  • W drugiej turze 2025 roku najwyższą frekwencję wśród polskich gmin miała Krynica Morska – 88,38 procent, a najniższą gmina Lasowice Wielkie – 47,67 procent.
  • W tej samej turze Polacy w Wietnamie poparli Rafała Trzaskowskiego w 91 procentach, a w Kosowie 74,41 procent głosujących wybrało Karola Nawrockiego. W Chinach na obu kandydatów oddano dokładnie 1000 ważnych głosów.
  • Polonia na świecie zmienia się z wyborów na wybory. W drugiej turze 2020 roku Rafał Trzaskowski zdobył za granicą około 74 procent głosów, a w drugiej turze 2025 roku – około 63,5 procent.
  • W drugiej turze wyborów na prezydenta Krakowa w 2024 roku exit poll Ipsosu trafił w wynik z dokładnością do 0,06 punktu procentowego.
  • Przed otwarciem lokalu polska komisja sprawdza, czy urna jest pusta, a potem ją zamyka i opieczętowuje. Od tej chwili do końca głosowania urny nie wolno otworzyć.
  • Mężowie zaufania w lokalach w kraju mogą nagrywać pracę komisji własnymi urządzeniami, od sprawdzania urny rano aż do podpisania protokołu.
  • Polska karta do głosowania musi być zadrukowana tylko po jednej stronie, a kratki na znak „x” muszą być tej samej wielkości przy wszystkich kandydatach. W wyborach do Sejmu karta może się więc składać z wielu trwale połączonych kartek.
  • W 2005 roku wspólny exit poll BBC i ITV przewidział większość Partii Pracy wynoszącą 66 mandatów. Tyle dokładnie wyniosła.
  • Exit polle służą nie tylko telewizjom. W Gruzji w 2024 roku exit polle dla prywatnych stacji telewizyjnych pokazały wynik wyraźnie inny niż oficjalny, co krytycy uznali za sygnał manipulacji. W Wenezueli przy referendum w 2004 roku exit poll także rozminął się z oficjalnym wynikiem, ale obserwatorzy z Centrum Cartera nie potwierdzili fałszerstw.
  • W Indiach w 2014 roku Komisja Wyborcza ustaliła, że exit polle można pokazać 12 maja o 18:30, po ostatnim etapie głosowania. Jeden z jej członków zapowiedział potem, że stanie się to dopiero 16 maja, ale komisja następnego dnia potwierdziła pierwotny termin.
  • W Korei Południowej, podobnie jak w Polsce, trzy telewizje – KBS, SBS i MBC – korzystają ze wspólnego exit pollu. W 2017 roku jego projekt prowadził Kantar, a w ostatnich latach robią go wspólnie Ipsos, Korea Research i Hankook Research.

Oficjalne źródła

Czy ten poradnik był pomocny?

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!


Dodaj komentarz

Zaloguj się aby uniknąć weryfikacji emaila przy każdym komentarzu, lub komentuj jako gość:

Komentarz może być moderowany przed publikacją.